Rashard Lewis: 'Lockout to nie wina zawodników'
Dodano: 13 września 2011 21:42
Autor: Cezary Szwarc, Informacja własna
Zdjęcie: WikiMedia
Kiedy zespoły powinny zbliżać się już do obozów przygotowawczych, wielu zawiedzionych kibiców obarcza winą za lockout najlepiej zarabiających graczy ligi, którzy ich zdaniem za bardzo naciągali swoje kluby na wydatki związane z ich umowami. Do grupy graczy, o których najczęściej mowa należy także Rashard Lewis, który stanowczo wypowiedział się na temat tych zarzutów.Przypomnijmy tylko, że właściciele klubów twierdzą, iż całkowite straty ligi za zeszły sezon wyniosły 300 milionów dolarów. Taka sytuacja zmusza ich więc do negocjowania stałego limitu wynagrodzeń dla zespołów, czyli tzw. hard salary cap. Warto też przypomnieć, że średnia zarobków gracza NBA jest najwyższą w jakimkolwiek sporcie na świecie... Lewis, który jest drugim najlepiej opłacanym graczem w NBA - gwarantowane 22 miliony dolarów za najbliższy sezon (bez komentarza...) - nie ma zamiaru przyjmować winy za lockout na siebie i nie chce, aby robili to także jego koledzy: "To Wy (zespoły, właściciele) dajecie mi propozycję umowy... Myślicie, że powiem "Zasługuję na mniej niż chcecie mi dać"? Nie, odpowiadam wtedy po prostu "Świetnie" i przyjmuję propozycję.""Nie możecie nas za to winić... My nawet nie negocjujemy tych umów. Robią to nasi agenci - za to im płacimy." - dodawał jeszcze gracz Wizards.