II liga: Śląsk wygrywa w Kłodzku
Świetne pierwsza oraz czwarta kwarta wystarczyły koszykarzom WKS Śląsk Wrocław do odniesienia ważnego wyjazdowego zwycięstwa nad Doralem Nysa Kłodzko 83:65. Choć wynik sugeruje, że starcie nie było zacięte, jego losy rozstrzygnęły się dopiero w ostatnich minutach.
To właśnie w najważniejszych fragmentach pojedynku zawodnikom gospodarzy zabrakło tchu. Gdy Śląsk przycisnął w defensywie nie spuszczając jednocześnie nogi z gazu w ataku, koszykarze z Kłodzka nie mieli po swej stronie żadnych atutów. Śląsk, który po trzech kwartach wygrywał tylko 60:56, rozpoczął ostatnią ćwiartkę od prowadzenia 17-2. Nie do zatrzymania było wówczas najskuteczniejsze wrocławskie trio - Mirosław Łopatka, Radosław Hyży oraz Artur Grygiel - którzy z 21 punktów zespołu w czwartej ćwiartce, zdobyli łącznie 15 oczek.
Już początek starcia ułożył się po myśli podopiecznych Rafała Kalwasińskiego, którzy nie popełnili błędu z Katowic od pierwszego gwizdka grając z pełną koncentracją i zaangażowaniem. WKS rozpoczął mecz z Radosławem Hyżym oraz Adrianem Mroczkiem-Truskowskim w pierwszej piątce, którzy w ostatnich spotkaniach pauzowali z powodu urazów. Najbardziej doświadczeni zawodnicy ekipy, wraz z Mirosławem Łopatką, dali kibicom prawdziwy popis gry w ataku. Brylowali przede wszystkim mierzący 213 cm wzrostu Łopatka, który po siedmiu minutach miał już na swym koncie 13 oczek oraz Hyży, który zadziwiał wszechstronnością (w całym meczu uzbierał 16 punktów, 10 zbiórek, 3 asysty).
Ekipa ze stolicy Dolnego Śląska przystępowała zatem do drugiej części gry z kilkunastopunktową przewagą, która jednak gospodarzy nie zniechęciła. Wręcz przeciwnie. Rozpoczęli oni drugie dziesięć minut pojedynku od dwóch celnych rzutów oraz wymuszenia czterech przewinień wrocławian. I właśnie skrzętnie wykorzystywane rzuty wolne graczy Doralu - a zwłaszcza Grzegorza Kruka - sprawiały, że Nysa z każdą minutą zbliżała się do wrocławian. Z okolicy trumny zaczęli do tego trafiać bardzo skuteczny Jakub Gadomski oraz nieobliczalny Marcin Sterenga. Do przerwy komfortowa przewaga Śląska zmalała jedynie do pięciu oczek.
W trzeciej kwarcie po raz kolejny trwała walka kosz za kosz. Grę po stronie wrocławian znów ciągnęli Hyży z Łopatką, lecz w końcu również uaktywnił się Grygiel. Śląsk odskakiwał na kilka punktów (58:49 w połowie trzeciej kwarty), lecz gospodarze nie dawali za wygraną. Sił starczyło im jednak jedynie na 30 minut.
Wrocławianie, w odróżnieniu od koszykarzy Doralu, mieli do dyspozycji czwarty i piąty bieg. Wiedzieli kiedy go wrzucić, co momentalnie przekładało się na tablicę wyników. Z bilansem sześciu wygranych i jednej porażki wrocławianie pozostali na czele ligowej tabeli.
Drużyna Rafała Kalwasińskiego kolejny mecz rozegra już we wtorek, 8 listopada o godzinie 19:00. Do Wrocławia, w ramach rozgrywek o Puchar PZKosz, przyjeżdża MCKiS Jaworzno.
Doral Zetkama Nysa Kłodzko - WKS Śląsk Wrocław 65:83 (17:33, 23:12, 16:15, 7:21)
Punkty dla Doral Nysa: Gadomski 17, Sterenga 10, Kruk 10, Józefowicz 9, Weiss 6, Lipiński 5, Ulrich 4, Zubik 2, Radwański 2, Cieśla
Punkty dla WKS Śląsk: Łopatka 25, Hyży 16, Grygiel 14, Kowalski 8, Mroczek-Truskowki 5, N. Kulon 5, Leszczyński 5, Bawolski 3, Bluma 2, Płatek, Bodziński