Niedźwiedzie grizzly silniejsze od leśnych wilków
Gdyby był to portal przyrodniczy, taki tytuł newsa zostałby uznany za śmiesznie oczywisty. Kiedy mowa o realiach NBA takie zdanie przestaje być pewniakiem. T-Wolves podejmowali wczoraj w Target Center rewelacje ubiegłorocznych Play-off, Memphis Grizzlies.
Koszykarze gości pokonali rywali po bardzo emocjonującej końcówce 90:86.
Rywalizację tych dwóch młodych zespołów lepiej zaczęli koszykarze z Memphis, którzy na starcie zanotowali run 8:0 i szybko osiągnęli przewagę ponad 10 punktów. Główna w tym zasługa Rudy’ego Gay’a. Lider Grizzy w pierwszych dwunastu minutach zdobył aż 9 „oczek”. Pod koniec pierwszej odsłony meczu Wolves odrobili kilka punktów i z parkietu schodzili z wynikiem 14:20.
W drugiej kwarcie Wilki skutecznie odrabiały straty. Rezerwowy rozgrywający prowadził mądrą grę gospodarzy. Znakomitymi podaniami wspomagał prawie wszystkich swoich kolegów na parkiecie. Do połowy młody Hiszpan na swoim koncie zainkasował 3 punkty i aż 8 kluczowych podań. Grizzlies nie zwalniali tempa. Kolejne punkty zdobywał Gay, a skutecznie wspierali go koledzy – Michael Conley i Marc Gasol, którzy do przerwy zdobyli odpowiednio 8 i 6 punktów. Do przerwy T-Wolves znów tracili do gości sześć „oczek” – 37:43.
Kluczowa dla losów spotkania była trzecia kwarta, którą koszykarze trenera Adelmana rozpoczęli od runu 9:0, grę zdominował wówczas Kevin Love, zdobywca 7 punktów w tym krótkim okresie. Cała kwarta była znakomita w wykonaniu Love’a, zaliczył on w niej 12 punktów i 5 zbiórek, co już przed ostatnią odsłoną meczu dało mu jego „standardowy występ” – co najmniej 20 „oczek” i 10 zebranych piłek. Gra Gay’a przy poczynaniach Love’a jakby trochę straciła na barwności. Wolves wyrwali prowadzenie gościom i wyszli na minimalne prowadzenie 59:57 chwilę przed rozpoczęciem ostatnich 12 minut gry.
Na starcie czwartej kwarty po obydwu stronach parkietu trwała walka o każdą piłkę. Początkowo żadna z ekip nie wyszła na prowadzenie większe niż 5 „oczek”. Wtedy T-Wolves nie wykorzystali szansy na łatwe cztery punkty (po dwa wolne spudłowali Ricky Rubio i Michael Beasley), a Grizzlies odjechali na 76:68 na 4 minuty przed końcem meczu. W krótkich odstępach czasu zza łuku trafili Ridnour, Love i Rubio. Trójka Hiszpana doprowadziła do stanu 83:84 na 16,5 sek. do końca spotkania. Koszykarze Memphis byli bezbłędni z linii rzutów wolnych już do końca spotkania, co dało im zwycięstwo 90:86.
To już czwarty mecz przegrany przez Minny różnicą mniej niż 5 punktów. Trzy porażki zdarzyły się im z wyżej notowanymi rywalami – Heat, Thunder i teraz Grizzlies. To daje nadzieję, że kiedy Wolves trafią na łatwiejszy terminarz szybko poprawią swój bilans.
Najlepsi po obu stronach:
(MEM) R. Gay 19 pkt, 8 zb.; T. Allen 20 pkt. (8/8 z gry)(MIN) K. Love 27 pkt, 14 zb.; R. Rubio 12 pkt, 10 as.