Miami deklasują Indianę

Dodano: 5 stycznia 2012 10:58
Miami deklasują Indianę
Michał Fast, Informacja własna
Obraz własny

Nic nie zapowiadało takiego rozstrzygnięcia meczu pomiędzy Miami Heat i Indiana Pacers. Pod nieobecność kontuzjowanego Dwyane'a Wade'a wyglądało na to, że  Indiana która przed tym meczem miała bilans 4-1, będzie w stanie powalczyć z Heat a być może pokusi się nawet o zwycięstwo.

Heat nie dali jednak szans swoim rywalom i rozgromili ich aż 35 punktami, wygrywając 118:83.

Pierwsza kwarta przebiegła dokładnie tak jak można było się spodziewać czyli pod znakiem wyniku, który oscylował wokół remisu. Obie drużyny postawiły przede wszystkim na atak co zaowocowało wynikiem 29:27 dla Heat na koniec tej części meczu.

Druga odsłona to już absolutna dominacja Heat, którzy postawili wysokie wymagania w defensywie i grali swój ulubiony atak z obrony. Te dwa aspekty sprawiły, że Heat wygrali tę część meczu 33:12 co pozwoliło im na przejęcie kontroli nad spotkaniem.

W trzeciej kwarcie Pacers ponownie zagrali tak jak w dotychczasowych meczach sezonu i ponownie byli wymagającym przeciwnikiem dla Miami, którzy lekko uspokojeni po drugiej kwarcie długo nie mogli złapać odpowiedniego rytmu. Ta część gry zakończyła się wynikiem 27:26 dla Pacers.

W czwartej kwarcie do głosu ponownie doszli Heat, którzy prowadzeni przez LeBrona Jamesa ponownie pokazali, że są o klasę wyżej od swoich przeciwników. Tym razem Heat wygrali kwartę 30:17 stawiając przysłowiową "kropkę nad i".

Po meczu na usta cisną się tylko dwa słowa Lebron James. Lider Heat był w tym meczu nie do zatrzymania i pokazał, że pod nieobecność swojego wielkiego partnera Dwyane'a Wade'a jest w stanie wziąć ciężar prowadzenia Heat na własne barki. Lebron rzucił w tym meczu 33 punkty, zanotował 13 asyst i miał 8 zbiórek. Wsparcie jakiego udzielił mu Chris Bosh zdobywca 22 punktów wystarczyło, aby Heat zdeklasowali Pacers pokazując jednocześnie, że jako jeden z niewielu klubów w NBA, nawet pod nieobecność jednego ze swoich liderów są niezwykle groźnym przeciwnikiem.

Po stronie Pacers najlepiej radził sobie środkowy Roy Hibbert, który zanotował double-double 16 punktów i 12 zbiórek.

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp