Miami po raz trzeci
Nie bez problemów, ale jednak. Miami Heat wygrali swój trzeci mecz w tegorocznych rozgrywkach i tym samym nadal pozostają bez porażki.
Tym razem Heat pokonali Charlotte Bobcats w meczu który do końca trzymał w napięciu i w którym o zwycięstwie zadecydował rzut oddany na 2,9 sekundy przed końcowym gwizdkiem. Heat pokonali Bobcats 96:95.
Pierwsza połowa wskazywała na to, że Bobcats będą pierwszymi pogromcami mistrzów Konferencji Wschodniej z poprzedniego sezonu. Od początku to gospodarze mieli inicjatywę i po pierwszej kwarcie prowadzili 32:20.
W drugiej odsłonie obraz gry nie uległ zmianie i Bobcats nadal dominowali na boisku powiększając przewagę do 15 punktów przed przerwą.
Heat jednak nie zrezygnowali i po ostrych słowach w szatni wyszli na drugą połowę niezwykle zdopingowani co przełożyło się na ich grę. NIe dosyć, że w trzeciej kwarcie pozwolili Bobcats zdobyć zaledwie 10 punktów to jeszcze sami rzucili 24 niwelując przewagę gospodarzy do zaledwie 1 punktu przed decydującą odsłoną meczu.
W czwartej kwarcie mecz bardzo się wyrównał. Oba zespoły grały z pasją i żadna ze stron nie chciała oddać tego meczu. Na 12,2 sekundy przed końcem spotkania po celnej trójce Hendersona to Bobcats byli bliżej wygranej prowadzą jednym punktem 95:94. Miami wzięli czas i wyglądał na to, że LeBron James dostanie piłkę, aby zagrać ostatnią akcję meczu. James do tej pory zanotował 35 punktów, miał 7 asyst i 6 zbiórek i wyraźnie był w gazie. Tym większym zaskoczeniem było więc kiedy okazało się, że decydująca piłka trafiła do narzekającego tego wieczoru na kontuzję stopy Dwyane'a Wade'a, który natychmiast zapomniał o meczącej go dolegliwości i na 2,9 sekundy przed końcem z lewego półskrzydła trafił rzut o tablicę, który okazał się rzutem dającym Heat trzecie z rzędu zwycięstwo w sezonie.
Po meczu bohater ostatniej akcji powiedział: "Najpierw pomyślałem on dzisiaj jest w gazie niech to skończy. Potem jednak zaświtała mi myśl nie ja to zrobię. Sam się tym zaskoczyłem jednak stanąłem na wysokości zadania i tym samym w końcówce spotkania zasłużyłem na czek za ten mecz." Wade rzeczywiście nie mógł zaliczyć tego meczu do udanych. Na początku drugiej połowy nie wyszedł nawet w pierwszej piątce z powodu bólu jaki odczuwał w stopie. W całym spotkani zdobył 10 punktów, jednak ostatnia akcja pozwoliła mu zejść z parkietu z podniesioną głową.
Znakomity mecz zagrał trzeci muszkieter Heat. Chris Bosh zanotował 25 punktów miał 6 zbiórek i 2 bloki. Po stornie Bobcats prym wiódli Gerald Henderson zdobywca 21 oczek oraz Boris Diaw, który zanotował 16 punktów, 16 zbiórek i 8 asyst.