Wspaniały comeback Dirka i Mavs; prowadzą 3:1
Dallas Mavericks są już o krok od awansu do Finału NBA!
Wczorajszej nocy pokonali po dogrywce Oklahoma City Thunder 112:105 i mogą teraz zamknąć serię na własnym parkiecie.
Przez większość spotkania zanosiło się jednak na zupełnie inną historię. Oklahoma City Thunder wyszli na boisko niesamowicie zmotywowani i w destrukcji niszczyli Dallas Mavericks w pierwszej połowie. Szczególnie w pierwszych 12 minutach grali wybitnie w obronie, a na dodatek zamieniali to na porywające punkty z kontrataków - między innymi w wykonaniu Kevina Duranta i Thabo Sefoloshy.
Mavs konsekwentną grą zbliżyli się jednak pod koniec 1. połowy do przeciwników. Mecz wyrównał i zaostrzył się w drugiej połowie, co zaowocowało dwoma faulami technicznymi dla centrów gości - Brandana Haywooda i Tysona Chandlera.
Wydawało się, że w czwartej kwarcie wszystko idzie po myśli gospodarzy. Ich ofensywa płynęła, a po trójce "Durantuli" było już 99:84. Wtedy jednak Mavs zrobili comeback, który zapamiętamy na długo. Po części odkupili winy z meczu numer 3 Finałów NBA z 2006 roku.
Doprowadzili do remisu po 101, a 12 punktów w tym czasie zdobył Dirk Nowitzki (do tego miał 17 w drugiej kwarcie). Nick Collison może szukać pomocy u psychologa z powodu bezsenności.
Dogrywka należała już do Mavs i dzięki niej prowadzą w serii 3:1 i są tylko o jeden mecz od powrotu do Finałów NBA po 5 latach.
Nowitzki w całym spotkaniu rzucił 40 punktów. Kolejne 20 dorzucił Jason Terry, który był też +19 podczas swojego pobytu na boisku. KD zagrał świetnie - 29 "oczek", 15 zbiórek. Russell Westbrook miał najlepszy mecz serii - 19 punktów, po 8 asyst i zbiórek.
Statystyka dnia - Mavs rzucają w tej serii rzuty wolne ze skutecznością 88%!
"Skłamalibyśmy, gdybyśmy powiedzieli, że nie jesteśmy zaskoczeni. Przegrywając 15 punktami na 5 minut przed końcem możesz mieć tylko nadzieję, że coś się wydarzy. Takie myślenie życzeniowe" - mówił po meczu Haywood.