Nash i Gortat dają zwycięstwo Suns
To nie był wymagający przeciwnik, jednak zwycięstwo cieszy tym bardziej, że ponownie Marcin Gortat zagrał bardzo dobre spotkanie a Suns wygrali z Milwaukee Bucks 109:93.
Bucks ostatni mecz w Phoenix wygrali, kiedy prezydentem USA był Ronald Regan a Internet był raczej opowieścią science fiction. To było 24 zwycięstwo Suns na własnym parkiecie przeciwko Bucks.
Od pierwszych minut to Suns dominowali na boisku lekko zaznaczając swoją przewagę. Ponownie szalał Steve Nash, który wyraźnie po słabym początku sezonu złapał wiatr w żagle. Suns pomału budowali swoją przewagę i po 12 minutach prowadzili pięcioma punktami.
W drugiej odsłonie Suns kontynuowali powiększanie przewagi ponownie wygrywając tę część gry pięcioma punktami i na przerwę schodzili z 10 punktową przewagą.
O wyniku meczu zadecydowała jednak trzecia kwarta, którą Suns wygrali 34:19 rozstrzygając mecz już po 36 minutach gry. W czwartej kwarcie mimo braku zainteresowania graczy Suns meczem Bucks byli w stanie odrobić zaledwie dziewięć punktów i ulegli gospodarzom 93:109.
Na boisku szalał Marcin Gortat, który był najlepszym strzelcem swojej drużyny z 18 punktami trafiając 9 z 10 rzutów z gry. Marcin dołożył do tego siedem zbiórek, trzy asysty, dwa przechwyty i trzy bloki. Steve Nash zanotował 17 asyst i 10 punktów a Channing Frye, który do tej pory notował skuteczność w rzutach za trzy na poziomie 17%, trafił cztery z czterech rzutów zza łuku i zanotował 16 punktów w spotkaniu.
Po meczu Alvin Gentry tak komentował postawę Frye'a: "Kiedy Channing trafia tak jak dziś mamy prostą drogę do zwycięstwa."
Po stronie gości najskuteczniej zagrał rezerwowy Tobias Harris zdobywca 15 punktów.