Rekordy Gortata to za mało na Spurs
Dzisiejszej nocy w hali AT&T Center w San Antonio koszykarze Spurs trzeciej siły konferencji zachodniej podejmowali 11 drużynę zachodu Phoenix Suns.
Mecz przebiegał dokłanie tak jak pokazują wskaźniki obu drużyn. Toczył się pod dyktando gospodarzy i to oni cieszyli się z kolejnego zwycięstwa w obecnym sezonie wygrywając mecz 102:91.
Ponownie dla kibiców w Polsce pocieszeniem pozostaje gra naszego środkowego, który ustanowił swoje rekordy zarówno w ilości zdobytych punktów jak i w ilości zbiórek. Gortat zanotował 24 punkty i 15 zbiórek dokładając do tego jeden blok. Znakomicie zagrał także wracający po absencji w poprzednim meczu Steve Nash, który zdobył 20 punktów i miał 10 asyst.
Gra liderów Suns nie pomogła jednak ich drużynie. Powodem takiego obrotu sprawa była gra vis'a'vis pary Gortat-Nash Tim Duncan i Tony Parker. Pierwszy zanotował 24 punkty, 11 zbiórek, cztery asysty i dwa bloki a drugi zdobył 17 punktów miał 9 asysyt i cztery zbiórki.
Dunkan, który w tym tygodniu wyprzedził na liście wszechczasów najlepszych strzelców Larry Birda i Gary Paytona rozegrał najlepszy mecz w sezonie. Po meczu tak komnetował wydarzenia na boisku: "Przez całe lato pracowałem nad poprwieniem rzutu z półdystansu. Na razie efekty są różne, raz idzie mi dobrze raz gorzej, ale dziś to był dobry mecz. Może w końcówce Suns zbliżyli się za bardzo żebyśmy do końca mieli komfort psychiczny, ale w końcówce potrafiliśmy odpowiedzieć i to jest najważniejsze."
Suns rzeczywiście w czwartej kwarcie zbliżyli się do Spurs na pięć punktów jednak to było wszystko na co było ich stać tego wieczoru. To czwarta kolejna porażka drużyny Gortata, która notuje słaby bilans zwycięstw do porażek 4-8. Surs zwyciężyli dziś po raz dziewiąty przy czterech porażkach i pozostają jedyną w NBA drużyną niepokonaną we własnej hali.