Miami Heat pokonują Dallas Mavericks

Dodano: 1 czerwca 2011 09:25
Miami Heat pokonują Dallas Mavericks
Adam Więckowski, Informacja własna
MediaWiki

Nadszedł najpiękniejszy czas dla każdego kibica koszykówki w najlepszym wydaniu. Dzisiejszej nocy byliśmy świadkami pierwszego finałowego starcia, z którego zwycięsko wyszli koszykarze Miami Heat. Bardzo dobre spotkanie rozegrali LeBron James oraz Dwyane Wade, którzy kolejny raz byli po prostu nie do powstrzymania.

Od samego początku meczu widać było, że nie jest to spotkanie o tzw. pietruszkę. Zawodnicy obydwu drużyn walczyli dosłownie o każdą piłkę i ani na chwilę nie ustępowali swoim przeciwnikom. Pojedynek był prowadzony według reguły "punkt za punkt" i żadna z ekip nie potrafiła sobie wypracować większej przewagi, która pozwoliłaby chociaż na chwilę odetchnąć i mieć większą pewność siebie. Niezawodny zza łuku był LeBron James, który na przestrzeni całego meczu trafił czterokrotnie na pięć wykonywanych prób. Po stronie Dallas najlepszy w ofensywie był nie kto inny jak Dirk Nowitzki, który uzbierał na swoim koncie najwięcej punktów z całej drużyny i to najczęściej właśnie za jego sprawą Mavs byli ciągle w grze. Na przerwę zawodnicy schodzili przy jednopunktowym prowadzeniu przyjezdnych, co mogło wydawać się nie małą niespodzianką. Ozdobą pierwszej części spotkania był fantastyczny alley oop w wykonaniu Chandlera, który otrzymał genialne podanie od rozgrywającego Mavericks, Jasona Kidda.Po przerwie koszykarze Miami Heat wrócili na parkiet bardzo zmotywowani, co dało się zauważyć już od samego początku trzeciej kwarty. Bardzo dobrze spisywali się rezerwowi gospodarzy, w przeciwieństwie do "ławki" Mavericks. Najczęściej doskonale dysponowani rezerwowi Mavs w tym spotkaniu zagrali słabo. Na niezłym poziomie zaprezentował się jedynie Jason Terry, który zgromadził na swoim koncie 12 punktów (3/10 z gry). W przedostatniej odsłonie meczu gospodarze szybko odrobili straty i za sprawą kolejnych fantastycznych zagrań Jamesa i Wade'a udało im się wyjść na prowadzenie. Miami Heat schodzili na krótką przerwę przed czwartą kwartą z 4punktową "zaliczką". Nie byłoby to możliwe, gdyby nie genialny rzut LeBrona, który w niewiarygodny sposób trafił zza łuku w ostatniej sekundzie tej części spotkania.

W ostatniej odsłonie meczu koszykarze Miami nie oddali już prowadzenia. Kluczową rolę odegrali rezerwowi, Haslem i Chalmers, którzy doskonale wspierali swoich liderów. Kolejne fantastyczne akcje tworzył James, który tego wieczoru był po prostu nie do powstrzymania. Swój bardzo dobry występ przypieczętował efektownym wsadem, który poprzedził świetnym balansem ciała, co przyczyniło się do mijania kolejnych przeciwników. Nie próżnował również Wade, który w kluczowych momentach potrafił zablokować rywala i stworzyć kolejną dogodną okazje do zdobycia szybkich punktów z kontry. Potrafił również doskonale podać, czego świadkami byliśmy pod sam koniec spotkania, kiedy to umieścił piłkę w rękach Jamesa, a ten zakończył całą akcję efektownym dunkiem. Cały mecz zakończył się wynikiem 92:84 i tym samym gospodarze objęli prowadzenie w całej serii 1:0.

