Zepsute święto w Dallas
Dallas Mavericks przed meczem zrobili wszystko, by zgotować fantastyczną atmosferę w hali AA Center. Było wszystko, piękna oprawa Mistrzów, puchar, uśmiechy i pamiątkowe zdjęcia.
Czego zabrakło by wieczór w Teksasie można uznać za udany? Z pewnością nie było dobrej gry Mistrzów, którzy po trzech kwartach przegrywali już 65:97.
Bezlitosnym katem Mavs okazał się LeBron James, który rozegrał imponujący mecz będąc kimś nieosiągalnym dla czempionów NBA. 37 punktów (11/19 z gry), 10 zbiórek, 6 asyst, 2 bloki i 2 przechwyty - to musi robić wrażenie. Jego kompan z drużyny, Dwyane Wade rozegrał niewiele gorsze zawody notując na swoim koncie 28pkt, 8zb i 6as.
O gospodarzach nie da się wiele dobrego powiedzieć, poza tym że dzięki miłosierdziu Heat w ostatniej kwarcie znacząco zmniejszyli rozmiary upokarzającej porażki. Nowe nabytki Dallas wypadły kiepsko - Carter miał 5 punktów, a Odom z czteroma punktami i zbiórkami wyleciał za dwa przewinienia techniczne.
Ostateczny wynik to 105:94 dla Heat.