Zepsute show w Dallas

Dodano: 26 stycznia 2012 14:44
Zepsute show w Dallas
Hubert Krzywda, Informacja własna
Obraz własny

Przed spotkaniem Mavericks z Timberwolves odbyło się wręczenie Mistrzowskich Pierścieni za tytuł, jaki gracze Dallas zdobyli w zeszłym roku pokonując w Finale NBA Miami Heat.

Pierścień dostał także gracz przyjezdnych - JJ Barea. I miało być pięknie, świątecznie wręcz (Dirk Nowitzki nawet przez chwilę komentował spotkanie) ale imprezę popsuli Rubio i Love.

Hiszpan tym meczem dał wyraźny sygnał do tego, że jest bardzo poważnym kandydatem do miana Rookie of the Year. Rubio zakończył spotkanie z 17 punktami, 12 asystami i 7 zbiórkami na koncie. Debiutant ten kapitalnie wywiązywał się ze swej roli znajdując często na wolnych pozycjach swoich kolegów, w tym Kevina Love, który prócz 31 punktów i 10 zbiórek znów pokazał jak groźny jest za linią trzech punktów (4/6).

Uzupełniał ich świetnie duet podkoszowych Pekovic/Milicic. Czarnogórsko-serbski tandem zakończył spotkanie z dorobkiem 21 punktów i 14 zbiórek, a wyśmiewany często przez dziennikarzy i kibiców Darko popisywał się w obronie rozdając na prawo i lewo czapy. Milicic zablokował aż siedem rzutów, w tym popisowo Shawna Mariona i Lamara Odoma.

 A skoro jesteśmy już przy skrzydłowych gospodarzy tego meczu, to warto nadmienić w tym miejscu, że były gracz Lakers znajduje się w beznadziejnej formie. Ledwo 5 punktów i 4 zbiórki, ale aż 14 oddanych rzutów w ciągu 16 minut i tylko dwa z nich celne.

Początek meczu nie zapowiadał porażki Dallas, którzy jeszcze w połowie drugiej kwarty prowadzili 46:32.  Zryw gości w jej końcówce sprawił jednak, że znacząco zmniejszyli stratę a w drugiej części meczu całkowicie zdominowali wydarzenia na parkiecie zwyciężając ostatecznie 105:90.

Timberwolves wygrali po raz ósmy w sezonie, dla Dallas byłą to z kolei ósma porażka w bieżących rozgrywkach.

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp