Sobota 'Na Surowo'

Dodano: 5 lutego 2012 16:05
Sobota 'Na Surowo'
Tomasz Surowiecki, Informacja własna
Obraz własny

Sobotnia noc obfitowała aż w trzynaście spotkań, przez co w niedziele będziemy mogli zobaczyć tylko dwa. Oto krótkie relacji z meczów, których opis nie pojawił się na portalu:

Clippers chcieli odkuć się po ostatniej upokarzającej porażce, a Wizards liczyli na to, że może nie przegrają czwartego meczu z rzędu.

 Jak można było się spodziewać zawodnicy obu drużyn walczyli między sobą o to, kto zrobi lepszy wsad. Bo jeżeli chodzi o sam mecz, to goście z LA miażdżyli swoich przeciwników pod wodzą swoich podkoszowych:Blake Griffin 21 punktów, 11 zbiórek, 8 asyst, a DeAndre Jordan 18 punktów i 11 zbiórek. W Wizards w miarę dobrze zaprezentowali się Wall i Young, obaj po 14 punktów, a ten pierwszy dodatkowo 7 asysty i 5 zbiórek. Clippers wygrali 107-81.Zarówno Hawks jak i Sixers przystępowali do tego meczu po dotkliwych porażkach. Ten mecz pokazał różnice między dobrą drużyną, a zespołem zajmującym tylko wysokie miejsce w konferencji. Sixers tradycyjnie grali swoją zbalansowaną koszykówkę, dostając ogromne wsparcie od rezerwowych, którzy zdobyli łącznie 54 punkty, a było ich tylko 4 (Vucevic, Young, Turner, Williams). Pierwszą piątkę prowadził Igoudala, któremu brakowało paru cyferek do triple-double (9pkt, 10as, 8zb). W Hawks tradycyjnie spisał się Teague z 21punktami, Smith miał 9 punktów i 10 zbiórek oraz 7 bloków, a sensacja z d-league Ivan Johnson dał solidne double-double 14/13 z ławki. Wygrana Sixers 98-87 zrzuciła nieco Hawks w tabeli.Magic po dwóch porażkach ze słabszymi drużynami mieli okazje sprawdzić swoją formę z lepszą drużyną jaką jest Pacers. W dalszym ciągu goście z Orlando musieli sobie bez swojego rozgrywającego Nelsona. Wyraźnie podrażniony sytuacją w drużynie Howard, brał ciężar gry na siebie trafiając 10/16 z gry co dało mu 27 punktów, ale zebrał tylko 8 piłek. Dostał jednak solidne wsparcie od Richarsona i jego 17 punktów. Po ostatnich dobrych meczach wyraźnie słabsi byli Granger (4/16 z gry, 19pkt) oraz George (4/12, 13pkt). Ponieco dziwnej, ale emocjonującej dogrywce, w której Turkoglu złapał faul techniczny i trafił tylko jeden rzut wolny, Pacers mieli szanse wyrównać wynik spotkania, ale zgubili piłkę przy wznowieniu. Ważna wygrana dla Magic 85-81.Pistons już od dłuższego czasu nie wiedzieli jak to jest wygrać dwa mecze z rzędu, a mieli na to szansę grając u siebie z Hornets. Gościom z Nowego Orleanu było ciężko, a w dodatku stracili Landry’ego w trzeciej kwarcie z powodu kontuzji kolana, a później wyobijanego Jasona Smitha. Ariza starał się trzymać swój zespół w grze zdobywając 26 punktów, ale to było za mało na gospodarzy wśród których kolejne, bardzo solidne double double zaliczył Greg Monroe 24/16. Pistons ostatecznie wygrali 89-87.Przed młodymi Cavaliers, rywalizującym ostatnio z weteranami z Bostonu, stanęła kolejna doświadczona, mistrzowska drużyna Mavericks. Nowitzki zagrał kolejny, dobry mecz po wielu słabszych po powrocie z kontuzji, zdobył 24 punkty i był wspierany przez inną twarz Mavs, Terrego z 17 punktami. Gospodarzy z Cleveland ponownie, dzielnie prowadził Irving zdobywając 20 punktów i asystując 7 razy. Solidnie wspierali go Jamison z 19 oczkami oraz Varejao z double-double 17/17. Po ciężkiej, emocjonującej końcówce wygrali jednak Cavs91-88.Kolejne, trzecie spotkanie w ostatnim czasie Timberwolves i Rockets. W tym meczu można było oglądać dobry pojedynek dwóch silnych skrzydłowych Love’a (25pkt, 18zb) oraz Scoli (24pkt, 8zb). Po dwóch spotkaniach był remis po jeden, więc drużyny musiały rozstrzygnąć tę serię. Mecz był bardzo wyrównany, a w zespole z Houston kolejny dobry mecz zagrał Lowry (24pkt, 11as). Mimo że Rubio zaliczył skromne 13 punktów i 11 asyst, to solidnie wspierał go Ridnour zdobywając 22 punkty oraz wchodzący z ławki Barea, który rozcinał obronę Rockets jak to robił w playoffs z Lakers. Ostatecznie wygrali T-Wolves 100-91, rozstrzygając serię 2-1 z korzyścią dla siebie.W San Antonio spotkanie dwóch silnych drużyn z zachodu, Spurs i Thunder oraz dobry pojedynek rozgrywających Westbrooka i Parkera. Jednak tylko jeden będzie go dobrze wspominał. To był mecz Parkera, który nie tylko zdobył 42 punkty, ale swoimi 9 asystami stał się najlepiej podającym w historii Spurs. Jego matchup Wesbrook ukończył mecz z 18 punktami i 6 asystami, a Durant obok 22 punktów zebrał 11 piłek. W Spurs obok szalejącego Parkera double-double 13/15 zaliczył Duncan, a rookie Leonard miał 15 punktów, 5 asyst i 6 zbiórek. Wygrana Spurs 107-96.Lakers bardzo słabo grający na wyjeździe grali z bardzo mocnymi u siebie Jazz. Bryant (26pkt), Bynum (21pkt, 12zb) i Gasol (24pkt, 16zb) łącznie zdobyli 71 punktów i oprócz nich żaden zawodnik Lakers nie miał dwucyfrowej zdobyczy punktowej. Z kolei w Jazz taki wynik osiągnęło pięciu graczy z których najlepiej prezentowali się podkoszowi, którzy zaliczyli double-double: Jefferson 18/13, a Millsap 16/13. Po ostrych pretensjach trenera Lakers, Browna, ten został wyrzucony z boiska i od tego momentu Jazz zaczynali zbliżać się do wygranej. Kobe starał się jeszcze utrzymać swoją drużynę w grze zdobywając 9 punktów pod rząd, ale to było za mało i ostatecznie przegrali 96-87.Po wygranej z Blazers, Kings liczyli na kolejną wygraną u siebie, tym razem z przeciwnikiem z ich dywizji Warriors. Do rozstrzygnięcia meczu potrzebna była dogrywka. W Warriors bardzo dobrze rzucał Wright, trafiając 4 na 6 z prób za 3, łącznie zdobywając 24 punkty. Słabszy mecz miał duet Curry i Ellis, którzy mieli odpowiednie 11 i 18 oczek, ale dzielnie wspierał ich Robinson z 16 oraz Klay Thompson z 20. Cała pierwsza piątka Kings zagrała bardzo dobre spotkanie, najmniej punktów z tych graczy zdobył Salmons, bo 14, Jason Thompson do 15 punktów dołożył 16 zbiórek, a Cousins zaliczył double-double 21/20. Dwaj obrońcy Thorton i Evans mieli odpowiednio 28 i 26 punktów. Całą dogrywkę przejęli gospodarze wygrywając po dodatkowej odsłonie meczu 114-106.Pojedynek pomiędzy bardzo dobrymi drużynami dywizji północnozachodniej odbył się w Rose Garden pomiędzy Trail Blazers i Nuggets. Obie drużyny grają jednak najlepiej u siebie, Nuggets byli prowadzeni przez Gallinariego i jego 20 punktów, wspierali go Lawson z 16 oraz Koufos z double-double 16/12. To było jednak za mało na gorących Blazers, którzy musieli radzić sobie przez większość meczu bez Feltona, który skręcił kostkę. Szalał jednak Batum trafiając 9 trójek przy 15 próbach, co dało mu wynik 33 punktów. Aldridge zdobył29 punktów, Wallace 17, a Camby po cichu czyścił tablicę, zbierając 20 piłek. 117-97 dla gospodarzy z Portland.

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp