Warriors zwyciężają w Detroit
Wczorajszej nocy spotkały się dwa zespoły które są widocznie na minusie. Mimo to, koszykarze Golden State Warriors i Detroit Pistons zaprezentowali grę miłą dla oka.
Nikogo nie dziwi kiepski bilans Detroit Piston, którzy przed tym meczem byli na 3-9. Otwarcie mówi się o tym, że celem Tłoków jest w tym sezonie wywalczenie… wysokiego wyboru Draftu 2012.
Postawa zawodników z Oakland jednak trochę rozczarowuje. Wojownicy mają mocny, ofensywny skład, a mimo to notują ujemny bilans (przed wczorajszy meczem byli na 3-8).
Wczorajszy mecz był ofensywnym popisem Davida Lee, który już po pierwszej kwarcie mógł pochwalić się dorobkiem 11 oczek. Po drugiej stronie parkietu pod koszem brylował Greg Monroe, po pierwszej kwarcie notując 7 punktów. GSW wygrało pierwszą kwartę 24-19. W drugiej odsłonie meczu koszykarze trenera Lawrence’a Franka odrobili straty i wyszli na kilkupunktowe prowadzenie. Zawodnicy ze „Złotego Stanu” rzucali za trzy na przeraźliwie małym procencie, dlatego tak cenny był Lee, który na przestrzeni całego spotkania trafił 10 z 12 prób. Do przerwy Pistons prowadzili 48-44.
Po zmianie stron Warriors przycisnęli pedał gazu i szybko odrobili stratę, ponownie wychodząc na prowadzenie. Nieźle zaprezentował się nowy nabytek GSW, Nate Robinson, który z ławki uzbierał 10 oczek i rozdał 3 piłki. Wojownicy zakończyli trzecią kwartę z pięciopunktową zaliczką. Ostatnia kwarta minęła pod znakiem podwyższania prowadzenie. Ostatecznie koszykarze trenera Marka Jacksona zwyciężyli 99-91.
Najlepsi po obu stronach
(GSW) D. Lee (24 pkt., 6 zb.), M. Ellis (22 pkt., 7 as.)(DET) G. Monroe (25 pkt., 8 zb.), T. Prince (20 pkt., 7 zb.)