2 Liga: Śląsk wygrywa ze Stalą

Dodano: 24 września 2011 21:24
2 Liga: Śląsk wygrywa ze Stalą
Sebastian Hetman, Informacja własna
MediaWiki

W inauguracyjnym spotkaniu przed własną publicznością koszykarze drugoligowego WKS Śląska Wrocław okazali się lepsi od swojego odwiecznego rywala z Wielkopolski.

Po ciężkim i zaciętym meczu wygrali z ekipą BM Węgiel Stali Ostrów 71:67, dając tym samym radość kompletowi publiczności, który zgromadził się tego dnia we wrocławskiej „Kosynierce”.

Już w zapowiedziach tego meczu głośno mówiło się o odwiecznej rywalizacji miedzy dwoma zespołami, które jeszcze nie tak dawno grały przeciwko sobie na parkietach Ekstraklasy. Przypomniały się wielkie nazwiska Macieja Zielińskiego czy Dariusza Parzeńskiego, którzy byli obecni na starciu drugoligowców, a w ubiegły weekend zdobyli razem Mistrzostwo Polski Oldbojów. Pamiętne mecze z przeszłości, żywe legendy oraz wspaniali kibice stali się przed godziną 18:00 zapowiedzią świetnego pojedynku. Warto było zajrzeć na ulicę Mieszczańską tego popołudnia i chociażby z powodu braku miejsc oglądać mecz przez okno, jak czyniło to spore grono kibiców.

Zawodnicy Śląska zaczęli ten mecz od obrony strefowej, która wymusiła kilka strat „Stalówki”, zaś w ataku pozycyjnym konsekwentnie grali do kosza. Radosław Hyży (21 pkt., 8 zb.) okazał się motorem napędowym w pierwszej kwarcie, po której miał na swoim koncie 7 punktów i 4 wymuszone faule rywali. Momentami jego doświadczenie brało górę i aż miło było patrzeć na starego dobrego Radka, którego kibicie Stali prowokowali hasłami pokroju „Rudy, Rudy!”. Hyży wymusił dwa szybkie faule Łukasza Olejnika (7 pkt., 5 zb., 4 blk.) i miał większe pole do popisu, a od pierwszej minuty tego spotkania zawodnicy grali agresywnie, twardo w obronie, dlatego obie ekipy uzbierały razem aż 49 przewinień (22 Śląska, 27 Stali). Jakby nie patrzeć, wychodzi grubo ponad 5 na kwartę...

Nie przejmował się tym Mariusz Matczak (25 pkt.), który był dzisiaj nie do zatrzymania i w samej pierwszej połowie zaaplikował Śląskowi 14 punktów (w tym aż 7 z rzutów wolnych). W całym spotkaniu trafił 10 z 11. Dobrze było patrzeć jak ten silny rozgrywający rozmontowuje obronę Wrocławian. W tym przypadku obrońcy Śląska zasypiali na pick & rollach, po których Wojciech Szawarski (13 pkt.) dostawał piłkę gdzieś na 3-4 metrze. Od czasu do czasu trafiał, a kibicie Stali powolutku zjadali swoim dopingiem wrocławską „Kosynierkę” na Mieszczańskiej. Było jak w piekle, a może jeszcze gorzej. Na plus oczywiście! Siedziałem i patrzyłem jak ogień płonie w sercach Ostrowian, a ich zespół gra kapitalną trzecią kwartę w defensywie przy strefie 3-2, w której niscy obrońcy zamykali dosłownie każdego w rogach. Wrocławski obwód kulał, ale trener Kalwasiński na szczęście w swoim składzie miał old-schoolowego Mirosława Łopatkę (13 pkt., 8 zb.). Popularny „Szufla” być może w obronie nie nadążał (34 lata robią swoje), ale świetnymi manewrami robił sobie miejsce w pomalowanym. On i Radosław Hyży zdobyli w sumie 34 punkty na 71 całego zespołu (16 z 32 zbiórek) chyba dlatego, że strzelcy "Kosynierów" nie dawali rady na dystansie (1-15 za 3!). Powodem słabej gry dalej od kosza była świetna postawa Marcina Dymały (6 pkt., 5 przech.), który pomagał Mariuszowi Matczakowi jak mógł i był swego rodzaju game-changerem, jeszcze pod koniec trzeciej odsłony.

Adrian Mroczek-Truskowki (13 pkt.) i Norbert Kulon niewidzialnymi strzykawkami z pozytywną energią zaatakowali swoich kolegów, dlatego Śląsk był w grze w zasadzie przez ostatnie 5 minut tego meczu. Po piątym faulu Szawarskiego Wrocławianie zanotowali serial 7-0 (bardzo ważna akcja 2+1 Hyżego na stan 65:64) i po ważnej dobitce Artura Grygla (15 pkt.) na ok. 20 sekund przed końcem prowadzili 70:64. Po szybkiej akcji celną trójką popisał się harujący tego dnia Jakub Dryjański (12 pkt. 3 przech.), ale zwycięstwo Śląska z linii rzutów wolnych jednym trafieniem przypieczętował Piotr Bawolski.

Jak na drugą ligę owy mecz był fantastyczny. Być może ciężki do oglądania dla pospolitego człowieka, ale fani dobrego basketu wyszli raczej zadowoleni i udali się pewnie gdzieś w kierunku wrocławskiego Rynku, chyba w celu świętowania zwycięstwa swoich pupili. Ekipa Stali Ostrów będzie mogła zrewanżować się na własnym parkiecie już na początku stycznia, a dzisiaj pokazała, że jest w gronie faworytów, którzy chcą pokusić się o awans do pierwszej ligi.

Stat meczu: 1/15 za 3 Śląska, 14 przechwytów Stali

WKS ŚLĄSK WROCŁAW – BM WĘGIEL STAŁ OSTRÓW WIELKOPOLSKI 71:67 (39:38)

Śląsk: Hyży 21, Grygiel 15, Mroczek-Truskowski, Łopatka po 13, Kulon 5, Bawolski 4, Kowalski 0, Płatek 0

Stal: Matczak 25, Szawarski 13, Dryjański 12, Olejnik 7, Dymała 6, Zębski 3, Spała 1, Sierański 0

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp