Wtorek 'Na Surowo'

Dodano: 8 lutego 2012 17:06
Wtorek 'Na Surowo'
Tomasz Surowiecki, Informacja własna
Obraz własny

Po ciężkim poniedziałku z 10 meczami, we wtorek czekało na nas zaledwie 6 meczów.Jazz ostatni mecz przegrali z połową Knicks, wśród których gwiazdą był niejaki Lin. Tym razem zadanie trudniejsze, bo mecz z Pacers, grającym jako gospodarze.

Kiedy drużyna z Indianapolis prowadziła już 21 punktami, goście z Salt Lake City zaczęli w końcu grać, żebywygrać. Jak się okazało, odrobienie tej straty nie było dużym wyzwaniem, bo doprowadzili do wyrównania. Gorzej było jeżeli chodzi o wyjście na prowadzenie, bo tego już nie udało się zrobić. Millsap zrobił double-double 18/10, a Jefferson zdobył 16. Wśród Pacers przypomniał o sobie Collison z 25 punktami, a Hibbert starał się pokazać jako rezerwowy center do All- star game zaliczając double-double 17/10. Ostatecznie 104-99 dla Pacers.Celtics, będący ostatnio na fali, podejmowali u siebie Bobcats. Pierce potrzebował tylko 10 punktów do stania się drugim strzelcem w historii drużyny z Bostonu. Zadanie proste, tym bardziej w meczu z taką drużyną. Zrobił to trafiając trójkę z prawego skrzydła, tego samego Allen w ubiegłym sezonie, kiedy to pobił Millera. Pierce zdobył ostatecznie 15 punktów, a przed nim został już tylko John Havlicek. Niby nic, a jednak aż tyle, bo ponad 4500 punktów różnicy. Celtów w tym meczu ponownie prowadził Garnett z 22 punktami, a Rondo przy14 asystach zdobył punktów 10. W Bobcats 21 punktów zdobył Reggie Williams, a Derrick Brown zdobył 20, trafiając wszystkie ze swoich 10 rzutów. Celtics wygrali 94-84, świętując sukces żywej legendy Pierce’a.Heat podejmowali u siebie Cavaliers i ten mecz już chyba zawsze będzie miał dodatkowy nsmaczek. Jamison zdobył już 20 punktów w pierwszej połowie (pierwszy taki wyczyn przeciwko Heat w tym sezonie), a 25 w całym meczu. Irving zaliczył słabszy mecz z 16 punktami i 6 asystami, a Varejao dodał 11 punktów i 11 zbiórek. Cavs starali się jak mogli, ale James miał 24, Wade 26, a Bosh 15 punktów, niby mało jak na nich, ale wystarczyło w zupełności. 107-91 dla Heat.Gorący ostatnio, wygrywający 3 ostatnie mecze, Kings grali z Timberwolves i liczyli pewnie na kolejną wygraną, biorąc pod uwagę zawieszenie Love’a. Zastępował go dzielnie Pekovic zdobywając 23 punkty i zbierając 10 piłek oraz Derrick Williams z 14 punktami i 8 zbiórkami, a także Beasley z double-double 17/14. Rubio miał tylko 6 punktów, ale asystował 14 razy. W Kings najwięcej zdobył Thorton bo 22 punkty, a bardzo dobrze ostatnio grająca dwójka Evans i Cousins spisała się słabo. Ten pierwszy zaliczył double-double 10/11, a drugi tylko 11 punktów. Pomimo takiego stanu rzeczy na minutę przed końcem był remis. Ostatecznie T-Wolves wygrali 86-84 ku uciesze Love’a, który ten mecz ostro przeżywał na Twitterze.Kiedy spotykają się Thunder i Warriors, wiadome, że będzie gorąco, szczególnie dzięki Durantowi i Ellisowi. Ten drugi w pierwszej połowie już miał 30 punktów. David Lee zrobił triple-double z 25 punktami, 10 asystami i 11 zbiórkami. Curry w miarę spokojny mecz z 16 punktami i 10 asystami. Ellis w drugiej połowie dołożył już tylko 18 punktów, ale to i tak dało mu rekord kariery 48 punktów. Na 20 sekund przed końcem meczu był remis po 115, a na linii stawał Ellis, który właśnie trafił z faulem. Trafił, ale Durant zaraz oddał, rzucając otablicę i trafiając za 2, a w całym meczu mając 33 punkty, 10 zbiórek i 7 asyst. W ostatniej akcji próbował znowu Ellis za trzy, ale dobrze kontestował rzut Westbrook, który miał 31 punktów. Ostatecznie strzelec dnia nie trafił, a Thunder wygrali 119-116.

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp