Udany debiut Smarta
Keith Smart, który zastąpił wczoraj na stanowisku głównego coacha w zespole Scaramento Kings zwolnionego po 2,5 rocznym pobycie wśród "Królów" Paula Westphala udanie zaprezentował się przed publicznością w hali Power Balance Pavilion.
Kings po fantastycznej pogoni za "Kozłami" zdołali wyjść z opresji i ostatecznie wygrali spotkanie 103:100 odnosząc w ten sposób 3 zwycięstwo w sezonie.
Nic nie zapowiadało takiego właśnie obrotu wydarzeń, gdyż po pierwszj połowie Bucks za sprawą głównie Brandona Jenningsa (31pkt,7as,5prz) prowadzili aż 58:37. Na domiar złego Kings stracili Chucka Hayesa, który doznał urazu barku i musiał opuścić parkiet. Jeszcze po trzech kwartach (82:68 na korzyść Milwaukke) mało kto wierzył w zwycięstwo "Królów".
Jednak nadeszła czwarta kwarta, a w niej sprawy w swoje ręce wzięli Marcus Thornton i Tyreke Evans. Pierwszy z nich pierwszą połowę zakończył z dorobkiem 2 punktów (1/8 z gry). W drugiej szło mu już znacznie lepiej, kiedy to zakończył spotkanie z dorobkiem 27 punktów. Evans miał o jeden punkt mniej po ostatniej syrenie. Obaj trafiając na zmianę zmniejszali stratę do rywali, która jeszcze na 6 minut przed końcem wynosiła 10 punktów.
Na 18 sekund przed końcem na linii rzutów wolnych stanął Evans dając prowadznie Kings 101:100. Chwilę potem Stephen Jackson pomylił się rzucając niecelnie z półdystansu i graczom Bucks nie pozostało nic innego jak faulować. Evans trafił da kolejne rzuty osobiste, a rzut rozpaczy Jenningsa nie znalazł ostatecznie drogi do celu, przez co Bucks ponieśli czwartą porażkę w sezonie.
Zadowolenia po meczu nie krył także sprawca zamieszania wokół swojej osoby w ostatnich dniach - DeMarcus Cousins (19pkt,15zb):
Ten mecz był jak roller coaster. Nigdy też nie chciałem rozproszyć drużyny, koledzy byli ze mną, a ja z nimi. Chcę tu zostać, wszyscy wiedzą że nie zamierzam się nigdzie wybierać z Sacramento.