W ekipie gospodarzy najlepiej spisał się już wcześniej wielokrotnie wymieniany, LeBron James. Na przestrzeni 45 minut zgromadził na swoim koncie 24 punkty (9/16 z gry), zebrał 9 piłek i rozdał 5 kluczowych podań. Sam LeBron James nie byłby jednak w stanie wygrać tego spotkania. W ofensywie pomagał mu Dwyane Wade, który dodał od siebie 22 "oczka", 10 zbiórek oraz 6 asyst. Wydawało się, że w destrukcji będzie pomagał również Chris Bosh, jednak po przerwie w jego grze coś się zacięło. Po powrocie na parkiet Bosh nie zdobył ani jednego punktu z gry (0/7). Nie można jednak nazwać jego występu bardzo słabym, ponieważ zdobył 19 punktów, zebrał 9 piłek (5 w ataku) oraz zanotował 3 asysty. Nieźle zaprezentowali się również wcześniej wspomniani rezerwowi. Haslem zgromadził na swoim koncie 7 punktów i 6 zbiórek. Miał jednak duże problemy z faulami, przez co nie mógł przebywać na parkiecie tak długo jakby chciał. Na pochwałę zasługują również Chalmers oraz Miller, którzy w sumie dołożyli od siebie 18 "oczek". Zdecydowanie poniżej oczekiwań spisał się natomiast Mike Bibby, który nie zapisał na swoim koncie ani jednego punktu.Kolejny bardzo dobry mecz rozegrał lider Mavs, Dirk Nowitzki. Gwiazdor Dallas Mavericks zdobył 27 punktów, zebrał 8 piłek i rozdał 2 kluczowe podania. W ofensywie godnie wspierał go Shawn Marion, który dorzucił od siebie 16 "oczek", 10 zbiórek oraz 4 asysty. Na tym kończyły się jednak dobre popisy strzeleckie w Mavs. Jason Terry zdobył 12 punktów, jednak trafił zaledwie trzy spośród 10 rzutów. Równie słabo pod względem skuteczności zaprezentował się JoseJuan. Barea, który zapisał na swoim koncie tylko 2 punkty (1/8 z gry). Poniżej oczekiwań zagrał również Tyson Chandler, który zawsze mocno walczył pod tablicami i zbierał bardzo dużo piłek. Tym razem było zupełnie inaczej, ponieważ Chandler zdołał zebrać jedynie 4 piłki, wszystkie pod swoją tablicą. Nie brylował także Jason Kidd, który słynie z wszechstronności i z doskonałego operowania piłką. Dzisiejszej nocy Kidd rozdał 6 kluczowych podań i zdobył 9 punktów (3/8 z gry)Gracze Miami zdecydowanie przeważali pod tablicami, na swoim koncie uzbierali aż o 10 zbiórek więcej. Największa przewaga zarysowuje się pod atakowaną tablicą, gdzie gospodarze uzyskali 16, a przyjezdni 6 piłek. Koszykarze Heat rozdali również więcej kluczowych podań, jednak nie miało to większego wpływu na rozwój sytuacji podczas meczu (20-18). Obie drużyny zanotowały zbliżoną ilość strat, jednak to przegrani zgubili piłkę jednokrotnie więcej (11-10). Warto dodać, że dla koszykarzy Mavericks był to najgorszy mecz pod względem skuteczności w tegorocznej fazie play-offs (około 38%)."Czuję się bardzo dobrze, ponieważ zagraliśmy naprawdę niezły mecz. Cała drużyna dała coś od siebie i dzięki temu możemy się teraz cieszyć ze zwycięstwa" - skomentował zaraz po meczu LeBron James. "Oczywiście, przed nami jeszcze sporo pracy. Za nami dopiero pierwszy mecz i już niebawem zaczniemy się przygotowywać do następnego. Jestem pewien, że może być jeszcze lepiej.""Utrzymujesz skuteczność przeciwnika na poziomie 38% i zdobywasz 92 punkty - to najczęściej jest wygrana" - powiedział jeden z liderów Mavs, Shawn Marion."Jesteśmy doświadczoną drużyną" - powiedział Dirk Nowitzki. "Każdemu może zdarzyć się porażka, jednak my się nie poddajemy i czekamy na kolejny mecz. Końcowy triumf jest nadal kwestią otwartą i na pewno nie przestaniemy o niego walczyć. Zrobimy wszystko, aby wygrać w Miami najbliższe spotkanie, ponieważ nie chcemy wracać do domu z 0:2."

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp