Heat pewnie

Dodano: 4 lutego 2012 10:01
Heat pewnie
Hubert Krzywda, Informacja własna
MediaWiki

Miami Heat sprowadzili na ziemię zespół Philadelphia 76ers swoją postawą w czwartej kwarcie, którą wygrali 32:16, a całe spotkanie 99:79 w meczu reklamowanym jako starcie najlepszych obecnie ekip Wschodu.

Po pokonaniu przez 76 niedawno Chicago Bulls ci pierwsi w oczach wielu fachowców urośli do grona potencjalnych faworytów Wschodu. Dlatego też spotkanie przeciwko Miami miało dać odpowiedź na pytanie, czy Sixers już są na szczycie.

I trzeba przyznać, że przez trzy kwarty można było odnieść takie właśnie wrażenie. Gra toczyła się kosz za kosz, żadna z ekip nie mogła uzyskać wyraźnej przewagi.

Przełomowa okazała się dopiero czwarta kwarta, w której goście uzyskali run 15:0 i nie wypuścili z rąk zwycięstwa.

Mecz ten mógł się bardzo podobać, gdyż nie miał w sobie wiele niepotrzebnych rzeczy, jak straty których obie drużyny razem popełniły tylko 14 krotnie. Miami ogarniczyło także rzuty z dystansu, choć w tym elemencie szło im znakomicie - aż 8 rzutów na 13 prób znalazło drogę do celu.

To był prawdopodobnie najlepszy nasz występ od początku do końca pod względem wzajemnej komunikacji - powiedział po meczu LeBron James, autor "dobrej komunikacji", czyli 19 punktów, 12 zbiórek i 8 asyst.

Z dobrej strony pokazał się także Dwyane Wade. Obrońca Heat zakończył mecz z dorobkiem 26 punktów, 5 zbiórek i 4 asyst.

Wśród gospodarzy najlepiej zaprezentowali się Young - 16 "oczek" i Andre Iguodala - 10 punktów, 7 zbiórek i 6 asyst. AI trafił także efektownego buzzera na koniec trzeciej kwarty rzutem zza połowy, jednak odrobinę za późno, przez co kosz nie został zalczony.

To nie był dobry mecz dla Eltona Branda. Podkoszowy 76ers spędził na parkiecie 22 minuty, w czasie których nie trafił żadnego rzutu z tzrech oddanych, a w statystykach zapisał jedynie 6 zbiórek i 2 bloki.

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp