NCAA: NBA Mock Draft 2011 - wersja 1.0
Wracam do Was moi kochani po nieco dłuższej nieobecności. Tym razem wkraczamy z pierwszym „mock draftem” na koszykowka.net. Tak jak w ubiegłym roku, spekulacje na temat poszczególnych zespołów i ich picków będą w formie nieco rozgrzewkowej – oczywiście tylko w przypadku pierwszego „mocka”. Przewiduję trzy takie „mocki”, lecz kolejne dwa będę dawkował Wam w kilkudniowych odstępach, ale zdążę do 23 czerwca.
W dzisiejszej odsłonie skupimy się raczej na potrzebach zespołów, a odejdziemy nieco od sylwetek graczy, o których będziecie mogli poczytać z pewnością w drugim i trzecim wydaniu. Przydatne „bazgroły” do lektury? Oficjalne pomiary graczy i wyniki testów sprawnościowych dostępne są pod tym linkiem. Pamiętajcie, że ciężko będzie trafić z niektórymi pickami, ale po to robimy takie „mocki”, żeby sobie gdybać i typować, prawda? To co, zaczynamy?
1. Cleveland (pick od Clippers) - Kyrie Irving
2. Minnesota - Derrick Williams
3. Utah (pick od New Jersey) - Brandon Knight
4. Cleveland - Enes Kanter
5. Toronto - Jonas Valanciunas
6. Washington - Jan Vesely
7. Sacramento – Bismack Biyombo
8. Detroit - Tristan Thompson
9. Charlotte – Kemba Walker
10. Milwaukee – Alec Burks
11. Golden State – Klay Thompson
12. Utah – Kawhi Leonard
13. Phoenix – Jimmer Fredette
14. Houston – Donatas Motiejunas
15. Indiana – Marcus Morris
16. Philadelphia – Jordan Jamilton
17. New York – Darius Morris
18. Washington (pick od Atlanty) – Marshon Brooks
19. Charlotte (pick od New Orleans/Portland) – Chris Singleton
20. Minnesota (pick od Grizzlies/Jazz) – Nolan Smith
21. Portland – Nikola Vucevic
22. Denver – Kenneth Faried
23. Houston (pick od Orlando/Phoenix) – Shelvin Mack
24. Oklahoma City – Kyle Singler
25. Boston – JaJuan Johnson
26. Dallas – Isaiah Thomas
27. New Jersey – Jeremy Tyler
28. Chicago (pick od Miami/Toronto) – Tyler Honeycutt
29. San Antonio – Nikola Mirotic
30. Chicago – Josh Selby
Cleveland Cavaliers – bez wątpienia zwycięzca tegorocznej loterii. Dwa picki w Top 5? Wybaczcie, ale ja wysiadam z tego pociągu. Rewelacja! Od ponad trzech tygodni w internecie aż huczy na temat dwóch ewentualnych kombinacji. Pierwsza z nich to Irving-Kanter, druga Williams-Knight. Wg mnie lepszym rozwiązaniem jest wybór perspektywicznego PG na lata w typie Chrisa Paula i silnego skrzydłowego, który ponoć potrafi grać po „amerykańsku”. Cokolwiek to znaczy dla Kantera… Z kolei Williams i Knight również wyglądaliby ciekawie, ale może dlatego, że Cavs potrzebują świeżej krwi w zasadzie na każdej pozycji. Dan Gilbert mógłby zacząć przebudowywać zespół właśnie od Irvinga i Kantera. Wydaje się to ryzykowne? Jasne, jeżeli spojrzymy na doświadczenie obydwu Panów z NCAA. Irving opuścił jakieś 2/3 sezonu, Kanter nie grał z powodu zawieszenia przez NCAA. Jednak to typowe prospecty z wielkimi szansami na dalszy rozwój. Nie na darmo trąbi się o nich za Oceanem i choć nie powalali minutami na parkiecie, to obaj wykorzystali swój czas na jednych z najlepszych uczelni w kraju – Duke i Kentucky. Fani Cleveland – nadchodzi nowy rozdział w Ohio!
Co zrobi David Kahn? Mnie jako fana Wolves przeraża to pytanie. Poważnie. Każdy wie, że GM „Leśnych Wilków” swoimi decyzjami szokował świat chociażby w 2009 roku. Do Minneapolis ma ponoć zawitać Ricky Rubio, więc szalony „menago” nie będzie szukał jak na złość rozgrywających. Co do Rubio, nie wypowiadam się przy tym artykule… Tak czy owak, czego by nie zrobił Kahn – i tak będzie źle. Może nie aż tak źle, ale Derrick Williams to murowany Top 2. Jest jeden problem… Williams dubluje pozycje Michaela Beasleya i Kevina Love’a. Plotki transferowe? Były, ale bez jednego i drugiego Pana, którzy mogą tworzyć trzon Wolves na lata kolejne. Plotki dotyczyły ew. wymiany picku nr 2 za pick nr 13 z Phoenix + 93-letni Steve Nash jako mentor dla młodego Hiszpana. Dla mnie totalna bzdura. Kolejna plotka to wymiana z Washington Wizards, którzy za drugi wybór w Drafcie mieli dać szósty pick. Do Minnesoty miał także lecieć Javale McGee. Kolejna bzdura, bo na cholerę im McGee?!? Gdzieś czytałem także o dealu z Houston Rockets, którzy za drugi numer oferowali picki nr 14 i 23. Wolves są wręcz skazani na Williamsa, ale może to i dobrze, bo wtedy mogliby handlować skrzydłowymi z ławki. Ewentualnie samym Williamsem? Czemu nie! W Minnesocie nie brakuje polotu, ale przede wszystkim doświadczenia. Drażni mnie także taktyka trójkątów, na siłę wpajana młodym, atletycznym graczom przez Kurta Rambisa. A niech biegają, niech grają! Wolves są także zainteresowani Enesem Kanterem, ale po co? Kevin Love to franchise player, na ławce siedzi bardzo perspektywiczny Anthony Randolph. Po prostu na dzień dzisiejszy nie widzę innej opcji jak wybór Derricka Williamsa z numerem 2. Co z pickiem nr 20? Kahn wybierając kolejnego skrzydłowego byłby idiotą. Ja bym widział tutaj Nolana Smitha, który po cichu wdarłby się do pierwszej dwudziestki. Smith ma doświadczenie z NCAA (senior) i momentami potrafi przejąć spotkanie w pojedynkę. Pick him!
Bardzo fajnie „ustawili” się także Utah Jazz. Picki nr 3 i 12. Dla mnie wygląda to bardzo dobrze i Jazz są prawie pewni Brandona Knighta. Wielu spekuluje także na temat Jimmera Fredette’a, ale popularny „Mormon” nie pójdzie aż tak wysoko. Eksperci piszą również o dwóch rozgrywających, których mieliby reprezentować wspomniany Knight i Fredette. Trochę bez sensu. Chyba, że w grę wchodzi trade Devina Harrisa. W kręgu zainteresowania Jazz kręci się Enes Kanter, ale przecież mają pod koszem Big Ala, Millsapa czy bardzo obiecującego Derricka Favorsa. Moim zdaniem Utah wezmą Knighta z trójką, a z dwunastką pójdzie Kawhi Leonard, który często jest przymierzany do Top 10. U mnie na dzień dzisiejszy pasowałby do unitu Jazz, którzy potrzebują również sporo atletyzmu na skrzydle.
Jeżeli Toronto, to „hał du ju du” Europa! Na Raptors ciąży ogromny kontrakt Bargnaniego, który w sezonie 2014/15 zarobi 12 mln $. Serio? Ten chłystek, który nie zbiera nic a nic na tablicach? Colangelo powinien pozbyć się Włocha jak najszybciej, a zespół budować na obiecujących graczach. Dwa lata temu Raps wybrali DeMara DeRozana, rok temu Eda Davisa. W tym roku proponowałbym Jonasa Valanciunasa, który chociażby z Calderonem zamykałby każdy pick’n’roll z „góry”. Jeżeli Toronto, to także Kemba Walker jako potencjalny game changer na pozycjach PG/SG. Ja osobiście jestem oczarowany grą Litiwina, który miał bardzo udany sezon w Eurolidze (12 pkt., 8 zb.) . Ludzie, ten gość ma dopiero 19 lat!
Wizards są dla mnie zagadką. Może dlatego, że powinni dokładać puzzle do Johna Walla. W stolicy USA skład na papierze nie wygląda za dobrze. Nie mają w zanadrzu typowego „lock down defendera”, który będzie mógł uprzykrzać życie zarówno niskim, jak i silnym skrzydłowym. Kimś takim może być dość atletyczny Jan Vesely i tutaj Wizz powinni szukać swoich szans. Z pickiem nr 18 brałbym w ciemno Marshona Brooksa pomimo tego, że świetną końcówkę sezonu w NBA miał grający na tej samej pozycji Jordan Crawford. Brooks także potrafi zdobywać punkty, a dodatkowa strzelba z ławki przyda się w Washingtonie.
Lecimy do Północnej Karoliny, gdzie Michael Jordan wręcz marzy o wyborze Kemby Walkera. Walker zaskarbił sobie sympatię MJ’a podczas Big East Tournament. Bobcats mogą się pokusić o gwiazdę Connecticut Huskies, ale czy popularny Kemba dotrwa do dziewiątego wyboru? Ciężko stwierdzić, ale jeżeli będzie na wyciągnięcie ręki, to Bobcats zaklepią go sobie z miejsca. Oprócz Walkera widziałbym w tym zespole Chrisa Singletona, który może okazać się „stealem” tegorocznego Draftu. W Charlotte przyda się specjalista od defensywy, szczególnie na niskim skrzydle i pomocy.
Milwaukee Bucks i Golden State Warriors – szukają strzelca jak diabli i tutaj pewniakiem do wyboru Burksa lub Thompsona są raczej Bucks. Stawiałbym na Burksa, który miał świetny sezon w barwach Colorado! Z kolei Klay Thompson pasowałby do Warriors, patrząc na jego umiejętności strzeleckie i szybkość podejmowania decyzji rzutowych. Poza tym „Wojownicy” będą walczyć o pozyskanie Andre Igoudali, za którego mieliby oddać rzekomo Monte Ellisa. Mój typ na dziś – Alec Burks do Bucks, Klay Thompson do Warriors.
Pominąłem z Top 10 Sacramento i Detroit. Ci pierwsi potrzebują kogoś pod kosz i jak na złość nie dałem u siebie Kawhiego Leonarda. W Kings obok Cousinsa (i przy wolnej agenturze Delamberta) przydałby się niezły shot blocker z pomocy i gracz, który również wyrwie kilka zbiórek na atakowanej tablicy. Bismack Biyombo jest dobrym kandydatem na takie stanowisko, ale sporo ekspertów określa go mianem „wielkiej niewiadomej”. Wszystko raczej w pozytywach, ale Biyombo jak grom z jasnego nieba wszedł do pierwszej dziesiątki po świetnym meczu w Nike Hoop Summit. Moim zdaniem pasowałby do Cousinsa, tym bardziej, że Kings nie potrzebują kolejnego SF bez pewnego rzutu. Pistons mogliby pomyśleć o partnerze dla Grega Monroe. Kto powiedział, że zespołu nie można budować na graczach podkoszowych? Niezależnie kto będzie trenerem „Tłoków”, ja stawiałbym na Tristana Thompsona, który przypomina old-schoolowego skrzydłowego z lat 90-tych. Taki lepiej ułożony Anthony Mason. Atletyczny, z szeroką ramą barków i potrafiący grać na obu tablicach. Wyobrażacie sobie taki duet? Monroe + Thompson – rewelacja!
Picki od 13 do 17 przedstawiają kilka ciekawych opcji, ale ja w tym momencie wybrałem takich, a nie innych graczy. Suns są zainteresowani Fredettem, podobnie jak spora liczba ekip z Top 15. Fredette pasowałby do Phoenix i mógłby się sporo nauczyć od Nasha. Poważnie, widzę absolwenta BYU wspólnie z Marcinem Gortatem. W Drafcie 2011 nie najgorzej mają się także Houston Rockets. Trenerem został Kevin McHale, który potrafi szkolić wysokich graczy. Widziałbym w ich szeregach Donatasa Motiejunasa, który znacznie poprawił się atletycznie. Motiejunas już rok temu był przymierzany do Top 10, ale zdecydował się na grę w Europie. Leworęczny 7-footer z dobrym rzutem za 3 punkty. Żartujecie? Moim zdaniem może pójść nawet w Top 10, ale jeżeli dotrwa do picku 14, Rockets nie mogą się zastanawiać. Poza tym mają jeszcze wybór nr 23 i pasuje mi tutaj Shelvin Mack. Mack to niezły obrońca na piłce, a także strzelec obudowany dość sporą masą. Nie traci przy tym na szybkości, a zyskuje za to przy grze na kontakcie.
O ile Pacers testowali Jimmera Fredette’a, o tyle gościli u siebie bliźniaków Morris z Kansas. Marcus Morris ma spore szanse na to, aby jego talenty wylądowały w stanie koszykówki. Indiana to dobre miejsce dla silnego skrzydłowego, który może pochwalić się świetnym repertuarem rzutów z półdystansu, szczególnie przez lewe i prawe ramię z obrotu. Pacers tak naprawdę nie mają zbyt obfitej rotacji pod koszem, więc czemu nie? 76ers prawdopodobnie pożegnają Igoudale, a więcej minut dostanie ubiegłoroczny drugi numer Draftu 2010, Evan Turner. Tak czy owak potrzebują kogoś na zmianę, nawet na pozycji numer 3. Jordan Hamilton to gość, który w ubiegłym sezonie poderwał cały Teksas na nogi. Świetny rzut i warunki fizyczne. Brałbym takiego grajka w ciemno.
Kogo wybrałby Mike D’Antoni? Nie mam pojęcia co będzie się działo na wielkiej scenie w MSG, ale Kemba Walker nie dotrwa do numeru 17. Nie ma takiej opcji. Knicks może będą szukać rozgrywającego na ławkę, który potrafi nieźle bronić. Darius Morris nie jest tak wielkim tytanem w defensywie, ale powinien być w tym elemencie lepszy niż Toney Dougals, który może grać także jako SG. Morris nauczyłby się sporo od Billupsa, a jego warunki fizyczne mogą być sporym atutem. Jest także opcja wyboru drugiego z bliźniaków Morris – Markieffa, który mógłby zmieniać z powodzeniem Amare Stoudemire’a.
Portland i Denver jadą w zasadzie na tym samym wózku. Blazers jak na złość potrzebują centymetrów pod koszem i Nikola Vucevic może (a nie musi) stać się kolejnym Joelem Przybillą. Warunki ma niczego sobie, a jego zasięg powinien dawać kilka zbiórek więcej na konto ekipy Nate’a McMillana. Z kolei Nuggets mogą mieć lukę po ewentualnym odejściu Nene, który może odstąpić od ostatniego roku kontraktu (2011/12 – 11,6 mln $). Kenneth Faried nie zastąpi Brazylijczyka, ale swoją walecznością może być kimś w rodzaju DeJuana Blaira, a dokładnie fałszywym centrem „undersize”, który będzie zgarniał bezpańskie piłki z tablic. Przypominam, że to jeden z najlepszych zbierających w historii NCAA, który podczas czterech lat gry na uczelni Morehead State zgromadził na swoim koncie aż 1673 zbiórki, wyprzedzając tym samym Billa Russella, Tima Duncana, czy Wesa Unselda.
Chicago Bulls ustawili się całkiem nieźle pod koniec pierwszej rundy i definitywnie potrzebują wsparcia strzelców z ławki. O ile Josh Selby z pickiem nr 30 może być takim ogniwem, o tyle Tyler Honeycutt da „Bykom” trochę więcej jako swingman. Taki zestaw jest całkiem przyjemny dla Chicago. Ewentualnie do pierwszej rundy Draftu za sprawą Bulls mogą wskoczyć Reggie Jackson lub Malcolm Lee.
Pozostałe picki trochę naciągane, ale jest w nich sporo sensu. Celtics potrzebują dobrego obrońcy pod kosz, a takim jest raczej JaJuan Johnson. Nets mają dziurę w pomalowanym po oddaniu Derricka Favorsa do Jazz, a Kris Humphries wydał już 2 miliony $ na pierścionek dla Kim Kardashian. W tym przypadku Nets mogą wybrać Jeremy’ego Tylera, o którym wiem tylko tyle, że grał w Tokio i ponoć prezentował się dobrze na workoutach. Drugą opcją jest Justin Harper z Richmond. Mavericks dwa razy zapraszali do siebie Isaiaha Thomasa, więc jest coś na rzeczy, ale będą się o to martwić jak wytrzeźwieją po oblewaniu Mistrzostwa NBA. W Thunder widziałbym Kyle’a Singlera jako zmiennika dla Kevina Duranta, który potrafi dać sporo po obu stronach parkietu. Poza tym to senior z Duke, a tam szkoli wszystkich Mike Krzyzewski. No i zostali jeszcze Spurs. Po wycofaniu się z Draftu Lucasa Nogueiry sztab San Antonio być może zdecyduje się na Nikole Mirotica, ale głośno mówi się także o Davisie Bertansie. Do „Ostróg” pasowałby także Jon Leuer z Wisconsi