Przed game 5: Najważniejszy mecz w życiu LeBrona Jamesa?
Dodano: 9 czerwca 2011 21:18
Autor: Cezary Szwarc, Informacja własna
Zdjęcie: MediaWiki
Po rozegraniu prawdopodobnie najgorszego meczu w historii swoich występów w playoffach, LeBron James zaliczył nieprzespaną noc, w trakcie której uważnie przeglądał nagrania z game 4. Wyłapując popełnione błędy i analizując aktualne położenie swojego zespołu, doszedł do kilku ciekawych wniosków. Pierwszym, jakim podzielił się z dziennikarzami był: „To będzie wielki mecz. Prawdopodobnie najważniejszy mecz w mojej karierze. Czuję, że zbliża się ten ważny moment. To na pewno będzie najważniejszy pojedynek w moim życiu.”Przypomnijmy, że James w czwartym starciu finałowej serii zaliczył swój najniższy wynik punktowy kariery w playofach, czyli dokładnie osiem oczek, zdobyte na skuteczności 3/11 z gry. Do swojego dorobku zawodnik dołożył co prawda jeszcze 9 zbiórek, 7 asyst i 2 przechwyty, co i tak stawia go wśród najbardziej wszechstronnych graczy w finałach, jednak jego pasywna gra, niechęć do brania ciężaru gry na swoje barki, a także niespotykany u niego w tych playofach brak zaangażowania w obronie (np. pomoc przy akcji o zwycięstwo Nowitzkiego), zdecydowanie przechyliły szalę krytyki mediów na niekorzyść dwukrotnego MVP sezonu regularnego. Trudno się dziwić. LeBron przyzwyczaił nas w końcu do tego, że statystyki w zbiórkach i asystach na poziomie 8-8 potrafi wyrobić zdobywając przy tym ponad 30 punktów w meczu. Dziś nad ranem, niebywale zmotywowany zawodnik, który po game 4 powiedział również, że to on sam będzie swoim największym krytykiem, napisał na swoim twitterze: „Teraz albo nigdy!”. Podczas późniejszego spotkania z reporterami swoje słowa tłumaczył w następujący sposób: „Tak po prostu się teraz czuję. Mówiłem to praktycznie sam do siebie. Nie ma w tym żadnych podekstów dotyczących innych osób.” LBJ odpowiedział przy okazji na niedawne słowa DeShawna Stevensona, który po ostatniej potyczce w swoim stylu cieszył się z „wyeliminowania” LeBrona z gry: „Ma prawo do swojego zdania. Niech tylko nie zapomina, że seria to nie jeden mecz. Dziś również będę na parkiecie przez 45 minut i zobaczymy co się wydarzy.” - kończył wyraźnie skupiony James.