Spurs nadal bardzo groźni
Po pierwszym niezbyt przekonującym zwycięstwie nad Grizzlies wydawało się, że Spurs zaczęli swój ostatni szon w obecnym składzie. Dziś jednak pokazali, że nadal są groźni i mają zamiar liczyć się w walce o najwyższe cele.
Spurs pokonali nową nadzieję Los Angele. Cllipers, którzy przez wielu są typowani przynajmniej do fiału konferencji nie byli nawet w stanie nawiązać równorzędnej walki z doświadczonymi Spurs i zostali rozbici 90:115.
Mecz rozpoczął się od mocnego uderzenia Spurs, którzy od początku pokazywali, że nie przestraszyli przedsezonowych typowań ekspertów koszykówki. Po pierwszej kwarcie gospodarze prowadzli 26:19 grając nieprawdopodobną zespołową koszykówkę, do której przyzwyczaili nas w pierwszej dekadzie XXI wieku, kiedy byli najlepszą ekipą NBA.
W drugiej odsłonie Clippers pokazali jednak, że opinia o nich nie jest przesadzona i zagrali piękny i efektowny basket. Spurs jednak nie pozostawali w tyle cały czas kontrolując to co działo się na parkiecie. Ostatecznie to Clippers wygrali drugie 12 minut 35:32.
Po przerwie, jak przystało na weteranów, Spurs wyciągnęli bezbłędne wnioski z gry w drugiej kwarcie i rozbili wręcz Clippers pokazując wszystkie słabe punkty młodego zespołu. Ta kwarta zakończyła się wynikiem 38:17 dla gospodarzy i przed czwartą kwartą było już wiadomo kto zejdzie z parkietu jako zwycięzca tego pojedynku.
Tak też się stało remis w czwartej kwarcie po 19 nie zmienił niczego w ogólnym rozrachunku i to Spurs cieszyli się z drugiego zwycięstwa w sezonie.
Cała pierwsza piątka Spurs zanotował podwójną zdobycz punktową. Dodatkowo jeszcze jedne zawodnik Spurs dołożył także kilkanaście punktów.To po raz kolejny w przypadku Teksańczyków okazało się kluczem do zwyciestwa. Po stronie Clipps szalał Blake Griffin, który popisał się 28 punktami i 9 zbiórkami.