Znakomity mecz rezerwowych, Polska pokonuje Serbię!
Za nami kolejne spotkanie drugiej fazy Mistrzostw Europy do lat 18 rozgrywanych we Wrocławiu. Tym razem Polska podejmowała Serbię. Mecz z bałkańską drużyną miał być na tym etapie najpoważniejszym testem dla naszej kadry. Miał być jak papierek lakmusowy, który pozwoli nam zmierzyć oczekiwania i entuzjazm związane z podopiecznymi Jerzego Szambelana. Czy są już gotowi na tryumf? Czy raczej powinniśmy oczekiwać po prostu strefy medalowej? Na te pytania odpowiedzi szukaliśmy w dzisiejszym meczu.
Test wypadł pomyślnie, po wspaniałej grze pokonaliśmy Serbię!
Polacy wyciągneli wnioski z wczorajszego ospałego początku meczu z Turkami i rozpoczęli piorunująco. Mateusz Ponitka trafił z dystansu i otworzył wynik. Później dwukrotnie to samo uczynił Piotr Niedźwiedzki i Serbowie zapomnieli o tym, że będzie nas można zatrzymać strefą. Nasz podkoszowy wciąż był na fali, trafił w pierwszej kwarcie zza linii 6.75 trzy razy (ale też próbował aż 7 razy), z daleka rzucał też Grzegorz Grochowski i prowadziliśmy 19:14.
Na drugą kwartę Serbowie wyszli z mocnym postanowieniem wykorzystania niskiego ustawienia Polski, wymuszonego kłopotami z faulami Przemysława Karnowskiego. Klasą samą dla siebie był rozgrywający Vaselije Micić, który jak chciał przedostawał się pod nasz kosz, często atakowany przez przeciwnika pod nieobecność duetu Karnowski-Niedźwiedzki. W końcówe kilka akcji obwodowych dało nam minimalne prowadzenie 31:29.
W przerwie w dobry nastrój kibiców wprowadził Marcin Gortat, pomagając młodziutkim sympatykom kosza spełniać ich marzenia i grać przy wypełnionej Hali Orbita podczas BasketManii. Być może ogólny nastrój udzielił się i naszym koszykarzom, bo grali po przerwie jak z nut. Biorąc pod uwagę klasę rywala, trzecia kwarta w naszym wykonaniu była chyba najlepsza na tym turnieju. Niesamowicie grali praktycznie wszyscy, oprócz podstawowych zawodników, a zwłaszcza Niedźwiedzkiego, który zagrał mecz życią, punktując z każdej pozycji, wszyscy rezerwowi, którzy pojawiali się na parkiecie, wnosili coś dobrego. Wyróżnić należy Filipa Matczka, Daniela Szymkiewicza i Tomasza Gielo. Ofensywne zbiórki i punkty spod samego kosza tego ostatniego nas napędzały, uaktywnił się też biegający jak szalony do kontrataków Mateusz Ponitka. Serbów w grze utrzymywały właściwie tylko trójki drugiego gwiazdora tej ekipy, nieaktywnego w pierwszej części Nenada Miljenovicia.
Czwarta kwarta to już kontrolowanie wydarzeń na parkiecie w naszym wykonaniu. Każdą próbę pościgu błyskawicznie niwelowaliśmy. Kilka dziwnych gwizdków i przewinień technicznych portugalskiego arbitra w ostatniej minucie tylko odwlekało naszą radość. Polacy wygrali.
Bohaterem był z pewnością Niedźwiedzki, który pobił swój punktowy rekord w kadrze, ale też bardzo dobrze spisując się w obronie, zwłaszcza zastawiając oraz blokując. Serbowie nie mieli początkowo zbyt wielu zbiórek w ataku. Tomasz Gielo w ważnych momentach dawał nam łatwe punkty. Ponitka znów był efektowny, w ataku ustępując miejsca Piotrkowi, ale zebrał 10 piłek i zaliczył 3 spektakularne czapy. Tym razem słabiej zagrał Michalak.
Jeżeli miał być to test dla naszych młodzieńców - wypadł on celująco. Teraz już wiemy, jakie wymagania możemy im postawić. Nikt z obecnych we Wrocławiu nie ma wątpliwości i nie boi się tego napisać - chcemy złota!
Po tak pewnym i przekonującym zwycięstwie nad silnym zespołem Serbii (9-punktowa przewaga nie oddaje rzeczywistej różnicy między rywalami), musimy myśleć o tryumfie. Ten rocznik na to zasługuje. Aż strach pomyśleć, jak bardzo zdeklasowaliby przeciwników, gdyby trafiali wszystkie wejścia pod kosz i kontry, a problemów z faulami nie miał Karnowski...
Oprócz koszykarza Phoenix Suns na hali można było spotkać wiele legendarnych postaci polskiego basketu - Dominika Tomczyka, Radosława Hyżego, Michała Ignerskiego czy trenera Andrzeja Kowalczyka. Atmosfera sukcesu jest we Wrocławiu naprawdę gęsta.
Jutro ostatnie nasze spotkania w grupie. Wygrana da nam awans do ćwierćfinałów z pierwszego miejsca. Polacy podejmą Niemców o 18:00. Zapraszamy do hali.
Polska - Serbia 70:61 (19:14, 12:15, 23:16, 16:16)
POLSKA: Niedźwiedzki 22 (7 zbiórek, 3 bloki!), Ponitka 14 (10 zbiórek, 3 bloki!), Karnowski 8, Gielo 12 (5 zbiórek), Matczak 6, Szymkiewcz 4, Michalak 2, Grochowski 2, Bonarek 0
SERBIA: Micic 13, Miljenovic 12, Dangubic 11, Nemanja Bezbradica 11, Popovski-Turanjanin 6, Milosevic 3, Radicevic 3, Avramovic 2, Mitrovic 0, Krstic 0, Miskovic 0, Jankovic 0