Moje przemyślenia na temat Draftu 2011 - cz. 2

Dodano: 30 czerwca 2011 09:07
Moje przemyślenia na temat Draftu 2011 - cz. 2
Sebastian Hetman, Informacja własna/ZawszePoPierwsze blog
WikiMedia

Po pierwszej części „Moich przemyśleń na temat Draftu 2011” przyszła pora na druga odsłonę. Kolejne zespoły, wnioski na temat wyborów, jak i samych rookies. Nie ukrywam, że będę wracał do tego tematu jeszcze w wakacje i pozostaje nam tylko żałować, że Liga Letnia w tym roku została odwołana. Czy przez lokaut zaczniecie oglądać NCAA? Pewnie tak, ale po starcie NBA większość z Was zapomni pewnie o akademickiej koszykówce. Mniejsza o to.

Dzisiaj zaczynamy od Milwaukee Bucks, a kończymy na Washington Wizards. Pośród drugiej połowy ligi nie zabrakło ciekawych picków, rozczarowań i transferów. Jeżeli macie jakieś uwagi dotyczące np. swoich ulubionych zespołów, to serdecznie zapraszam do komentarzy. Co byście zrobili na miejscu Generalnego Managera konkretnego zespołu? Zapraszam do lektury: „Moje przemyślenia na temat Draftu 2011 – cz. 2”!

Milwaukee Bucks – Tobias Harris (pick 19 od Nowego Orleanu przez Portland), Jon Leuer (pick 40)„Kozły” transferując Jimmera Fredette’a do Kings w łączonej wymianie pozyskali Stephena Jacksona, Beno Udriha i Shauna Livingstona oraz prawa do picku nr 19. Tobias Harris miał całkiem fajny sezon w barwach Tennessee, gdzie zdobywał średnio 15 punktów i 7 zbiórek jako freshman. Vols w sezonie 2010/11 oglądałem co najmniej raz w tygodniu i aż mi wstyd, że pominąłem gdzieś tego skrzydłowego w swoim pierwszym „mocku”. Jak na gracza o wzroście 204-205 cm Harris ma niezły kozioł i potrafi grać na tablicach. Sporo skautów uważa, że jest diabelnie inteligentny, co mogłem zauważyć w jego zmaganiach na parkietach NCAA. Moim zdaniem bardzo dobry wybór Bucks. Drugim debiutantem w Milwaukee będzie Jon Leuer, który po sąsiedzku grał w Wisconsin i zostaje w zasadzie „u siebie”. Złośliwi twierdzą, że gdyby lepiej zbierał na tablicach, mógłby liczyć na pick nawet w pierwszej dwudziestce. Leuer to znakomity strzelec o świetnych warunkach fizycznych ( ok. 211 cm), który nie będzie drugim Dirkiem Nowitzkim, ale przyda się w takim zespole jak Milwaukee. Bucks wychodzą na plus w tym Drafcie.

Minnesota Timberwolves – Derrick Williams (pick 2), Malcom Lee (pick 43 od Utah), Targuy Ngombo (pick 57 od Dallas)Do diabła z przekonaniem, że Wolves mają kolejkę na pozycjach 3-4. Mają, ale co z tego? Będzie kilka opcji do transferów. Po przyjściu Rubio, który jest bardziej first-pass niż combo guard znajdą się spore minuty (lub jak kto woli sporo podań do) dla Derricka Williamsa i jak pisze Johan Ballow z Timberwolves.com: „pierwszy workout całego teamu wyglądał naprawdę dobrze”. Wolves do ostatniego dnia szukali transferów związanych z drugim pickiem, a plotki tyczyły się m.in. Wizards (pick 6 + McGee), Suns (pick 14 + Nash lub Gortat), czy Raptors (pick 4 + DeRozan). Minnesota dostała po Irvingu najlepszego gracza tego Draftu, najlepiej przygotowanego moim zdaniem atletycznie. Williams na testach wypadł świetnie, ale mnie jako fana Wolves niepokoi jeden fakt. Gość jest zbyt zarozumiały i pewne siebie, a czasami w NBA to nie popłaca. Mam nadzieję, że w składzie uchowa się Wesley Johnson, bo w przeciwieństwie do Williamsa jest całkiem dobrym defensorem. Z kolei Williams jest o tyle bonusem dla „Wilków”, że będzie mógł zamiennie występować jako trójka lub czwórka. Z pickiem 43 Wolves dostali jeszcze Malcolma Lee i przyznam się, że jest to niezły pick jeżeli weźmiemy pod uwagę perimeter defense. Obrona Wolves bardzo kuleje na obwodzie, a Malcolm Lee z UCLA przyda się bardziej pod własnym koszem, niż jako strzelba w ataku pozycyjnym. Jeśli chodzi o wybór 57, to nie mam pojęcia kim jest Targuy Ngombo. Został wypatrzony przez kilku skautów gdzieś w Katarze, ale krążą plotki, że tak naprawdę ma 27 lat zamiast 21. Wg źródeł okłamał także włodarzy Wolves przy przeliterowaniu swojego imienia. Moim zdaniem David Kahn powinien się go pozbyć jak najszybciej. Ale czy to zrobi? Jest na tyle szalonym managerem, że momentami boję się o przyszłość Wolves. Jonny Flynn + inne opcje (w tym Donatas Motiejunas) za 56-letniego Brada Millera z jednym kolanem? Wybaczcie, ja wysiadam. Tak czy owak, jestem zadowolony z dwóch picków Wolves.

New Jersey Nets – Marshon Brooks (pick 25 od Bostonu), Bojan Bogdanovic (pick 31 od Miami przez Minnesotę), Jordan Williams (pick 36)Po Thompsonie i Burksie Nets dostali prawdopodobnie najlepszego strzelca dostępnego w Drafcie 2011. Podejrzewam, że wymiana picków z Celtics była dogadana nieco wcześniej. W Nets przyda się szalony strzelec i cieszy mnie także wybór Jordana Williamsa, który jest nieco undersize jak na środkowego (206 cm). Gdyby miał te 211 cm to moim zdaniem wylądowałby w Top 10 Draftu. Poważnie! Cyferki na poziomie 20-10 w Konferencji ACC (Maryland) to nie lada wyczyn, a sam Williams w sezonie 2010/11 poczynił niesamowite postępy. Przede wszystkim schudł jakieś 7-8 kg. Z kolei Bogdanovic był drugim strzelcem na parkietach Euroligi ze średnią 18 pkt. na mecz. Być może w przyszłości okaże się dobrą inwestycją.

New Orleans Hornets – bez wyborówHornets oddali swój pick z pierwszej rundy jeszcze w transferze, w którym pozyskali Jerryda Baylessa z Blazers. Jak wiadomo, Bayless powędrował potem do Raptors.

New York Knicks – Iman Shumpert (pick 17), Josh Harrellson (pick 45 od Charlotte)Mike D’Antoni podniecił się dość mocno po wyborze Shumperta, który zapomniany nieco w Georgia Tech nagle stał się wielkim obrońcą na takich graczy jak Dwyane Wade, czy LeBron James. I co najśmieszniejsze, w Polsce twierdzą tak Ci, którzy nie oglądali go na parkietach NCAA. Owszem, Shumpert ma świetne warunki jak na gracza z pozycji 1-2 (198 cm) i potrafi bardzo dobrze bronić. Ja jednak pamiętam go raczej jako grajka, który brał ciężar gry na siebie, bardziej skupiał się na grze w ofensywie. Ale mogę się mylić. Tak czy inaczej, Knicks zyskali solidnego defendera, ale bez zaangażowania staffu trenerskiego w defensywę taki Shumpert przyniesie o wiele mniej korzyści. Knicks szukali także w tym Drafcie centymetrów. Josh Harrellson to Big Man z uniwersytetu Kentucky, który pod nieobecność Kantera rozkręcił się tak naprawdę w okolicach stycznia. Czy dostanie minuty w rotacji Mike’a D, który uwielbia small-ball? Wątpię...

Oklahoma City Thunder – Reggie Jackson (pick 24)Nie jestem do końca przekonany, czy Thunder w pełni wykorzystali ten pick. Później z pickiem 26 poszedł Jordan Hamilton, który przydałby się w OKC z ławki. Mógłby z powodzeniem zmieniać Duranta i wpasowałby się w młody, utalentowany zespół. Reggie Jackson miał świetny trzeci sezon w Boston College i jak na rozgrywającego ma imponujący zasięg ramion (ok. 215 cm). Potrafi penetrować na szybkości. Czy to oznacza, że Eric Maynor jest na wylocie? Jak Jackson jako combo guard będzie wyglądał obok Russella Westbrooka? To dwa kluczowe pytania do włodarzy Thunder, którzy tak czy inaczej wybrali niezły talent.

Orlando Magic – Justin Harper (pick 32 od Cleveland), DeAndre Liggins (pick 53)Magic wydraftowali całkiem niezłego grajka, który wg ekspertów jest najlepszym rzucającym z dystansu silnym skrzydłowym w tym roku. Mierzący ok. 206 cm Harper w ubiegłym sezonie notował średnio 17 pkt. i 7 zb. w każdym spotkaniu, trafiając przy tym na skuteczności 53% z gry i 45% za 3. Imponujące statystyki jak na czwórkę. Niektórzy porównują go do Rasharda Lewisa i kto wie, może Magic zaliczyli jeden z tegorocznych przechwytów? Z kolei DeAndre Liggins jak na numer 53 jest dość solidnym graczem i chodzi tutaj przede wszystkim o defense. Liggins w Kentucky często krył najlepszych graczy przeciwników na pozycjach nawet oo 1 do 3. Nie podpala się w nerwowych fragmentach, robi po prostu swoje. Fajne picki Magic.

Philadelphia 76ers – Nikola Vucevic (pick 16), Lavon Allen (pick 50 od New Orleans)Chad Ford słusznie zauważył jeszcze przed Draftem, że 76ers będą szukać centymetrów. Zaszokowała mnie trochę wysoka pozycja Vucevica, ale w sumie to najbardziej utalentowany i rzadki 7-footer w tym roku. Vucevic ma przede wszystkim size, koszykarskie IQ i umiejętności gry tyłem do kosza na wiele sposobów. W sezonie 2010/11 na uniwerku USC notował średnio double-double w każdym meczu (17-10). Lewy półhak, prawy półhak, niezłe zastawienie na atakowanej desce oraz zasięg ramion (ok. 226-227 cm). Nie jest co prawda dobrze zbudowany, ale powinien się przydać w 76ers, którzy nie za dobrze radzą sobie na tablicach. Z kolei Lavon Allen po solidnej uczelni Temple może nie zmieścić się w podstawowej rotacji na ławce, ale Doug Collins w każdej chwili będzie mógł liczyć na jego czteroletnie doświadczenie z parkietów NCAA. Podobnie jak Vucevic, świetnie zbiera i zastawia deskę.

Phoenix Suns – Markieff Morris (pick 13)Kto by pomyślał, że Markieff Morris zostanie wybrany numer wyżej niż jego utalentowany brat Marcus. Podobnie jak w przypadku braci Lopez, Suns zdecydowali się postawić na defense. Markieff to solidny obrońca, który dobrze radzi sobie jako silny skrzydłowy. Co najlepsze, poprawił się także w ofensywie i wspólnie z bratem decydowali o sile Kansas Jayhawks. Jego arsenał ofensywy nadal może się rozwijać, a w Phoenix potrzebowali kogoś takiego z ławki, patrząc na małe minusy „Cha-chinga” Frye’a w defensywie. Poza tym włodarze Suns wybrali mniej kapryśnego i niezarozumiałego bliźniaka.

Portland Trail Blazers – Nolan Smith (pick 21), Jon Diebler (pick 51)Po cichu liczyłem, że Blazers mający ostatnio problem z kontuzjami środkowych zdecydują się na Kennetha Farieda, który poszedł z pickiem 22 do Denver. Wybrali jednak doświadczonego Nolana Smitha z Duke, który miał rewelacyjny sezon i powinien się przydać w układance Nate’a McMillana. Podobnie jak Kyle Singler, Smith to Mistrz NCAA z roku 2010. Wie jak wygrywać, potrafi także przejąć mecz i gra zamiennie na pozycjach 1-2, gdzie kreuje swoich partnerów. Moim zdaniem bardzo dobry pick Blazers. Podobnie jak wybór Jona Dieblera, który być może załata dziurę po Fernandezie. Diebler to seryjny strzelec zza łuku (50,2% za 3 w 2010/11), który wg niektórych uznawany jest za najlepszego spot-up shootera tego Draftu. Pożyjemy, zobaczymy.

Sacramento Kings – Jimmer Fredette (pick 10 od Milwaukee, Tyler Honeycutt (pick 35), Isaiah Thomas (pick 60 od Chicago przez Milwaukee)Tak - Kings należą do grona zwycięzców tego Dratu i trudno się dziwić, skoro pozyskali Jimmera Fredette’a w wymianie z Bucks. Absolutnie nie jestem fanem „Jimmermani” i mógłbym polemizować godzinami na temat przyszłości super strzelca z BYU. Jeszcze kiedyś o tym napiszę, ale moim zdaniem Fredette nie będzie wielką gwiazdą w NBA. Są dwa scenariusze: albo będzie drugim Stevem Nashem (i wtedy będzie gwiazdą), albo będzie drugim Danem Dickau, czy J.J.Reddickiem z tym, że Reddick nie jest tak fatalnym defensorem jak Fredette. Jednak patrząc na skład Kings, koncepcja z Jimmerem w pierwszej piątce wyglądałaby bardzo obiecująco. Fredette-Thornton i Evans przesunięty na trójkę. Czytałem o takich planach na kilku portalach i wg mnie ma to sens. Bracia Maloofs są zachwyceni Mormonem z Brigham Young. To tyle jeśli chodzi o Jimmera. Tyler Honeycutt może być kolejnym stealem tego Draftu. Świetny defensor, który zamyka graczy od pozycji 2 do nawet 4 (te mniej atletyczne czwórki). Potrafi blokować i jest graczem o wysokim ilorazie koszykarskim. Pięknie to brzmi po polsku. Ale poważnie, Honeycutt to solidny atleta, który przyda się z ławki biorąc pod uwagę fakt, że ostatnie sezony splądrowane kontuzjami nie dają gwarancji na dobrą formę Francisco Garcii. Rzutem na taśmę do NBA załapał się Isaiah Thomas, jeden z moich ulubionych PG z parkietów NCAA. Nie jest spokrewniony z legendą Pistons, ale filigranowy grajek Washington Huskies miał świetny sezon 2010/11. Jego minusem jest przede wszystkim size (ok. 175 cm). Thomas nadrabia jednak niski wzrost szybkością, bardzo dobrym rzutem i polem widzenia. Fajnie, że załapał się do NBA i będę trzymał za niego kciuki. Czasami Ci mali mogą zostać największymi. Obawiam się tylko, że zabraknie dla niego miejsca w rotacji Kings na pozycji PG.

San Antonio Spurs – Kawhi Leonard (pick 15 od Indiany), Cory Joseph (pick 29), Davis Bertans (pick 42 od Indiany), Adam Hanga (pick 59)Spurs wręcz obłowili się podczas Draftu 2011. Po wymianie z Pacers do San Antonio trafili Leonard i Bertans. Ten pierwszy często przymierzany był nawet do Top 10 i po Derricku Williamsie to prawdopodobnie najlepiej przygotowany atletycznie gracz. Spurs potrzebowali dobrze zbierającej trójki. Leonard potrafi robić odnaleźć się także w defensywie i powinien pasować do systemu gry Grega Popovicha. Jest tylko jedno „ale”. Koniecznie musi popracować nad rzutami z półdystansu i dystansu, co czynił już po zakończeniu sezonu w NCAA. Poza tym może być wielkim stealem pierwszej rudny. O Davisie Bertansie Spurs plotkowali już na początku kwietnia. Mierzący 208 cm skrzydłowy z Łotwy ma wręcz rewelacyjny rzut z dystansu i potrafi być agresywny przy minięciach. Obecnie Bertans jest na Łotwie, gdzie on i jego koledzy z kadry będą swego rodzaju czarnym koniem na Mistrzostwach Świata do lat 19. Zagra tam również kadra trenera Szambelana, ale nie odbiegajmy od tematu, Bertans w Spurs to świetna inwestycja na przyszłość. O ile Adam Hanga nie jest mi znany, o tyle Cory Joseph tak i chciałbym się zapytać o jedną rzecz. Naprawdę nie było lepszych rozgrywających od Josepha? Po jednym sezonie w NCAA Joseph został wybrany po sąsiedzku (uczelnia Texas) i jest swego rodzaju zabezpieczeniem po utracie George’a Hilla. Średni pick w wykonaniu Spurs, ale widocznie spodobał im się na indywidualnych testach. Poza tym świetne decyzje San Antonio.

Toronto Raptors – Jonas Valanciunas (pick 5)Byłem święcie przekonany, że Raptors wybiorą kogoś z Europy. Nie myliłem się, a od początku stawiałem na Litwina, ponieważ Raps potrzebują centra z prawdziwego zdarzenia. Valanciunas posiada spory arsenał manewrów i ma jeszcze dużo czasu, aby nabrać muskulatury i poprawić motorykę. Technicznie jest przygotowany wręcz rewelacyjnie i z pewnością potwierdzi to na dniach podczas MŚ U-19 na Łotwie, gdzie Litwini obok USA są faworytem całej imprezy. Jest tylko jeden problem. Buyout z klubu Lietuvos Rytas Wilno. Ponoć agent Litwina twierdzi, że obie strony się dogadały, ale nadal pod znakiem zapytania stoją występy Valanciunasa na parkietach NBA od sezonu 2011/12. Byłem nim zachwycony na ubiegłorocznych ME do lat 18. Świetnie zbierający center, który szybko roluje się na pickach.

Utah Jazz – Enes Kanter (pick 3), Alec Burks (pick 12)Początkowo Jazz celowali w Brandona Knighta i do samego dnia Draftu byłem przekonany, że to właśnie Knight wyląduje w Salt Lake City. Kanter również był brany pod uwagę, a włodarze Jazz za cel obrali sobie jednak wzmocnienie frontcourtu na przyszłość, gdzie rzekomo Kanter miałby rozdawać karty z innym obiecującym talentem, Derrickiem Favorsem (pick 3 z Draftu 2010). Turek jest wielką niewiadomą z racji tego, że cały ubiegły sezon pauzował na rzecz zawieszenia przez władze NCAA. Eksperci twierdzą, że potrafi grać jak amerykański skrzydłowy. Konsekwentnie, agresywnie, energicznie na tablicach. Sam jestem ciekaw jak poradzi sobie w NBA. Alec Burks to jeden z lepszych picków powyżej Top 10 i tutaj Jazz wybrali naprawdę bardzo solidnego strzelca. Takich grajków nigdy za mało, a reprezentant uczelni Colorado w ubiegłym sezonie zdobywał ponad 20 pkt. w każdym meczu. I to w jednej z najlepszych konferencji w USA – Big 12 Conference. Jak dla mnie Jazz zaliczają się do grona winnerów w tym roku.

Washington Wizards – Jan Vesely (pick 6), Chris Singleton (pick 18 od Atlanty), Shelvin Mack (pick 34)Wizards nie mogli trafić lepiej. Obok Cavs i Jazz zamykają pierwszą trójkę zwycięzców tegorocznego Draftu i trudno się dziwić, skoro w pierwszej dziesiątce wybrali jeden z lepszych europejskich prospectów. Jan Vesely i jego narzeczona mieli mocne wejście na starcie i każdy chyba kojarzy soczystego buziaka Czecha ze swoją dziewczyną. Vesely już rok temu bardzo chciał grać w NBA i podejrzewam, że za wybór z numerem 6 będzie chciał się odwdzięczyć całkiem organizacji Wizz z nawiązką. Vesely to atletyczny skrzydłowy z ciągiem na kosz, który pomimo 211 cm świetnie radzi sobie jak trójka. Tym bardziej będzie mógł bronić graczy z pozycji 3-4. Świetnie gra na koźle i sporo widzi w ataku pozycyjnym. Podobnym typem gracza jest Chris Singleton z Florida State, który dość szybko pozbierał się po kontuzji stopy, odniesionej bodajże w lutym. Zagrał w NCAA Tournament, a na treningach indywidualnych zachwycał swoimi umiejętnościami w defensywie. Mierzący 206 cm Singleton jest idealnym lock-down defenderem, który z łatwością zamknie silniejszego od siebie gracza, nawet z pozycji numer 4. Dobrze odnajduje się w kontrach i w zasadzie Wizards wybrali dwóch graczy tego samego pokroju z tym, że Singleton jest uważany za najlepszego obrońcę w tym roku. Z pickiem 34 Wizards wybrali Shelvina Macka, dobrze zbudowanego guarda, który posiada dość spory zasięg rzutowy. Być może Mack okaże się cichym przechwytem, ale nie na pozycji PG, gdzie minutami będzie rządził John Wall. Może grać także jako dwójka i przekonamy się po lokaucie, na co stać lidera Butler Bulldogs. Aha – Mack dwa razy z rzędu grał w Finale NCAA…

Tyle ode mnie. Dzięki za przeczytanie! 

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp