O problemach Polaków słów kilka...

Dodano: 25 lipca 2011 15:05
O problemach Polaków słów kilka...
Cezary Szwarc, tekst własny
MediaWiki
Reprezentacja Polski do lat 18 przeszła z drugiego miejsca grupy A do kolejnego etapu rozgrywek Mistrzostw Europy, które odbywają się we Wrocławiu. Już dziś podopiecznych trenera Szambelana czeka kolejny test, czyli mecz z Turcją, która do tej pory przegrana z parkietu schodziła tylko raz, nieznacznie ulegając reprezentacji Niemiec. Przed tym ważnym starciem chciałbym podzielić się z Wami kilkoma, być może nieco subiektywnymi spostrzeżniami dotyczącymi błędów i złych rozegrań taktycznych ze strony kadry Polski.Już na wstępie chciałbym zaznaczyć iż rozumiem, że imprezy z ograniczeniem wiekowym mają głównie na celu rozwój młodych adeptów koszykówki, a ewentualne zwycięstwa i sukcesy są tylko wisienką na torcie szkolenia przyszłych profesjonalnych koszykarzy... Samo hasło promocyjne M.E. - "I Believe" obrazuje już jednak jak bardzo Polskim fanom basketu zależy na sukcesach tych młodych chłopaków, którzy rok temu w Hamburgu zdobyli przecież srebrny medal Mistrzostw Świata U17. Co może pomóc nam w odniesieniu podobnego sukcesu w tym roku? Poniżej przedstawiam kilka elementów gry Polków, których poprawienie zdecydowanie może wpłynąć pozytywnie na efektywność ich gry: Gra przeciwko strefie: Ten problem naszej Reprezentacji najbardziej obnażyli Grecy, którzy obroną strefową grali praktycznie całe spotkanie. Ich celem było zredukowanie w jak największym stopniu, zauważalnej gołym okiem przewagi naszych podkoszowych. Plan poskutkował i skazywani na "szybką śmierć" Grecy stwarzali relane zagrożenie do ostatnich minut pojedynku. Dziwnym zachowaniem Polkaów było, z kolei rozrzucanie obrony rywali wyłącznie podaniami po obwodzie, bez wykorzystywania Przemka Karnowskiego, czy Piotra Niedźwieckiego, którzy spokojnie mogliby dostawać piłki w okolicy linii rzutów wolnych i już zdecydowanie bliżej obręczy stwarzać zagrożenie podania do zbiegajacych kolegów, minięcia, czy po prostu rzutu. Nasi rodacy - być może za sprawą nakazu od trenera - postawili jednak tylko na rozrzucanie po obwodzie, które nie przynosiło zamierzonego skutku i większość akcji kończona była trudnymi rzutami za trzy punkty, z których zaledwie 20% znalazło drogę do kosza. Metoda gry przez środkowych nie została wykorzystana ani, razu jednak można to tłumaczyć w pewnym stopniu chęcią wpojenia przez coacha, swoim podopiecznym zupełnie podstawowej gry na "zone".  Co się stało z rzutem Mateusza Ponitki? Mateusz Ponitka wciąż jest najlepszym strzelcem i przechytujacym zespołu - w każdym spotkaniu zdobywa przeciętnie 19.0 punktu i 2.0 przechwytu, jednak wyraźnie widać, że z wielkim trudem przychodzi mu zaliczanie kolejnych oczek, a rywale coraz łatwiej zatrzymują jego wjazdy pod kosz. Czy to powinien być jednak problem dla gracza, który na prestiżowym Nike Hoop Summit w Portland był nazywany najlepszym strzelcem z dystansu? A no nie powinien... A jednak Mateusz na imprezie rozgrywanej we Wrocławiu oddał już 11 rzutów zza łuku, z których tylko jeden trafił do kosza. Nie lepiej jest na linii rzutów wolnych, gdzie Polacy radzą sobie tragicznie, trafiający tylko 60% swoich prób rzutowych. Ponitka w tym fragmencie gry zalicza skuteczność na poziomie 66.7%. Wykorzystywanie wysokich graczy w szybkim ataku: Ten mankament najbardziej rzucał mi się w oczy w pierwszym starciu Polaków, przeciwko ekipie Słowenii. Nasi rodacy zdominowli w tym spotkaniu deskę, gdzie tylko Jakub Koelner i Daniel Szymkiewicz nie zebrali więcej niż czterech piłek. Dzięki świetnemu zbieraniu całego zespołu, nasi wysocy, którzy bardzo dobrze biegają do ataku - nawet Przemek Karnowski zadziwił mnie w tym meczu swoją szybkością - często pojawiali się pod atakowanym koszem dużo szybciej niż gracze Słowenii. Niestety szybkie podanie przez całe boisko w meczu poszło chyba tylko jedno... Mecz ze Słowenią i tak wygraliśmy bez większego problemu, jednak przewagę szybkości graczy wysokich powinniśmy wykorzystywać jak najczęściej, szczególnie w pojedynkach, w których przyjdzie nam grać z przeciwnikami, którzy będą bronić strafą... W końcu jaka może być najlepsza broń na tego typu obronę, jeśli nie granie, kiedy nie jest ona jeszcze gotowa?  Nasza obrona strefą: To właśnie przez nią i grę niskim składem Chorwatów przegraliśmy nasz ostatni pojedynek. Po pierwsze trener nie powinien był wystawiać przeciwko niższemu o pół głowy Antonio Bobanowi, Przemka Karnowskiego, do którego nie mam żadnych pretensji o jego prace w obronie. Po drugie trójki Bobana niewiele by zmieniły, gdybyśmy pod koniec trzeciej kwarty nie zagrali strefą, która została łatwo ograna przez świetnie wyszkolonych - jak to bywa z ekipami z Bałkanów - Chorwatów. To właśnie wtedy straciliśmy całą swoją przewagę, a rywale przed ostatnią rozgrywką mieli już zaliczkę dwóch oczek. Jeśli więc trener Szambelan planuje grać "zone" w kolejnych meczach - już z dużo trudniejszymi rywaliami - powinien jeszcze przypomnieć swoim podpiecznym najważniejsze zasady obowiązujące w tego typu rodzaju defensywy.  
 Do tego dochodzą jeszcze oczywiście błędy w porozumieniu w obronie każdy swego, częste straty przy podaniach do wysokich graczy w ataku pod kosz, które często idą za plecy naszych podkoszowych albo kierowane są na klatkę piersiową, zamiast na rękę dalszą od obróńcy i jeszcze kilka innych, o który więcej niebawem... 
Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp