'Jastrzębie' zapolowały na 'Byki'
Kilka dni temu Hawks i Bulls zmierzyli się bardzo emocjonującym spotkaniu, kiedy doszło do bardzo zaciętej końcówki, w której ostatecznie lepsi okazali się gracze Chicago.
Wtedy Hawks prowadzili nawet 56:37, ale dali wydrzeć sobie zwycięstwo z rąk. Tym razem nie dali się dogonić, a mecz po obu stronach kończyły rezerwy.
Już po pierwszej kwarcie widać było, że nie będzie to łatwa przeprawa dla D-Rose'a i spółki, po której Chicago przegrywało 18:33. Jednak gdy na 41:45 z dystansu trafił Korver wydawało się, że wszystko zacznie się od poczatku. Nic z tego - Hawks do końca pierwszej połowy uzyskali run 18:3 i znów odskoczyli na bezpieczną przewagę wygrywając mecz 109:94.
Sprawę w swoje ręce pod koniec drugiej kwarty, kiedy rozstrzygnęły się losy rywalizacji wzięli liderzy Hawks a szczególnie fenomenalny w całym spotkaniu Josh Smith, którego było pełno po obu końcach parkietu. Mecz zakończył z efektownym dorobkiem 25 punktów, 5 zbiórek, 5 asyst, 6 bloków i 4 przechwytów. Johnson dołożył 17, podobnie jak zastępujący kontuzjowanego w pierwszej kwarcie Marvina Williamsa - Vlado Radmanovic, który popisywał się celnymi trójkami (5 w meczu).
Bulls w tym meczu zawiedli. Starterowa piątka trafiła zaledwie 14 z 40 rzutów, a MVP poprzedniego sezonu został dziś zatrzymany na 8 punktach i 6 asystach. Hawks świetnie bronili, a 16 przechwytów jest tego najlepszym dowodem.
Daliśmy w tym meczu z siebie dużo więcej, niż dotychczas nam się to zdarzało - nie krył zadowolenia po meczu Al Horford (14pkt,7zb).