II liga: Derby Wrocławia, czyli kto tutaj rozdaje karty?

Dodano: 24 listopada 2011 10:14
II liga: Derby Wrocławia, czyli kto tutaj rozdaje karty?
Sebastian Hetman, Informacja własna
WikiMedia

Już w najbliższą niedzielę (27.11.2011 r.) o godz. 18:00 w hali przy ul. Mieszczańskiej zmierzą się dwie lokalne drużyny z grupy "B". WKK Wrocław „przyjadą” do „Kosynierki” z chęcią sprawienia niespodzianki, zaś doświadczony Śląsk po porażce w Prudniku planuje po raz kolejny wygrać na własnym parkiecie. Koszykówka koszykówką, ale jak wiadomo, spotkanie będzie niosło ze sobą dodatkowy podtekst, który już na starcie sezonu elektryzował wrocławskich kibiców.

Jeszcze za czasów pojedynków pomiędzy Śląskiem a Gwardią miejscowi kibice byli nieoficjalnie podzieleni. Pamiętam te czasy jak przez mgłę, bo miałem wtedy 5-6 lat, ale dzisiaj nowa jakość wrocławskiego basketu dzieli się pomiędzy WKS Śląsk a WKK Wrocław. 

Po „aferze koszulkowej”, dyskusjach na temat tego, który Śląsk jest prawdziwy i innych tematach, o których miałem okazję pisać, czeka nas niesamowita bitwa o prymat we Wrocławiu. Pikanterii dodaje fakt, że obie ekipy zgodziły się przenieść pojedynek z soboty na niedzielę, ponieważ „ekstraklasowy Śląsk” gra w Poznaniu. Na niedzielny wieczór WKK powinno pojawić się na Mieszczańskiej w najmocniejszym składzie, z Niedźwiedzkim, Zyskowskim, Koelnerem i przede wszystkim Diduszko na czele. Doświadczeni gospodarze, o których sile często decydują Mirosław Łopatka, Radosław Hyży i Adrian Mroczek będą dodatkowo zmotywowani. Bilety na owe starcie rozeszły się w niecałe 48 godzin, a w „Kosynierce” przewidziany jest lekki nadkomplet.

Oczywiście postaram się dotrzeć na szlagier kolejki grupy B, o ile uda mi się urwać z zajęć na uczelni. Nie mówcie nikomu... Co czeka nas w niedzielę we Wrocławiu? Będzie to walka o życie i mimo, że doświadczony Śląsk jest faworytem, to młodzież z WKK powinna drapać, szarpać i gryźć. Na Mieszczańskiej będzie głośno, będą pojawiać się przeróżne komentarze, docinki zakrapiane ironią. Bohaterami tego spotkania będą nie tylko zawodnicy, ale także działacze, ludzie związani z polityką, którzy wydaje mi się, są na dzień dzisiejszy na swój sposób podzieleni. Maciej Zieliński jako prezes WKS-u po jednej stronie, po drugiej Adam Wójcik i podgrzewający ostatnio atmosferę Dominik "Cicha Woda" Tomczyk. "Stare Wilki" nie raz wygrywali mecze dla Wrocławia, jako "Wielka Trójka" Polskiej Ligi Koszykówki. W niedzielę staną naprzeciw siebie, a w zapomnienie odejdą stare relacje, o których wrocławscy kibicie pamiętają, ale nie muszą pamiętać za rok, czy dwa...

Dla mnie na pierwszym miejscu stoją rozgrywki, dlatego moimi „herosami” będą zawodnicy jednej i drugiej ekipy. Tak to wygląda na papierze, ale z doświadczenia wiem, że koszykówka to sport wręcz nieobliczalny. O najważniejszych graczach, którzy mogą decydować o losach tego meczu... Zapraszam do lektury.

OBWÓD

Śląsk: Norbert Kulon, Adrian Mroczek-Truskowski, Artur Grygiel, Marcin Kowalski, Wojciech LeszczyńskiWKK: Jan Grzeliński, Jakub Koelner, Bartosz Diduszko, Norman Zuber

Bardzo ciekawe „match-upy”, w których ciężko wskazać faworyta, dlatego WKK Wrocław będę szukać swojej szansy nieco dalej od kosza. O ile Norbert Kulon i Marcin Kowalski na pozycji numer 1 są niczego sobie defensorami, o tyle miewają problemy ze zdobywaniem punktów. Kulon gra przyzwoicie na penetracji, ale nie radzi sobie zupełnie zza łuku. Kowalskiego w tym roku widziałem raptem cztery razy, a najmocniejszą stroną filigranowego rozgrywającego jest rzut za trzy punkty, który nie zawsze znajduje drogę do kosza. Mroczek-Truskowki i Grygiel to typowi strzelcy z dystansu, z czego ten pierwszy ma znakomity ciąg na kosz. Kapitan Śląska po ośmiu rozegranych spotkaniach jest trzecim strzelcem zespołu ze średnią prawie 13 punktów na mecz. Z kolei Grygiel po wyleczeniu nadgarstka miewa problemy na 5-6 metrze. Przyda się także Wojciech Leszczyński, przypominający mi nieco gracza pokroju „catch and shoot”. Gdy dostawał minuty od trenera Kalwasińskiego, często korzystał z zasłon swoich kolegów. Gracze WKK Wrocław nie stoją tutaj na straconej pozycji, ponieważ zarówno Jan Grzeliński (14,2 pkt., 4,7 ast., 61% z gry) jak i Jakub Koelner (11 pkt. na mecz) potrafią przymierzyć z dystansu. Trener Tomasz Niedbalski bez wątpienia będzie chciał oprzeć całą ofensywę na Bartoszu Diduszce, który wybuchowymi występami w drugiej lidze zapewnił sobie miejsce w Ekstraklasie. Dwa razy z rzędu rzucił co najmniej 30 punktów (33 z Katowicami, 33 z Gliwicami), a jego wyszkolenie techniczne kładzie na łopatki nie jednego weterana. Norman Zuber nie jest graczem pierwszo piątkowym, ale przydaje się często w defensywie i może „przylepić się” do najlepszego strzelca przeciwnika.

Przewaga: Remis – z lekką przewagą dla Śląska głównie dlatego, że może tutaj wygrać doświadczeniem, ale młodziakom z WKK z pewnością nie zabraknie tlenu. Kluczowym aspektem będzie postawa Bartosza Diduszki.

NA SKRZYDŁACH

Śląsk: Mateusz Płatek, Piotr Bawolski, Marcin BlumaWKK: Jarosław Zyskowski, Kacper Sęk, Sebastian Dusiło, Dominik Martyniak

Najbardziej utalentowanym i perspektywicznym graczem z tej grupy jest oczywiście Jarosław Zyskowski, który na dzień dzisiejszy jest pierwszym strzelcem WKK (23,3 pkt.). Urozmaicony repertuar zagrań i świetny rzut z dystansu (54,5% za trzy) sprawiają, że Zyskowski to mega prospekt z rocznika 1992. Dostaje także skromne minuty w Ekstraklasie, lecz gdy wraca do drugiej ligi, sieje lekki popłoch w ofensywie. Z kolei Kacper Sęk to typowy „finiszer”, który częściej gra do kosza i potrafi walczyć na tablicach. Dusiło i Martyniak są niezłym duetem z ławki, ale raczej nie odegrają kluczowych ról w niedzielnym spotkaniu. Mateusz Płatek, znajomy jeszcze za czasów pojedynków między LO XI a LO III oraz wychowanek rocznika 1986 (coach Grygowicz), to gość nie do zdarcia. Popularny „Płato” nie odpuszcza żadnej piłki i przydaje się głównie jako spec od defensywy. Inaczej wygląda sytuacja Bawolskiego, który znany jest bardziej jako strzelec. Zagadką jest dla mnie Marcin Bluma. Niech nie zmyli Was jego wzrost (prawie 200 cm) i fakt, że czasami gra jako czwórka. Bluma potrafi „przymierzyć” zza łuku i jak na swoje warunki fizyczne jest dość mobilnym zawodnikiem.

Przewaga: WKK – defensywa defensywą, ale wydaje mi się, że więcej możliwości w ataku prezentują gracze Tomasza Niedbalskiego. Mogę się mylić, a i tak wszystko zweryfikuje niedzielny mecz.

 

POD KOSZEM

Śląsk: Mirosław Łopatka, Radosław Hyży, Paweł Bochenkiewicz, Tomasz BodzińskiWKK: Piotr Niedźwiedzki, Bartłomiej Bojko, Jakub Błaszczyk

Weterani Śląska sieją popłoch w drugiej lidze, a Mirosław Łopatka (16,8 pkt., 8,4 zb.) jest najlepszym graczem Rafała Kalwasińkiego. Podobnie jak Radosław Hyży, którymi wraca do dyspozycji z początku sezonu. Obaj gracze są filarami WKS-u i w dużej mierze dzięki nim Śląsk może pokusić się o awans do pierwszej ligi. Warunki fizyczne Bochenkiewicza i Bodzińskiego są wręcz imponujące. Ten pierwszy to moim zdaniem najsilniejszy gracz w grupie „B”, walczący pod koszami i dobrze zastawiający zbiórkę. Z kolei Bodziński o wiele lepiej prezentuje się nieco dalej od kosza, gdzieś w okolicach 3-4 metra, skąd potrafi celnie rzucić. Piotr Niedźwiedzki nie będzie miał łatwego życia. Podejrzewam, że mogą pojawić się problemy z faulami, które będzie łapał na doświadczonym Łopatce lub Hyżym. Bartłomiej Bojko zaimponował mi walką na tablicach i sporymi gabarytami (204 cm i dobre 105-108 kg), ale przy „Bochenie” będzie wyglądał raczej niemrawo.

Przewaga: Śląsk – zdecydowanie siła fizyczna i doświadczenie stoją po stronie Śląska, a sam Niedźwiedzki nie poradzi sobie w pomalowanym z super grupą WKS-u. Moim zdaniem jest to klucz do zwycięstwa, którym Rafał Kalwasiński powinien zamknąć niedzielne spotkanie.

Zapowiada się ciekawie, prawda? Tak czy owak, już teraz zapraszam na niedzielny mecz do „Kosynierki”!

Mój typ: Śląsk + 8-12 pkt. 

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp