Heat wyrównują stan serii!
Dodano: 19 maja 2011 09:00
Autor: Cezary Szwarc, Informacja własna
Zdjęcie: WikiMedia
Koszykarze „Żaru” nie pozwolili aby rywalizacja w Finałach Konferencji Wschodniej przeniosła się do Miami z dwoma porażkami w Chicago i zdeterminowani, wygrali dziś w nocy z Bulls 85-75. Po raz kolejny w tych playoffach o wyniku spotkania zadecydowały dopiero ostatnie minuty, w których więcej zimnej krwi zachowali tym razem podopieczni Erika Spoelstry.Pojedynek lepiej rozpoczęli Bulls, których obrona wyglądała na dużo sprawniejszą i często kompletnie niweczyła plany rywali, przez co Ci wiele akcji musieli kończyć trudnymi rzutami przez ręce z półdystansu lub z 8-9 metra od kosza. Gospodarze zwiększali swoje prowadzenie, dopóki drugiego faulu nie złapał ich lider Derrick Rose. MVP sezonu regularnego zmuszony został wtedy do opuszczenia parkietu, a wraz z tą zmianą szwankować zaczęła nieco defensywa Byków. Heat wykorzystali ten fakt i do ostatnich sekund pierwszej odsłony zmniejszyli już prowadzenie przeciwników do zaledwie trzech oczek. Na zegarze pozostawało jednak wciąż 2.8 sekundy, które na trzy punkty rzutem zza połowy zdążył zamienić jeszcze Luol Deng. W kolejnej „dwunastce” obie ekipy grały puntk za punkt, a prowadzenie co chwilę zmieniało właściciela. Jeszcze na ok. 10 sekund do końca pierwszej połowy tablica świetlna pokazywała wynik remisowy po 46, jednak szybki wjazd pod kosz zaliczył jeszcze najlepszy strzelec starcia – LeBron James, dodając tym samym dwa oczka dla „Żaru”. Na początku trzeciej kwarty goście, którzy poprawili już swoją bolączkę z pierwszych etapów spotkania, czyli zbiórki i zastawianie rywali na bronionej desce, zaczęli powoli uciekać z wynikiem i wydawało się, że zaliczą w końcu większy run, który przesądzi już w tej części gry o wyniku całej potyczki. Tak się jednak nie stało, bowiem gospodarze nadgonili punktowo w ostatnich minutach tej odsłony i przed decydującą rozgrywką tracili do przyjezdnych tylko sześć punktów – 71-65. W ostanich dwunastu minutach to Heat zachowali więcej zimnej krwi. Głównie dzięki kilku świetnie przepracowanym fragmentom w obronie i punktom swoich liderów w ataku, zdołali dowieźć do końca zwycięstwo w game 2 – 85-75. W teamie zwycięzców najlepiej spisali się LeBron James i Dwyane Wade, którzy zdobyli odpowiednio po 29 i 24 punkty. LBJ do swojego dorobku dołożył jeszcze 10 zbiórek i 5 asyst, a Flash 9 zbiórek i 2 kluczowe podania. Nie można zapomnieć też o wracającym po kontuzji Udonisie Haslemie, który w 23 minuty z ławki rezerwowych zaliczył 13 oczek, 5 „desek” i 2 asysty. W zespole pokonanaych 21 oczek, 6 zbiórek i 8 asyst zaliczył lider Byków – Derrick Rose. Statystyki MVP zapowiadały się na wyższe w pierwszych momentach meczu, jednak z rytmu kompletnie wybiły go problemy z przewinieniami i zaskakująco dobra obrona na pozycji rozgrywajacego ze strony LeBrona.