Przed game 4 - Heat pewni siebie
Dodano: 24 maja 2011 21:54
Autor: Cezary Szwarc, Informacja własna
Zdjęcie: WikiMedia
Dziś w nocy kolejne spotkanie Finałów Konferencji Wschodniej pomiędzy Miami Heat i Chicago Bulls. Jak na razie jedno zwycięstwo więcej na swoim koncie mają podopieczni Erika Spoelstry (2-1). Przed Bykami jest więc szansa wyrównania wyniku, jednak o to będzie bardzo trudno, bowiem starcie odbędzie się w Miami, gdzie Heat jeszcze nie przegrali w tych playoffach (7-0)...„Po prostu staramy się jak najlepiej bronić naszego boiska.” - odpowiedział na pierwsze pytanie dziennikarzy Chris Bosh, który był najlepszym zawodnikiem Heat w game 3. ”Była jedna rzecz, o której nie przestaliśmy rozmawiać ani na chwilę w sezonie regularnym: „Postarajmy się, aby nasza hala była najtrudniejszą do zdobycia w całej lidze.” „Nie ukrywam, że po spojrzeniu na nasz domowy bilans, gramy z dużą pewnością siebie. Z drugiej strony wciąż jednak staramy się, żeby ta seria nie została przerwana. W tym momencie jest to w końcu nasza największa przewaga.” - dodawał jeszcze C.B. Dzisiejsze starcie przez wielu kibiców i ekspertów uważane jest za tzw. „must win” dla Byków, którzy jeśli przegrają, będą mieli już niewielkie szanse podniesienia się z wyniku 1-3. Podobne zdanie na ten temat ma też podkoszowy ekipy z Chicago – Carlos Boozer: „Musimy to wygrać. Ich seria wygranych przed własną publicznością nic dla nas nie znaczy.” - rozpoczął zdobywca 26 oczek i 17 zbiórek w meczu numer 3, który w pamięci ma wciąż zwycięstwo Bulls w Miami z szóstego marca. „Przez cały sezon byliśmy bardzo dobrzy w potyczkach na wyjazdach. Myślę, że jesteśmy też w stanie wygrać dziś. To jest dla nas niesamowicie ważny pojedynek.” - zakończył Boozer. Recepty na „Żar” szukał też przy reporterach Derrick Rose: „To Oni grają teraz lepszą zespołową koszykówkę. Według mnie wystarczy jednak, że do swojej gry wniesiemy jeszcze jeden element - agresywność - a będziemy mogli spokojnie myśleć o wygranej."