Turów bezradny w starciu z Czarnymi
W czwartkowy wieczór PGE Turów Zgorzelec tylko w pierwszej kwarcie był w stanie skutecznie przeciwstawić się Czarnym Słupsk. Potem, nadmorski team przejął inicjatywę i nie tylko doprowadził do wyrównania, ale też objął prowadzenie, którego nie oddał już do samego końca.
Dla zwycięzców najwięcej punktów po raz kolejny zdobył Darnell Hinson.
Były gracz warszawskiej Polonii najczęściej spośród swoich kolegów znajdywał drogę do kosza i w znacznym stopniu przyczynił się do triumfu swojego zespołu.
Początkowo jednak, sytuacja „Czarnych Panter” nie była taka wesoła. W pierwszych minutach bowiem, przewaga była po stronie zgorzelczan, którzy ewidentnie o wiele szybciej wprowadzili się do rywalizacji na parkiecie. Tyle, że z czasem gospodarze zaczęli się coraz bardziej rozpędzać i podopieczni Jacka Winnickiego wobec takich wydarzeń sprawiali wrażenie bezradnych. Na poparcie tych słów wystarczy przytoczyć fakt, że drugą kwartę przegrali różnicą aż 14 „oczek”, co jak się później okazało miało spory wpływ na losy pojedynku.
Wszystko dlatego, że słupszczanie poczuli się o wiele pewniej i po zmianie stron nie pozostawili złudzeń komu bardziej należy się zwycięstwo. Dzięki dobrej grze wspomnianego Amerykanina, a także Krzysztofa Roszyka i Pawła Kikowskiego powiększyli oni jeszcze prowadzenie i przed decydującą batalią byli znacznie bliżej triumfu.
Ostatnie 10 minut zaś okazało się jedynie formalnością. Zgorzelczanie co prawda próbowali jeszcze poderwać się do walki, ale nie byli już w stanie wiele zdziałać. Ostatecznie przegrali 70:83 i w drogę powrotną udali się w nietęgich minach.
Energa Czarni Słupsk - PGE Turów Zgorzelec 83:70 (14:22, 28:14, 23:15, 18:19)
Energa: Hinson 18, Roszyk 16, Kikowski 15, Morrisson 13, Cesnauskis 6, Burrell 5, Białek 5, Leończyk 5.
PGE: Kickert 23, Gustas 12, Jackson 11, Moore 9, Edwards 8, Cel 6, Wysocki 1