TBL: Pierwsze zwycięstwo Śląska w Ekstraklasie

Dodano: 26 października 2011 21:43
TBL:  Pierwsze zwycięstwo Śląska w Ekstraklasie
Sebastian Hetman, Informacja własna
Obraz własny

Koszykarze Śląska Wrocław odnieśli pierwsze zwycięstwo w tym sezonie. Na własnym parkiecie pokonali AZS Politechnikę Warszawę 78:63. Gwiazdami wieczoru byli bez wątpienia Qa’rran Calhoun i Paul Graham. Grający na dobrej skuteczności Amerykanie zdobyli razem 37 punktów i byli nie do zatrzymania w ofensywie. Po stronie Śląska dobre zawody rozegrał także Aleksandar Mladenovic, zdobywca 14 „oczek”.

Wrocławianie rozpoczęli to spotkanie od mocnego uderzenia i dobrze spisywali się w defensywie. Za sprawą Qa’rrana Calhouna i Slavisy Bogavaca Śląsk prowadził po niecałej minucie 7-0.

Co ciekawe, w pierwszej piątce Śląska wystąpił młody Piotr Niedźwiedzki, który do tej pory na parkietach TBL grał w sumie przez 32 minuty. Dzisiaj dostał 18 minut od trenera Rajkovica, który już w meczu z Siarką Tarnobrzeg zmienił nieco koncepcję gry w ataku. Wrocławianie po dobrej obronie szybko pchali piłkę do przodu, a po pięciu minutach pierwszej kwarty prowadzili 15:4. „Akademicy” nie mogli zdobyć punktów przez jakieś cztery minuty, a niemoc w ofensywie celną „trójką” przerwał Piotr Pamuła. Qa’rran Calhoun nie zwalniał tempa i potwierdził tylko, że od tygodnia jest w świetnej formie. W samej pierwszej kwarcie Amerykanin rzucił 12 punktów.

Do tej pory ekipa Śląska była krytykowana za nagminne rzuty zza łuku. Przed spotkaniem z Politechniką wrocławscy koszykarze rzucali ze skutecznością raptem 25% (25/100 w czterech meczach). Dzisiaj także nie grzeszyli w tym elemencie (6/19), ale konsekwentnie grali pod kosz i w całym spotkaniu zdobyli aż 48 punktów z pomalowanego. Po fantastycznej pierwszej połowie (52 „oczka”), w której obok Calhouna szalał Paul Graham (8 pkt. w drugiej kwarcie), ekipa AZS-u była rozbita w pył. Aleksandar Mladenovic zagrał tylko przez 11 minut, ale w tym czasie trafił wszystkie 7 rzutów z gry. Serbskiego centra nie był w stanie powstrzymać doświadczony Leszek Karwowski, który nie wiadomo czemu, odpalał szalone rzuty z dystansu.

Mateusz Ponitka nia miał łatwego życia w Hali Orbita. Zakończył mecz z dorobkiem jednego punktu, a funkcjonująca przez cały mecz twarda obrona Śląska momentami traktowała go dość brutalnie. Po ciężkim faulu młody talent Politechniki musiał udać się do szatni. Jak się okazało, z prawego oka wypadła mu soczewka kontaktowa. Łukasz Wilczek jeszcze w pierwszej połowie starał się kleić cokolwiek w ataku, a od czasu do czasu celne rzuty oddawał Jarosław Mokros. Na mnie największe wrażenie zrobił dzisiaj Michał Michalak. Oglądałem tego chłopaka codziennie na Mistrzostwach Europy do lat 18 w lipcu i zdawałem sobie sprawę, że mogą być z niego ludzie na poziomie TBL. Podczas dzisiejszego wieczoru Michalak zdobył 14 punktów i miał 5 asyst (eval 19). Grał jak doświadczony weteran, mądrze i przede wszystkim skutecznie. Umiejętnie korzystał z zasłon, nie bał się rzucać i kreować partnerów (np. świetna „pompka” + asysta typu „ekstra pass” w pierwszej kwarcie). To właśnie on był najjaśniejszym punktem warszawskiego zespołu.

„Akademicy” po trzech kwartach przegrywali już 43:71, ale w ostatniej odsłonie nieco się zmobilizowali (20:7). Po stronie Śląska na parkiecie pojawili się Jakub Koelner (pierwsze punkty w TBL), Jarosław Zyskowski i Kacper Sęk (debiut w TBL). Młody zespół trenera Mladena Stercevica nie poradził sobie we Wrocławiu, ale należy podkreślić fakt, że był to ich piąty mecz z rzędu na wyjeździe. Warto sobie wyobrazić, jak wiele kilometrów musieli pokonać młodzi gracze z Warszawy przez ostatnie dwa tygodnie. Śląsk wygrał swój pierwszy mecz w Ekstraklasie, głównie za sprawą Calhouna, który był gorący w okolicach 4-5 metra od kosza (+ 3 celne "trójki") i Grahama, który świetnymi wjazdami zdobywał łatwe punkty. Do 17 „oczek” dodał 6 zbiórek i 4 asysty. Pomagał im jak mógł wspomniany wyżej Mladenovic (świetna gra na low-post), a Robert Skibniewski był najlepszym podającym tego spotkania (7 asyst).

Stat meczu: 48 punktów Śląsk z pola trzech sekund, 27/41 za 2, 21 asyst. 5/25 za 3 Politechniki, 20 strat.

Po spotkaniu na konferencji prasowej trener Miodrag Rajkovic gratulował swoim zawodnikom i jak sam powiedział: „Potrzebowaliśmy tego zwycięstwa, poczuliśmy się lepiej po pierwszej wygranej.”

Co dalej?

Przed Śląskiem ciężka trasa wyjazdowa. Już w sobotę zagrają na trudnym terenie w Łodzi, gdzie ok. 10 tysięcy gardeł będzie chciało wygrać spotkanie dla ŁKS-u. Kolejne mecze we Włocławku (03.11) i Sopocie (06.11).

Politechnika wraca do domu. Niestety tylko na jeden mecz z Zastalem, by potem pokonać ponad 500 kilometrów i zagrać z mocną ekipą Turowa Zgorzelec (02.11). W ósmej kolejce „Akademicy” podejmą na własnym parkiecie AZS Koszalin (07.11). 

 

Śląsk Wrocław - AZS Politechnika Warszawska 78:63 (27:13, 25:15, 19:15, 7:20)

Śląsk: Calhoun 20 (3x3), Graham 17 (6 zb., 4 ast, 2x3), Mladenovic 14, Bogavac 9 (1x3), Skibniewski 8 (7 ast.), Niedźwiedzki 5, Koelner 2, Zyskowski 1, Buczak 0 (6 zb.), Vairogs 0, Sęk 0

AZS: Michalak 14 (5 ast., 1x3), Pełka 10 (8 zb., 2x3), Wilczek 10, Pamuła 9 (1x3), Mokros 8 (1x3), Nowakowski 5, Kolowca 3 (8 zb.), Karwowski 3, Ponitka 1, Popiołek 0

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp