Deng daje zwycięstwo Bykom
Emocjonujące spotkanie mogli oglądać wczoraj kibice w chicagowskim United Center. Atlanta Hawks, którzy jeszcze dzień wcześniej pokonali faworyzowanych Miami Heat, tym razem byli bardzo blisko zwycięstwa z innym pretendentem do mistrzostwa – Chicago Bulls.
Goście wyszli na prowadzenie już niecałe pół minuty od rozpoczęcia meczu. Celną trójką rywalizacje otworzył Joe Johnson i Jastrzębie nie oddali już prowadzenia PRAWIE do końca meczu.
Przewaga oscylowała w granicach +10 dla Hawks przez całą drugą odsłonę spotkania. Koszykarze z Chicago pudłowali nawet rzuty z czystych pozycji, a Jastrzębie były nie tylko efektowne, ale również bardzo efektywne.
W strefie podkoszowej znakomicie radził sobie Al Hardford, który w samej trzeciej kwarcie uzbierał 8 punktów. Jeśli już zapomnieliście, kto zdobył w ubiegłym sezonie nagrodę MVP, to pamięć odświeży wam występ Derricka Rose'a z czwartej kwarty. Pierwszy numer draftu 2008, przed ostatnią częścią meczu miał na swoim koncie 13 punktów, a jego zespół przegrywał różnicą 14 oczek.
W ostatniej kwarcie Rose zdobył 17 punktów, dwa z nich po efektownym lay-upie, po którym Bulls wyszli na prowadzenie 73:72 na niespełna dziesięć sekund do końca meczu. Heroiczne popisy młodego lidera Bulls zdałyby się pewnie na marne, gdyby nie znakomita dwójkowa akcja Noah-Deng, po której sudańczyk ustanowił wynik na poziomie 76:74. Rzut równo z syreną zdążył oddać jeszcze J-Johnson, lecz piłka nie znalazła drogi do kosza.
Chicago Bulls – Atlanta Hawks 76:74 (15:23, 11:15, 16:18, 34:18)
Najlepsi po obu stronach:(CHI) D.Rose: 30 pkt, 7 as.(ATL) J. Smith:15 pkt, 14 zb.