Zapraszamy na pierwszy w Polsce profesjonalny serwis o Fantasy NBA
Telefon milczał już prawie od godziny. Steve Simple spoconymi dłońmi nerwowo przecierał szybkę wyświetlacza niejako próbując wydobyć z martwego urządzenia nieco życia i wymusić sygnał dźwiękowy zwiastujący nowe połączenie albo nadejście sms-a.
Zrobił sobie kolejną czarną kawę i zaczął kolejny raz tego dnia przeglądać box score NBA z dnia poprzedniego. Jego życie zmieniło się diametralnie jakieś 4 miesiące temu, gdy jego stary przyjaciel jeszcze z czasów szkoły średniej zaproponował mu aby – „bagatela” pomógł mu zarządzać swoją drużyną NBA. Zespół, który był jego własnością od przeszło 3 lat przechodził właśnie najgorszy okres w historii - nieudany draft, notoryczne kontuzje najlepszego wysokiego w zespole, błędy personalne managementu które doprowadziły do kuriozalnej sytuacji gdzie w zespole było trzech niskich skrzydłowych z talentem i nieokrzesanym temperamentem do oddawania dziesiątków rzutów w meczu i ani jednego rozgrywającego na poziomie choćby średniego zawodowego playmakera. Teraz dodatkowo doszły poważne problemy osobiste związane z chorobą żony i Mike wciągnął w ten interes kogoś, kto może nie do końca wiązał swoją przyszłość z koszykówką, ale komu po prostu ufał. Steve szlify managerskie zdobywał na średnim stanowisku kierowniczym w średniej wielkości firmie produkcyjnej, a doświadczenie handlowe zdobywał na serwisach aukcyjnych. Jednym zdaniem został rzucony na cholernie głęboką wodę. O dziwo szło mu świetnie, zespół odzyskał morale, nadal miał tylko „umiarkowane” szanse na play- offy, ale bilansowi po 17 spotkaniach zdecydowanie bliżej było do poziomu przyzwoitości niż do dna tabeli. Siedem zwycięstw przy 10 porażkach to tylko o 3 wygrane mniej niż w całym ubiegłym sezonie, a 41% to czwarty wynik w ich dywizji. Jeden z tych bez opamiętania rzucających skrzydłowych został wymieniony na przyszłościowe picki w drafcie, co serwisy sportowe zgodnie określiły jako sukces. Do dziś pamięta moment w którym kolejne otwierane w Internecie strony krzyczały z nagłówków – „Odważne posunięcie żółtodzioba”, „Najlepsze co spotkało Wilki od 9 lat”, „Wilki wybierają przyszłość”, a jemu po plecach i w żołądku rozlewało się przyjemne mrowienie oznaczające poczucie spełnienia i satysfakcję. Teraz po 5-godzinnych rozmowach czekał na decyzje kolegów po fachu w sprawie dużej trójstronnej wymiany która - miał taką nadzieje sprawi, że o Wilkach i jego dobrej pracy będzie jeszcze głośniej. Czekał, leniwie i beznamiętnie klikając po stronach poświęconych NBA. Zegar w dolnym, lewym rogu komputera pokazywał 5.38 rano, kiedy z głośnika jego iPhone’a wydobył się znany dźwięk kawałka Snoop Doga który obwieszczał nadejście SMSa. Steve wziął głęboki oddech, przymknął na moment oczy naciskając zieloną słuchawkę na klawiaturze i przeczytał krótkie ale wymowne „Deal Done”. Teraz mógł już wykonać przy biurku w gabinecie dziki taniec radości. Był szczęśliwy, radosny, spełniony i pewny, że tego boskiego uczucia przepływu zwiększonej ilości adrenaliny zazdrościłby mu teraz każdy zdrowy facet na ziemi.Nie mógł wtedy wiedzieć że niecałe 4 dni później pozyskany do zespołu, upragniony, młody rozgrywający wybije bark na treningu i nie zagrawszy nawet jednego meczu w barwach jego Wilków spędzi poza parkietem blisko dwa miesiące. Nie mógł też wiedzieć że z powodu jak opisano to w sądzie „ostentacyjnego, uciążliwego i permanentnego uciekania od obowiązków małżeńskich na skutek irracjonalnej miłości do wykonywanego zawodu” po kolejnym roku opuści go żona. Już wtedy jednak wiedział, że to jest jego życie, to jest to co daje mu niebywałe poczucie satysfakcji.
Fantasy NBA naprawdę się wiele od opisanej sytuacji nie różni, a dla nas nie różni się wcale, póki ... nie myślisz o tym że Ci za to nie płacą :)
Kochasz Koszykówkę? Uwielbiasz szybsze krążenie krwi w organizmie, gdy ważą się losy transakcji, która oznacza dla Ciebie czysty zysk? Lubisz emocje? Wkurza cię żona, narzeczona, Partner (cholerny znak czasów ;-) , a nie wiesz jak się od niej/niego uwolnić? Uwielbiasz nie spać do 5 rano śledząc z wypiekami transmisje sportowe, czuć rano że masz totalnie dość, a kolejnej nocy powtarzać dokładnie to samo?
Zostań więc z nami „Stevem Simplem” wirtualnego świata. Wróć! Błąd. Zostań z nami „Stasiem Prostym ;-)” wirtualnego świata!Poczuj to i zostań z nami na lata. Może „Stanisław Prosty” nie brzmi tak dobrze jak „Steven Simple” co nie znaczy jednak, że mamy się czego wstydzić :) Zapraszamy na pierwszy w Polsce profesjonalny serwis o Fantasy NBA w języku naszych ojców! Sprawdź nasz punkt widzenia pod adresem rotostrefa.blogspot.com