Czwartek 'Na Surowo'

Dodano: 10 lutego 2012 16:58
Czwartek 'Na Surowo'
Tomasz Surowiecki, Informacja własna
Obraz własny

Czwartkowa noc zaczęła się mocnym wejściem, bowiem szlagier Lakers-Celtics przez cały mecz toczony był na styku, a ostatecznie został rozstrzygnięty dogrywką na korzyść Lakers.

Nieradzący sobie ostatnio z kontuzjami Nuggets, będąc w serii 4 porażek z rzędu,podejmowali u siebie Warriors, którzy nie wygrali w Denver od sześciu ostatnich spotkań.

Po ostatnim bardzo dobrym strzelecko meczu Ellisa, tym razem było słabiej i tylko 14 punktów. Tym razem obowiązek punktowania przejął Curry, bowiem zdobył 36 punktów, ale i asystował 7 razy. Bardzo dobry występ z ławki zaliczył Klay Thomson, trafiając 8 z 11 rzutów, co dało mu 19 punktów. W Nuggets wracający Afflalo zdobył 26 punktów, Nene 15, a reszta składu grała raczej słabo. Warriors zapewnili sobie zwycięstwo trzecią kwartą, gdzie wygrali 37-20, a w całym meczu 109-101. Nuggets odnotowali piąta porażkę z rzędu.Suns, którzy wygrali swoje ostatnie mecze, podejmowali Rockets, którzy dobrze zaczęli swoją serię wyjazdową dwoma wygranymi. Wybrany do All-Star Game Nash zagrał kolejny mecz zaliczając double-double, tym razem 13 punktów i 14 asyst, był bardzo dobrze wspierany przez Frye’a, który obok 21 oczek miał 10 zbiórek, Gortat zaliczył 16 punktów i 9 zbiórek, Dudley 14, a Hill i Redd po 11. W pierwszej piątce Rockets tylko Scola z 16punktami i Lowry z 14 spisali się dobrze. Ich koledzy z ławki, przeciwnie do nich, zagrali niesamowity mecz, każdy z 5 rezerwowych zdobył przynajmniej 10 punktów. Szczególnie wyróżnili się Patterson z 14 punktami oraz Dragic z 11 punktami oraz taka samą liczbą asyst. Cała ławka zdobyła w sumie 57 punktów, a ich współczynnik +/- w sumie dawał +109. Taki zastrzyk energii od rezerwowych dał Rockets zwycięstwo 96-89.Thunder po dwóch, ciężkich wyjazdowych wygranych liczyli na trzecią w meczu z Kings. Drużyna z Sacramento miała szczególną motywację do wygrania tego spotkania. Hala Power Balance Pavilion zapełniła się do ostatniego miejsca, był to jedyny ich mecz w tym sezonie transmitowany na ogólnodostępnej telewizji, a także mierzyli się z drużyną, której przykładem powinni iść. Przez całą długość spotkania żadna z drużyn nie była w stanie wyjść na dwucyfrowe prowadzenie. Prowadzenie zmieniało się 14 razy, a remis widniał aż 13razy. W Thunder tradycyjnie punktowała para Westbrook i Durant, którzy razem rzucili 60 punktów. Ten pierwszy 33, a drugi 27. Cook zastępujący w pierwszej piątce Sefoloshę miał 11 oczek, a wchodzący z ławki Harden 17. Statystyki Ibaki z kolei były bardzo dziwne, miał 6 punktów, 9 zbiórek i 10 bloków, rzadko spotykany widok. W Kings najwięcej zdobył Evans, 22 punkty, a Cousins miał 19 punktów i 9 zbiórek, ale był tzw. energizerem całej drużyny. Był tym złym, dużym chłopcem, ale jego emocje i reakcje dawały bardzo pozytywną energię kolegom z drużyny. Thunder wygrali wszystkie z 11 meczów w których Ibaka zaliczał ponad 3 bloki, a Kings 3 mecze w których rzucali ponad 100 punktów też wygrywali, w tym też mieli ponad 100. Dzięki „runowi” 16-4 pod koniec meczu, to jednak seria gospodarzy została podtrzymana, a ci wygrali mecz 106-101.

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp