Najgorszy mecz w historii Magic
Słabo radzący sobie w tym sezonie Boston Celtics pokonali u siebie Orlando Magic, pozwalając Magic na zdobycie zaledwie 56 punktów w meczu.
56 punktów przez 48 minut meczu to najgorszy wynik punktowy Orlando Magic w całej historii klubu z Florydy.
Zwycięstwo Celtics jest tym dziwniejsze, że grali oni bez swoich dwóch podstawowych graczy. Rajona Rondo, najlepszego podającego drużyny, który walczy z kontuzją nadgarstka i Ray'a Allena, najlepszego strzelca Bostonu, który w poprzednim meczu skręcił staw skokowy.
Pod nieobecność lideó ciężar gry wzięli na siebie Paul Pierce i Brandon Bass. Obaj zawodnicy rzucili po 19 punktów i to oni poprowadzili swój zespół do tego chyba jednak nie spodziewanego zwycięstwa.
Boston znakomicie zatrzymał Dwighta Howarda, który co prawda zanotował double-double (18 punktów, 14 zbiórek), jednak trafił tylko 4 z 15 rzutów z gry. Przyczyną tak słabej gry Howarda był Jarmen O'Neal, który w meczu nie zdobył żadnego punktu, ale momentami doprowadzał Howarda do rozpaczy. Howard w pewnym momencie meczu był tak wyprowadzony z równowagi, że uciekł się do nieładnego faulu po, którym obaj środkowi wymienili kilka nieprzyjemnych zdań, po których obaj dostali przewinienia techniczne.
O'Neala w podkoszowej walce wspomagał także Kevin Garnett, który zdobył 14 punktów i 10 zbiórek a do tego miał 5 przechwytów.