Jefferson zapewnia zwycięstwo Spurs
Richard Jefferson, o którym mówiło się przed sezonem że może stać się pierwszą ofiarą amnestii w NBA ostatecznie pozostał w San Antonio, a teraz odwdzięcza się za powierzone mu zaufanie.
Skrzydłowy "Ostróg" był jednym z autorów zwycięstwa 121:117 nad Nuggets i jego akcje w końcówce spotkania zadecydowały o triumfie podopiecznych Poppovicha.
Na niecałe dwie minuty przed końcem meczu przy prowadzeniu 112:107 zablokował pędzącego na kosz Ty Lawsona, by w kontrze udanie przymierzyć z dystansu (5 udanych takich zagrań z jego strony), co pozwoliło im wyjść na bezpieczną już przewagę. O całą akcję miał pretensje blokowany Lawson, który stwierdził wyraźnie, że był faulowany.
Mecz o dziwo nie obfitował w zbytnie przejmnowanie się obroną. Jeśli o takową taktykę nie można podejrzewać Nuggets, to postawa Spurs już trochę dziwi. San Antonio poszło na wymianę ze swoimi rywalami, co wyszło im tylko na dobre. Już po pierwszej kwarcie prowadzili 37:25 kontrolując wydarzenia na parkiecie i nie pozwalając dogonić się rywalom z Kolorado.
Obie drużyny grały na wysokim procencie skuteczności z gry - 57:55 oraz z dystansu -50:45. Aż siedmiu graczy gospodarzy uzyskało dwucyfrową zdobycz punktową, podczas gdy goście byli niewiele gorsi w tym względzie - sześciu graczy.
Najlepszym zawodnikiem poza wspomnianym Jeffersonem (19pkt,5x3) w zespole gospodarzy był Danny Green, który uzyskał 24 "oczka" i 7 zbiórek. Kolejne 19 dorzucił Parker (oraz 6 asyst), a świetnie z ławki wspomagał go TJ Ford, który zakończył mecz z dorobkiem 8 punktów i 7 asyst.
W ekipie przyjezdnych dobrze nastawiony celownik miał szczególnie Gallinari (31pkt - najwięcej w karierze), a Lawson (20pkt i 10as) i Al Harrington (19) starali mu się nie ustępywać.