Mavericks wyrywają zwycięstwo w game 4!
Dodano: 8 czerwca 2011 06:49
Autor: Cezary Szwarc, Informacja własna
Zdjęcie: Obraz własny
Rozpoczynający czwartą kwartę jeszcze z 9-punktowym prowadzeniem Miami Heat, ponownie zawiedli swoich fanów w końcówce i przegrali z Dallas Mavericks 83-86. W ostatniej akcji pojedynku, Dwyane Wade mógł jeszcze doprowadzić do dogrwykie, jednak w okolicach połowy stracił kontrolę nad piłką i zdołał jedynie zbić ją do Mike'a Millera, który z trudnej pozycji zza łuku spudłował swoją próbę. Za porażkę trudno winić jednak D-Wade'a, który trzymał wynik przez większość spotkania, kiedy LeBron James bał się wziąć na siebie ciężar gry, a Chris Bosh zupełnie wypadł z rytmu w drugiej połowie. Na ostateczne – 4-punktowe prowadzenie, Mavs wyprowadzili Jason Terry i Dirk Nowitzki. Drugiemu z panów w decydującym momencie nie przeszkodziła dziś nawet wysoka gorączka.Już początek potyczki należał do niemieckiego skrzydłowego. Nowitzki otworzył bowiem game 4 sześcioma oczkami z rzędu. Chwilę później wynik był już remisowy – po 6, jednak wszystkie punkty do tego momentu, zdobywali wyłącznie Chris Bosh i wspomniany wyżej Dirk. Niesamowicie intensywny w obronie pojedynek zaczął powoli przechodzić do ataku dopiero po przerwie na żądanie trener Ricka Carlisle, mniej więcej w połowie pierwszej odsłony. Od tej chwili ekipy zaczęły regularnie, punkt za punkt trafiać do kosza, co przyczyniło się do zakończenia kwarty wynikiem remisowym 21-21. Co ciekawe „Żar” w pierwszych dwunastu minutach rzucał jednak zaledwie na 29% skuteczności z gry, natomiast gospodarze umieszczali wewnątrz obręczy aż 50% swoich prób rzutowych. Po krótkiej motywacji ze strony Erika Spoelstry, Heat na drugą „ćwiartkę” wyszli nieco bardziej zmotywowani. Wciąż trafiał Chris Bosh, który w samej pierwszej połowie miał już 16 oczek, co było jego najlepszym wynikiem po pierwszych 24 minutach gry w serii finałowej. Wspomagał go również Dwyane Wade, który systematycznie punktował, wykorzystujac często zasłony od Joela Anthony'ego i podania od LeBrona Jamesa i Mario Chalmersa. Dzięki rozpoczęciu kwarty od runu 7-0, Heat spokojnie dowieźli porwadzenie 47-45 do końca pierwszej połowy, nawet pomimo wielkiego powrotu Mavs w drugiej połowie tej dwunastki, prowadzonego przez DeShawna Stevensona, który trzykrotnie dziurawił siatkę zza łuku. Po przerwie rolę prowadzącego miejscowych przejął już jednak Shawn Marion, który w samej tylko w trzeciej cześci pojedynku zaliczył osiem ze swoich szesnastu punktów. Niestety dla Mavericks odpowiadali również przyjezdni z Florydy, w składzie których wyróżniać zaczął się Mario Chalmers. Młody rozgrywający dzięki swojej odważnej grze z ławki zapisał dziś wszechstronne statystyki na poziomie pięciu oczek, czterech zbiórek, sześciu asyst i trzech przechwytów. Przed decydującą rozgrywką tablica świetlna przedstawiała wynik 67-65 dla teamu z Miami. Tę kwartę Heat także zaczęli od sporego uciekiniera, który pozwolił odskoczyć im szybko na prowadzenie 74-65. Wtedy, jak zwykle w końcówkach uruchomili się jednak Jason Terry, który praktycznie samemu zniwelował przewagę rywali i Dirk Nowitzki, który mimo widocznego osłabienia ponownie wyprowadził swój zespół na prowadzenie. Gospodarze niesieni dopingiem publiczności zaliczyli w tym czasie run 17-4, a Heat, w których składzie Lebron James rozdawał tylko piłki na skrzydła i Chris Bosh, który w drugiej połowie trafił tylko 1 ze swoich 7 rzutów z gry, musieli liczyć na wspaniałą końcówkę ze strony swojego kolegi – Dwyane'a Wade'a. Na 30 sekund przed końcem Mavs prowadzili po rzutach wolnych „Flasha” (trafiony 1 z 2) 82-81 i mieli kolejne posiadanie. Piłka powędrowała do Nowitzkiego, który odczekał kilka sekund na linii rzutów wolnych, po czym zagrał w prawą stronę, minął Udonisa Haslema i nie odczuwając żadnej pomocy w obronie ze strony LeBrona Jamesa spokojnie skończył akcję prawym lay-up'em. W odpowiedzi D-Wade szybko wpadł pod kosz przeciwników zdobywając dwa oczka. Po chwili faulowany Jason Terry nie pomylił się na linii, a w decydującej akcji Wade stracił kontrolę nad piłką i starajac się nie popełnić błedu połowy, zbił ją do Mike Millera, który w bardzo trudnej sytuacji nie zdołał umieścić jej w koszu. Ogółem Dwyane zaliczył 32 punkty, 6 zbiórek i 2 asysty, Chris Bosh 24 oczka i 6 „desek”, a niewidoczny LeBron James 8 punktów, 9 zbiórek i 7 kluczowych podań. W ekipie wygranych świetnymi double-double popisali się Dirk Nowitzki – 21 oczek, 11 zbiórek i Tyson Chandler – 13 punktów i 16 zbiórek. Wchodzący do gry Jason Terry zapisał z kolei 17 oczek, 3 asysty i 3 przechwyty.