Horror dla Czarnych!
W Słupsku kibice po raz kolejny byli świadkami niezwykle zaciętego pojedynku, który padł łupem gospodarzy. Czarni, bo o nich mowa choć jeszcze kilkadziesiąt sekund przed końcem przegrywali z Trefem Sopot różnicą pięciu punktów, ale ostatecznie za sprawą Krzysztofa Roszyka przechylili szalę zwycięstwa na swoją stronę.
Warto dodać, że były reprezentant Polski decydujący rzut oddał niemal równo z końcową syreną.
Trefl do tego pojedynku przystępował niezwykle zmotywowany i podrażniony ostatnimi niepowodzeniami. Ich nastawienie wystarczyło jednak na skuteczną walkę tylko w pierwszej połowie. Po zmianie stron, bowiem inicjatywę przejęli słupszczanie i to oni ostatecznie mogli cieszyć się po końcowej syrenie.
Trefl jednak może czego żałować, bo jeszcze niedługo przed końcem to on był na prowadzeniu i niewiele wskazywało na to, by coś w tej kwestii miało ulec zmianie. Tyle, że wydarzenia z ostatnich sekund, w tym niesportowy faul Marcina Stefańskiego sprawiły, że losy rywalizacji gwałtownie się odmieniły.
Przez to, sopocianie mogli jedynie spuścić głowy, bo ich wyczyn z ostatniej minuty z pewnością nie napawa dumą.
Energa Czarni Słupsk – Trefl Sopot 73:72 (12:18, 19:22, 22:17, 20:15)
Energa Czarni: Burrell 13, Roszyk 10, Leończyk 10, Hinson 9, Cesnauskis 9, Białek 7, Morrison 7, Kikowski 4, Weaver 4.
Trefl: Koszarek 15, Turek 13, Horne 11, Burgess 11, Stefański 9, Wiśniewski 6, Waczyński 5, Cummings 2