Puchar PZKosz: Śląsk w czwartej rundzie
W meczu III rundy Pucharu PZKosz WKS Śląsk Wrocław niespodziewanie pokonał we własnej hali faworyzowaną MKS Dąbrowę Górniczą 66:64.
Wrocławianie prowadzili niemal od samego początku spotkania i mimo nerwowej końcówki, zasłużenie wygrali. Oznacza to, że Trójkolorowych od upragnionego turnieju Final Four dzieli już tylko jedna runda!
Jakże blisko było powtórki z Ostrowa Wielkopolskiego, kiedy to po wypracowaniu kilkunastopunktowej przewagi wrocławianie nie potrafili utrzymać bezpiecznego dystansu do samego końca…
Tym razem Śląsk prowadził niemalże cały mecz, ale po celnym rzucie za trzy punkty Michała Wołoszyna na minutę i trzydzieści sekund przed końcową syreną serca wszystkich sympatyków Wojskowych stanęły, bowiem przewaga Śląska zmalała do dwóch „oczek”. Wynik 61:59 ponownie pozwolił gościom uwierzyć w zwycięstwo, i choć chwilę później trafieniem zza linii 6,75 m popisał się Norbert Kulon, to dwanaście sekund przed zakończeniem starcia tym samym odpowiedział Grzegorz Grochowski – rozpoczął się pojedynek na rzuty wolne. Te lepiej wykonywali gospodarze, a ważną zbiórkę w obronie przy wyniku 66:64 zaliczył Paweł Bochenkiewicz i to Śląsk schodził z parkietu w szampańskich nastrojach.
Obie drużyny przystąpiły do tego spotkania w najsilniejszych składach, choć od pierwszej minuty na ławce zasiedli Mirosław Łopatka i Michał Wołoszyn. Najlepszy strzelec MKS-u Dąbrowa Górnicza zapisał się do meczowego protokołu już w czwartej minucie gry, po tym jak niezadowolny trener Wojciech Wieczorek widząc nieskuteczność swojego zespołu w ataku, wprowadził go na parkiet. Zmiana ta na niewiele się jednak zdała, bo kilka minut później po celnym rzucie Adriana Mroczka-Truskowskiego Śląsk prowadził już z I-ligowcem 18:8.
W pierwszej piątce Śląska wyszedł pozyskany niedawno Rafał Glapiński, dla którego był to debiut przed wrocławską publicznością. 29-letni zawodnik szybko jednak złapał dwa przewinienia i usiadł na ławce rezerwowych. W całych zawodach zagrał nieco ponad dziesięć minut, podczas których udało mu się zebrać jedną piłkę i zaliczyć jeden przechwyt.
Doskonale zastąpił go jednak Norbert Kulon. Młody rozgrywający oprócz trzech asyst odważnie i skutecznie radził sobie w akcjach ofensywnych kończąc mecz z dorobkiem 14 punktów, co dało mu miano najskuteczniejszego gracza swojego zespołu. – Trener mi zaufał, i mam nadzieję, że odpłaciłem się dobrą grą. Rafał Glapiński miał dzisiaj troszeczkę słabszy dzień, stąd dostałem więcej minut. To bardzo ważne, że każdy zawodnik z ławki potrafi wyjść na parkiet i godnie zastąpić podstawowego gracza – powiedział po meczu Kulon, obok którego na parkiecie biegał także dawno „niewidziany” Tomasz Bodziński (Śląsk skorzystał w tym meczu z pełnej meczowej „dwunastki”).
Między innym właśnie po rzucie Kulona oraz dwóch celnych rzutach osobistych Artura Grygiela (13 oczek w 18 minut), wrocławianie na dwie minuty przed końcem drugiej kwarty wyszli na najwyższe, bo aż 15-punktowe prowadzenie w tym meczu (37:22). Kilka niecelnych prób, problemy na „desce” i Dąbrowa Górnicza jeszcze przed przerwą zniwelowała stratę do dziewięciu punktów (37:28).
W drugiej połowie goście wielokrotnie zbliżali się do Śląska na sześć, siedem punktów, lecz nie zdołali doprowadzić do remisu, przegrywając ostatecznie 66:64. – Graliśmy z czołowym zespołem pierwszoligowym i to z pewnością MKS był faworytem. Wyszliśmy jednak na to spotkanie bardzo skoncentrowani. Mieliśmy problem z wysoką obroną w drugiej połowie, ale na szczęście udało nam się dowieźć zwycięstwo do końca – skomentował na gorąco Kulon. Po czym dodał. – Już w okresie przygotowawczym udowodniliśmy, że potrafimy zagrać dobre mecze przeciwko pierwszoligowym zespołom. Chcieliśmy zmazać plamę po sobotniej porażce w Ostrowie Wielkopolskim i wynagrodzić kibiców za to, że wspierali nas głośnym dopingiem.
Dzięki temu zwycięstwu Trójkolorowi awansowali do IV rundy Pucharu PZKosz, w którym pozostało już tylko osiem drużyn (reszta spotkań w środę). O tym z kim zmierzą się w meczu o awans do turnieju Final Four, będzie wiadomo już za kilka dni. – Każdy zespół, któremu przyjdzie grać w „Kosynierce” będzie miał na pewno bardzo ciężkie zadanie. Chcielibyśmy zajść w tym pucharze jak najdalej. Mi osobiście jest obojętne na kogo trafimy. Celem zawsze jest zwycięstwo – kończy Norbert Kulon.
Kolejne starcie koszykarze Rafała Kalwasińskiego rozegrają na własnym terenie w niedzielę, 15 stycznia o godzinie 18:00. Ich przeciwnikiem w ramach rozgrywek II ligi będzie ósmy w tabeli AZS AGH Alstom Kraków.
WKS Śląsk Wrocław – MKS Dąbrowa Górnicza 66:64 (19:12, 18:16, 16:15, 13:21)
Punkty dla WKS Śląsk: N. Kulon 14, Grygiel 13, Hyży 10, Mroczek-Truskowski 8, Bochenkiewicz 7, Łopatka 6, Bluma 5, M. Kowalski 3, Glapiński, Bodziński, Płatek, Leszczyński
Punkty dla MKS Dąbrowa: Wołoszyn 17, Grochowski 13, Wójcik 11, Piechowicz 6, Kulikowski 4, Szczypka 3, Zieliński 3, Morawiec 3, Zawadzki 2, Zmarlak 2, Grzegorzewski, Wieczorek 0