Gortat show!
Drużynie Boston Celtics po odejściu w zeszłym roku Kendricka Perkinsa brakuje w składzie dobrej klasy środkowego. Jakiego zawodnika potrzebują pokazał im bardzo dokładnie Marcin Gortat, który zdominował wydarzenia na parkiecie w TD Garden prowadząc swoje Suns do zwycięstwa 79:71.
Polak przycmił wszystkich w tym meczu mając już tylko po pierwszej kwarcie w swoim dorobku 14 punktów i 4 zbiórki.
Hakeem Olajuwon, z którym pracował Gortat ubiegłego lata jeśli tylko oglądał to spotkanie, to musi być zadowolony z przekazanej wiedzy polskiemu środkowemu, a Gortat z wykonanej wówczas pracy, która teraz wyraźnie zaczyna procentować. Gra tyłem do kosza w jego wykonaniu nabiera coraz wyraźniejszych kształtów, a pochwalić należy go także za podejmowanie decyzji, gdyż widać coraz bardziej, iż Marcin jest zdecydowanie pewniejszy i z odwagą atakuje kosz rywala.
W sumie Marcin Gortat w ciągu 38 minut uzyskał 24 punkty (10/18 z gry, 4/4 za jeden), 12 zbiórek, 1 przechwyt i 2 bloki. Gortata dobrze uzupełniali Steve Nash - 11pkt,9as oraz wchodzący z ławki Jared Dudley, który w ciągu 19 mniut rzucił 12 punktów, w tym bardzo ważne punkty na początku czwartej kwarty, kiedy Boston niebezpiecznie zbliżył się do Suns. Także ważnymi trafieniami popisał się Brown, a Grant Hill dobrze odnajdywał się w obronie przechwytując 4 piłki i dwukrotnie blokując rywali. Prócz tego dołożył 9 punktów i 8 zbiórek.
Sam mecz ułożył się dobrze dla graczy z Arizony, który osiągnęli kilkupunktową przewagę, którą starali się utrzymywać nad Celtics.
Brak Rajona Rondo był bardzo widoczny w ekipie Doca Riversa. Celtics nie mieli zbyt wielu pomysłów na grę w ataku, a ledwie dziewięć rzutów wolnych, jakie wykonywali gospodarze w tym meczu wyraźnie wskazuje na fakt, iż nie miał kto dogrywać piłek pod kosz.
Boston - Phoenix 71:79 (15:20, 20:26,20:14,16:19)
Allen 14pkt(6zb,5as) Pierce 12(6as) - Gortat 24(12zb), Dudley 12