Puchar PZKosz: Śląsk w trzeciej rundzie
Świetna gra najmłodszych - Norberta Kulona oraz Tomasza Bodzińskiego - doprowadziła WKS Śląsk do efektownej wyjazdowej wygranej nad Doralem Nysa Kłodzko w ramach II rundy Pucharu PZKosz. Skutecznie w ataku zagrali również ci, którzy w rozgrywkach ligowych muszą zadowalać się mniejsząliczbą minut.
Bohaterem Śląska był bez wątpienia 22-letni Paweł Bochenkiewicz. Popularny "Bochen" zwykle skupiający się na tytanicznej pracy defensywie oraz atakowaniu tablic, tym razem (pod nieobecność m.in. kontuzjowanego Marcina Sterengi) nie miał także przeciwnika pod atakowanym koszem. Nie tylko jak zwykle stawiał szczelne zasłony, lecz również zaskakiwał aktywną grą jeden na jednego.
Zbudowanego jak gladiator skrzydłowego Śląska nie potrafił powstrzymać nikt z ekipy Doralu. "Bochen" albo zdobywał punkty, albo wędrował na linię rzutów wolnych (aż 7 wymuszonych fauli), skąd był zabójczo skuteczny (9/11 - 82%).
Wielki wpływ na punktowy "wyskok" Bochena miała postawa Norberta Kulona. Rozgrywający Śląska, który w całym meczu zszedł z parkietu jedynie na 18 sekund, rewelacyjnie rozpoczął zawody. Jego "trójka" otworzyła wynik po stronie WKS-u, a celne podania i nakręcane kontrataki uaktywniały m.in. Mateusza Płatka oraz Adriana Mroczka-Truskowskiego. To głównie dzięki nim Śląsk zanotował na początku starcia serię dwunastu oczek bez odpowiedzi gospodarzy na samym starcie wypracowując sobie komfortową przewagę.
Kolejne minuty spotkania ukazywały tylko jak wielka obecnie różnica dzieli oba zespoły. Wystarczyło, że Śląsk odpowiednio skupiał się w defensywie, a gospodarze, oprócz wszędobylskiego Michała Weissa, który rzucił dla Doralu 19 punktów, nie mieli najmniejszego pomysłu na sforsowanie ich obronnych zasieków.
Trener wrocławian Rafał Kalwasiński, nie tylko dał odpoczął Mirosławowi Łopatce oraz Marcinowi Kowalskiemu, którzy nie wyszli na boisko nawet na minutę, lecz szybko zaczął korzystać z rezerwowych. Z szansy skorzystali przede wszystkim Piotr Bawolski zaskakujący trafieniami z dystansu (3 "trójki") oraz Tomasz Bodziński. Pierwszy zdobył w całym meczu 13 punktów, drugi dołożył 14 bijąc tym samym swój tegoroczny strzelecki rekord.
- Wszyscy wiemy, że "Bodzio" nie ma żadnych problemów z grą w ataku. Jest sprawny, z reguły wyższy od przeciwników na swojej pozycji, dysponuje bardzo dobrym rzutem z półdystansu a do tego ma niesamowitą łatwość oddawania rzutów - charakteryzuje silnego skrzydłowego Śląska Maciej Szlachtowicz, menadżer zespołu. Lecz od razu dodaje. - Jego liczba minut uzależniona jest jednak od postawy w defensywie, nad którą musi wiele pracować i nad którą przede wszystkim musi się skupiać wychodząc na parkiet.
Jako, że losy meczu rozstrzygnęły się już po pierwszych dziesięciu minutach, po których wszyscy obecni w hali wiedzieli, że zwycięzca tego pojedynku może być tylko jeden, w ekipę Śląska wdarło się wiele luzu. Obrona nie byłą już tak szczelna, a wrocławianie z każdą minutą chętniej wdawali się z gospodarzami w wymianę ciosów. Głównie z tego względu w każdej kolejnej kwarcie tracili więcej punktów.
Warto również wspomnieć, że z dobrej strony pokazał się inny 19-latek WKS-u. Aleksander Raczek zagrał nieco ponad 10 minut, lecz jego efektowna seria sześciu punktów w ostatniej ćwiartce pokazała, że i w nim drzemią spore możliwości.
Kolejnego przeciwnika w rozgrywkach Pucharu Polskiego Związku Koszykówki WKS Śląsk Wrocław pozna w najbliższy poniedziałek podczas oficjalnego losowania par. Bardzo możliwe, że tym razem będzie to ekipa z I ligi. - Nic się nie zmienia. Chcemy awansować do turnieju finałowego - zapowiada Maciej Zieliński, prezes sekcji basketu WKS Śląsk.
Doral Zetkama Nysa Kłodzko - WKS Śląsk Wrocław 56:94 [9:24, 13:23, 14:19, 20:26]
Punkty dla Doralu Nysy: Weiss 19, Zubik 9, Ulrich 8, Lipiński 7, Gadomski 6, Wyrwas 5, Cieśla 2, Radwański 0, Obrzut 0
Punkty dla WKS Śląsk: Bochenkiewicz 15, N. Kulon 14, Bodziński 14, Bawolski 13, Bluma 10, Mroczek-Truskowski 9, Płatek 7, Raczek 6, Grygiel 4, Hyży 2