Iverson chce z powrotem do NBA
Jeden z najlepszych rzucających obrońców ostatniej dekady, a w ostatnim czasie bezrobotny - Allen Iverson postanowił o sobie przypomnieć i wyraził chęć ponownej gry w najlepszej lidze świata.
Gracz ten nadal twierdzi, że nie jest zawodnikiem rezerwy i może pełnić znaczącą rolę w każdej drużynie. I to jest własnie problem Allena.
Chcę być z powrotem w lidze i mogę zrobić dla organizacji to, czego ona będzie od mnie wymagać. Wielu mówiło o mojej roli wchodzącego z ławki, jednak ja wcześniej nie byłem w takiej sytuacji i po prostu nie wiedziałem jak zachować się w niej. Było to coś nowego dla mnie i ciężko było mi sobie z tym radzić. Moim głównym celem jest być ponownie na największej scenie i będę do tego dążył czując, że zostało mi jeszcze kilka lat gry. Teraz muszę się jedynie jak najlepiej do tego przygotować fizycznie i psychicznie, bo patrzenie przez ostatni rok z boku było dla mnie naprawdę bardzo trudne.
I to może być największy problem Iversona. Pomimo swoich niedawno skończonych 36 lat "The Answer" nadal przekonany jest o swojej wielkości i o tym, że może stanowić główną i równorzędną siłę dla przeciwników w NBA. Niestety w jego przypadku czas zrobił już swoje co pokazywały nie tylko statystyki ale i sama gra zawodnika, który stał się dużo wolniejszy. A dla gracza, który bazował głównie na swojej szybkości jest to największy problem.
Co musiałby zrozumieć AI, by ktoś z NBA wyciągnął w jego stronę pomocną dłoń?
Przede wszystkim musi zgodzić się z rolą rezerwowego, bądź zawodnika na którym nie będzie w głównej mierze opierał się atak. W przeciwnym razie dojdzie do szybkiego konfliktu i pożegnania się z klubem.
Drugą istotną sprawą jest wynagrodzenie Iversona. Nikt w NBA nie zatrudni go na innych warunkach niż przy minimalnych płacach dla wtereana. A to także może być ciężki do zgryzienia orzech dla gwiazdora, który był w przeszłości MVP sezonu, MVP ASG czy gracza, który przez całą swoją karierę dorobił się średniej na poziomie prawie 27 zdobywanych punktów w meczu.