Jamison o lockout'cie: 'Wszyscy ponosimy za to odpowiedzialność'

Dodano: 13 lipca 2011 13:11
Jamison o lockout'cie: 'Wszyscy ponosimy za to odpowiedzialność'
Cezary Szwarc, cavs.blox.pl
WikiMedia
Dla nowych Kawalerzystów, którzy w drafcie 2011 zasilili skład ekipy z Cleveland lockout jest prawdopodobnie wielkim zaskoczeniem. Trudno bowiem "gładko" wejść do ligi, kiedy już po kilku dniach od naboru zostajesz na niewiadomo jak długo odcięty od organizacji, w której masz rozegrać swoje pierwsze w życiu zawodowe rozgrywki. Kyrie Irving i Tristan Thompson mają na szczęście w swojej drużynie mentora, który bez najmniejszego problemu powinien przeprowadzić ich przez ten trudny okres...Mowa tu oczywiście o Antawnie Jamisonie, który do NBA trafił w 1998 roku, kiedy jak Tristan Thompson został wybrany z czwartym numerem draftu. Swoją selekcję na A.J.'a poświęcili wtedy Toronto Raptors, którzy już chwilę później zdecydowali się wymienić go do Golden State Warriors wzamian za swoją przyszłą gwiazdę - Vince'a Cartera. Antawn był zupełnie oszołomiony, kiedy przychodząc do wychwalanej najlepszej koszykarskiej ligi świata, zastał niezorganizowanych i niedoinformowanych zawodników, wszechobecny chaos i brak porozumienia między związkiem graczy, a włodarzami klubów. "Wszystko działo się bardzo szybko... Co chwilę ktoś starał się mi coś doradzić, ale chwilę później ktoś inny mówił mi już coś zupełnie innego. Właściciele od razu wiedzieli wtedy, że dojdzie do lockoutu." - rozpoczął swoją niedawną rozmowę z dziennikarzami skrzydłowy Cavaliers. Jamison należy do coraz węższego grona graczy, którzy pamiętają rok 1998 i związane z nim zamieszanie. Niestety, jako świadek tamtych wydarzeń, przewiduje gorsze zakończenie tegorocznego sporu..."Nie wiedzieliśmy naprzeciw czemu stajemy w 1998 roku. Nie podchodziliśmy do tego tak poważnie i niewielu z nas rozumiało dokładnie co się dzieje. Tutaj widać największą różnicę... Nie byliśmy dobrze przygotowani na rozmowy, a i tak skończyło się do dopiero po nowym roku. Teraz obie strony konfliktu są dobrze poinformowane, więc nie zdziwię się, jeśli kolejny sezon zostanie w pełni anulowany." Zbliżając się powoli do końca swojej wspaniałej kariery, Antawn za kolejne, ostatnie w jego aktualnym kontrakcie rozgrywki ma zainkasować jedną z najwyższych stawek w całej NBA - 15 milionów dolarów. Zarówno On, jaki i reszta zawodników, która przez lockout może stracić swoje przyszłoroczne zarobki, nie marnuje czasu i w samotności przygotowuje się do sezonu 2011/2012. "Nie ma co ukrywać, że w naszej lidze jest wielu zawodników, którzy wydają pieniądze lekką ręką... Na szczęście większość z graczy to rozsądni ludzie, którzy trochę oszczędzali i są świetnie przygotowani na lockout. Kiedy ja przyszedłem do ligi nie byłem na to gotowy..." - dodawał Jamison, który po indywidualnych przygotowaniach w Karolinie Północnej, zaliczył wtedy najsłabszy sezon w swojej karierze, notując zaledwie 9.6 punktu na mecz. "To był zdecydowanie najgorszy sezon w moim życiu. Nie mówię tu tylko o statystykach... Zupełnie nie byłem do niego przygotowany mentalnie. To powinien być cały proces, a ja zaraz po indywidualnych treningach trafiłem do meczów NBA... To musiało wywrzeć na mnie wpływ." Teraz kiedy taka sama sytuacja jak przed laty może stać się faktem dla jego młodszych kolegów, Jamison stara się znaleźć rozwiązanie, które zapobiegłoby podobnym sytuacją w przyszłości: "Rozumiem, kiedy mówią o traceniu pieniędzy. To oczywiste, ale wina nie leży tylko po naszej stronie. W końcu to właściciele coraz chętniej dawali tak wysokie kontrakty i przekraczali progi wydatków.""Zarówno zawodnicy, jak i właściciele muszą spojrzeć w lustro i powiedzieć sobie "wszyscy ponośimy za to odpowiedzialność"." - podsumował Jamison. Więcej informacji o Cleveland Cavaliers znajdziecie w Polskiej Strefie Fanów Cavs
Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp