Suns przegrywają z Cavaliers
Powrót Michaela Redda znakomity mecz Gortata i Nasha to wszystko nie wystarczyło, aby kibice Phoenix Suns mogli cieszyć się ze zwycięstwa swoich idoli.
Suns polegli szósty raz w sezonie przegrywając we własnej hali z Cleveland Cavaliers 90:101. Bilans koszykarzy z Arizony po 10 spotkaniach sezonu zasadniczego to 4 zwycięstwa i 6 porażek.
Do zwycięstwa Cavaliers poprowadził pierwszoroczniak Kyrie Irving, który uzyskał 26 punktów co jest jego rekordem kariery. Irving dołożył do tego sześć asyst. Bardzo dobrze zagrał także Anderson Varejao, który nie miał sobie równych na tablicach notując 17 zbiórek.
Po stronie Suns ponownie świetnie zaprezentował się Marcin Gortat, który zdobył 14 punktów, miał 10 zbiórek i pięć bloków. Także Steve Nash zanotował dobre statystyki rzucając 16 punków i zaliczając 15 asyst. Wracający po kontuzji super strzelec Michael Redd rzucił 12 punktów. To wszystko nie pozwoliło jednak Suns na odniesienie zwycięstwa.
Jakby tego było mało Suns stracili Granta Hilla, który doznał kontuzji podczas zderzenia z Varejao.
Sam mecz był wyrównany i w zasadzie do końca spotkania Suns mieli szansę na zwycięstwo. O wyniku zadecydowała trzecia kwarta, w której Cavs byli lepsi o osiem punktów. W czasie meczy mieliśmy do czynienia z sześcioma zmianami prowadzenia a czterokrotnie na tablicy wyników widniał remis.
Suns jeżeli chcą myśleć o awansie do playoff nie mogą przegrywać we własnej hali mecżów z drużynami z którymi powinni wygrywać takie porażki mogą potem okazać się tymi, które spowodują ponowne odpadnięcie z gry po sezonie zasadniczym. Zdaje sobie z tego Jared Dudley, który po meczu powiedział: "Kiedy spojrzysz po sezonie na to co działo się na boisku na pewno przypomnisz sobie taki mecz. Mecz we własnej hali z nie specjalnie wymagającym przeciwnikiem, który miałeś wygrać a przegrałeś. Takie wpadki nie powinny nam się zdarzać."