Śląsk jest tylko jeden?

Dodano: 19 października 2011 10:07
Śląsk jest tylko jeden?
Sebastian Hetman, Informacja własna
WikiMedia

Po wczorajszej porażce koszykarzy Śląska Wrocław z zespołem AZS-u Koszalin (76:85) dało się zauważyć na twarzach kibiców nie tyle co żal, ale brak wiary w możliwości ekstraklasowego Śląska. Hala Stulecia nie została wypełniona po brzegi, a magiczny klimat prysł...

Od kilku dni we Wrocławiu wrze, a głównym tematem jest spór, który Śląsk to „ten Śląsk”. Warto przypomnieć, że wejście do Ekstraklasy Wrocławianom umożliwił Przemysław Koelner, właściciel m.in. firmy Koelner S.A. czy WKK Obiekty Sp. z o.o., która także posiada sekcje koszykówki na szczeblach młodzieżowych i drugiej ligi.  

Pan Koelner wypożyczył nazwę „Śląsk Wrocław” (na 2 lata) i wykupił dziką kartą w TBL, dając tym samym wrocławskim kibicom możliwość powrotu do najlepszej ligi w Polsce. W czym problem? Ano kość niezgody staje się coraz większa z dnia na dzień. Dla mnie, dla Wrocławianina jest to temat dość ciężki, dlatego postaram się przytoczyć kilka kwestii.

Jeszcze przed sezonem regularnym, gdy Ekstraklasa była już zaklepana we Wrocławiu, prezesem drugoligowego WKS-u Śląska Wrocław (m.in. z tradycjami i barwami klubowymi) został Maciej Zieliński. Zasłużony koszykarz, obecnie poseł, za cel obrał sobie awans do pierwszej ligi. Jak na razie słowa dotrzymuje, ponieważ Śląsk w drugiej lidze z Radosławem Hyżym i Mirosławem Łopatką na czele jest niepokonany (bilans 4-0). Inaczej ma się sprawa w Ekstraklasie, gdzie Wrocławianie notują jeden z najgorszych startów na przełomie ostatnich 20 lat (bilans 0-3). Zieliński dość szybko zebrał „starą paczkę”, która szczelnie wypełnia halę przy ulicy Mieszczańskiej. Z kolei „ekstraklasowi” kibice w Hali Stulecia we wtorkowy wieczór nie ukrywali niezadowolenia, kiedy Śląsk przegrał u siebie z Koszalinem.

Miałem okazję być na kilku spotkaniach drugiej ligi i śmiem twierdzić, że do tej pory wszystko wygląda całkiem dobrze. Organizacja klubu wzorowa, materiały dla prasy również. Na poziomie TBL włodarze Śląska także starają się, aby graczom i kibicom niczego nie brakowało. Wygląda to dobrze, brakuje tylko wyników, które mogą przyjść z czasem. Nie ukrywam, że bliżej mi do drugoligowców z Mieszczańskiej z racji tego, że gra tam kilku moich znajomych, a ja sam będąc dzieckiem często bywałem na hali, ponieważ mój ojciec pracował w firmie, która mieściła się dosłownie obok „Kosynierki”. Jednak nie tędy droga...

Na początku sezonu obie strony wypowiadały się pochlebnie na temat dwóch zespołów, jednego w TBL, drugiego w grupie B drugiej ligi.

Obejrzyj tematyczny reportaż TVP

Sytuacja zaogniła się po meczu z Zastalem, który Śląsk rozgrywał w „Orbicie”. Powodem spięcia okazała się koszulka z numerem 9 wywieszona pod kopułą hali, a oliwy do ognia dolewali kibice Zastalu skandując „Śląsk jest jeden, w drugiej lidze”, czy w kolejnym meczu fani Turowa, którzy w Zgorzelcu wywiesili transparent „Prawdziwe derby tylko ze Śląskiem Zielińskiego”. Nie da się ukryć, że także Wrocław powoli dzieli się na koszykarskiej mapie i nawet wśród kibiców zaczyna rysować się dość gruba linia. Mogę z miejsca polecić artykuł Szczepana Radzkiego z Gazety Wyborczej, który dokładnie opisał kwestię sporu między dwoma Śląskami z Wrocławia. Znajdziecie tam również wypowiedzi Macieja Zielińskiego i Dominika Tomczyka. Do przeczytania tutaj!

Polecam także tekst o "aferze koszulkowej" autorstwa Mariusza Urbanka.

Osobiście nie wiem co mam myśleć o całej sytuacji. Zespół w Ekstraklasie wygląda przeciętnie, z kolei w drugiej lidze jest faworytem do awansu. Mi jako kibicowi wrocławskiemu jest przykro, a zarazem staram się na to patrzeć jako osoba, która obiektywnie pisze o koszykówce. Przynajmniej się stara...

Dla mnie jest w tym wszystkim trochę złośliwości, trochę polityki i przede wszystkim niezdrowych emocji, które wrocławskim kibicom absolutnie nie powinny towarzyszyć. Fakt faktem, tradycje oraz sukcesy i barwy klubowe należą do WKS-u z ulicy Mieszczańskiej, a z drugiej strony kibice dzięki działaniom WKK mogą oglądać Ekstraklasę. Wrocław od lat słynął z koszykówki na najwyższym poziomie i wiem, że nie ma mowy o rodzaju fuzji między klubem, w którym na czele stoją Przemysław Koelner, Adam Wójcik i Dominik Tomczyk a klubem, którego twarzami są Maciej Zieliński oraz grupa weteranów pokroju Radosława Hyżego i Mirosława Łopatki.

I gdzie w tym wszystkim dobro sportu? Nie mam pojęcia, ale na dzień dzisiejszy stanę murem za dobrem wrocławskiego basketu. Obojętnie na jakim poziomie ligowym...

Dzięki za przeczytanie. Jakie jest Wasze zdanie na ten temat? 

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp