Wiślackie święto

Dodano: 8 grudnia 2011 12:15
Wiślackie święto
Adam Popek, Informacja własna
Obraz własny

Podczas gdy w koszykarskim środowisku mówi się o rychłym zakończeniu lokautu bądź słynnej konferencji prasowej po meczu Trefl Sopot – Politechnika Warszawa, na południu Polski miało miejsce wydarzenie, które również poruszyło serca entuzjastów basketu.

Mowa o zwycięstwie Wisły Kraków na Spartakiem Moskwa, który w środowy wieczór w Krakowie po prostu upadł na kolana.

Nie ma sensu ukrywać, że kobieca koszykówka generuje wokół siebie mniejsze zainteresowanie niż ta w wykonaniu panów. Nie da się też ukryć, że czasem próżno jest się w niej dopatrzeć efektowności. Jednak to co miało miejsce w hali przy Reymonta, przeszło najśmielsze oczekiwania wszystkich zainteresowanych tą konfrontacją.

Dla przybliżenia, Spartak to drużyna, która należy do absolutnej czołówki europejskiej. W swoim składzie ma tyle gwiazd, że innym zespołom czasem trudno jest w ogóle z nimi konkurować. Wiślaczki, choć w pierwszej rundzie rozgrywek grupowych Euroligi również pokonały Spartak doskonale zdawały sobie sprawę z tego, że obecnie Rosyjski team prezentuje się już o wiele lepiej i o powtórkę z 19 października będzie niezwykle trudno. Jak się jednak okazało, niemożliwe nie istnieje.

Sam mecz miał w sobie niespotykaną często otoczkę. Na trybunach już pół godziny przed rozpoczęciem zmagań próżno było szukać miejsc, z których dogodnie będzie można obserwować parkietowe wydarzenia. Ogólna mobilizacja zapanowała także wśród kibiców, którzy postanowili, że na to spotkanie przyjdą dopingować zespół w licznej grupie. Gorąca atmosfera jaka wytworzyła się w hali, a także świetna postawa gospodyń już od samego początku sprawiła, że przez około dwie godziny, to co działo się w Krakowie można było nazwać wielkim świętem.

Każda kolejna minuta była, bowiem przybliżeniem do wielkiego sukcesu. Widać było to nawet po twarzach zawodniczek, które w ostatniej kwarcie coraz częściej się do siebie uśmiechały. Nie oznaczało to jednak braku koncentracji. Tego wieczoru akurat mobilizacja w krakowskim obozie była ogromna i jak się okazało, przyniosło to znakomite skutki. Nieczęsto się, bowiem zdarza pokonać tak silny zespół i to dwukrotnie w przeciągu niecałych dwóch miesięcy. Oczywiście zdaje sobie sprawę, że wielu osobom pewnie trudno jest wyobrazić sobie rozmiary tego sukcesu. Dlatego aby lepiej go zobrazować przytoczę pucharowe spotkanie piłkarskiego Lecha Poznań z Manchesterem City, które w końcówce ubiegłego zakończyło się zwycięstwem poznaniaków 3:1 i właściwie przesądziło o awansie do kolejnej rundy Ligi Europy. Tak wtedy w stolicy Wielkopolski, tak teraz pod Wawelem atmosfera była absolutnie wyjątkowa i czasem mogło się wydawać, że aż nierealna.

Ten cały wieczór, oprócz zastrzyku spontanicznej radości był też przykładem, że koszykówka również może generować spore emocje. I to nie tylko w wydaniu męskim. Czasem trzeba tylko umieć przekonać się do czegoś i faktycznie spróbować współtworzyć wielkie widowisko. Bez względu na wynik.

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp