Bryant prowadzi Lakers do zwycięstwa
Może nie jest to wymarzony start klubu, który niewątpliwie jest ikoną NBA, ale biorąc pod uwagę przebudowę w trakcie której jest zaepół ora brak zawieszonego Andrew Bynuma i tak Lakers wyszli z opresji w jakiej się znaleźli po pierwszy dwóch meczach tegorocznego sezonu.
Lakers po dwóch porażkach dziś odnieśli drugie z rzędu zwycięstwo wygrywając z wymagającym przeciwnikiem jakim niewątpliwie są New York Knicks.
Mecz był pojedynkiem strzeleckim Kobe Bryanta i Carmelo Anthonego. Obaj panowie mieli podobne osiągnięcia w zdobyczy punktowej Kobe zdobył 28 a Melo 27 punktów. Również drużyna Kobego wyszła z tego pojedynku zwycięsko wygrywając 99:82.
Statystyki po obu stronach były bardzo podobne jeżeli chodzi o indywidualne osiągnięcia graczy. Bryant miał wsparcie w swoich podkoszowych. Pau Gasol zdobył 16 punktów miał 10 zbiórek, 5 asyst i 2 bloki a Josh McRoberts dołożył 10 punktów, 6 zbiórek, 3 przechwyty i 2 bloki. Z kolei Anthony miał wsparcie w Tysonie Chandlerze który rzucił 13 punktów, miał 11 zbiórek i 2 bloki oraz w Amare Stoudemire, który popisał się 15 punktami, 3 przechwytami i 2 blokami.
Można więc powiedzieć, że liderzy i ich największe wsparcie wykonali swoją pracę bez zarzutu. Różnicę między zespołami zrobili gracze drugiego planu. Rezerwowi Lakers wygrali z rezerwowymi Knicks 40:17 i to sprawiło, że to Lakers zeszli z parkietu jako zwycięzcy.
Trzeba powiedzieć, że Lakers mimo braku na boisku oddanego do Dallas Lamara Odoma i zawieszonego Andrew Bynuma oraz braku na ławce Phila Jacksona ciągle grają dobrze. Po dwóch meczach, w których wyraźnie się zgrywali teraz robią już dobre wrażenie i ciągle pozostają w elicie NBA.