Knicks rozbijają Kings
To miał być trudny mecz. Pod nieobecność Amare Studiemire'a z bilansem 1-2 Knicks udali się do Sacramento gdzie zmierzyli się z miejscowymi Kings.
Zapowiadało się na ciężkie spotkanie skończyło się rozbiciem gospodarzy i całkowitą dominacją Knicks, którzy wyglądali wreszcie tak jak zapowiadało się przed sezonem, dominując nad przeciwnikami w każdym elemencie gry. Knics pokonali Kings 114:92.
Ojcem sukcesu był aktualny mistrz NBA, nowy środkowy Knicks Tyson Chandler, który najwyraźniej zaklimatyzował się już w nowy zespole. Chandler zdobył w tym meczu 22 punkty trafiając 6 z 8 rzutów z gry oraz 10 z 10 rzutów wolnych oraz miał 7 zbiórek i 3 bloki.
Knicks zagrali bardzo zespołową koszykówkę co objawiło się tym, że trzech graczy z pierwszej piątki zdobył ponad 20 punktów a pozostali mieli podwójne zdobycze punktowe.
Na tak grających Knicks gospodarze nie mieli żadnej odpowiedzi. Już pierwsza kwarta pokazała, że Knicks nie przejęli się brakiem Amare i przyjechali powalczyć o drugie w sezonie zwycięstwo. Wygrali tę część meczu 35:20 ustawiając dalszy przebieg meczu pod siebie.
Kings w drugiej i trzeciej kwarcie nawiązali walkę, jednak potrafili odrobić zaledwie dwa punkty przed 24 minuty i przed czwartą kwartą znajdowali się w trudnej sytuacji.
W czwartej części gry Knicks pokazali jednak, że są lepsi w koszykarskim rzemiośle i ponownie dominowali niepodzielnie na parkiecie powiększając przewagę do 22 punktów i ostatecznie wygrywając 114:92.