Turów ponownie zwycięski!
Choć kilkadziesiąt godzin temu zgorzelczanie dostali srogie lanie od Mistrzów Polski, to jednak nie przeszkodziło im to w wygraniu kolejnego spotkania. W sobotni wieczór, gospodarze dzięki świetnej obronie oraz dobrej dyspozycji Daniela Kickerta pokonali Asseco Prokom 54:48 i wyrównali stan finałowej rywalizacji.
Zgorzelec, oprócz Kickerta miał jeszcze jednego cichego bohatera.
Był nim notabene, zawodzący przez niemal cały sezon Michael Kuebler. Były zawodnik AZS-u Koszalin, w czwartym meczu finałowym pokazał kunszt, kiedy to na początku decydującej kwarty rzucił kilka ważnych punktów pod rząd i wyprowadził swój zespół na ponad dziesięciopunktowe prowadzenie. Zanim jednak doszło do tak szczęśliwych dla całej ekipy Turowa zdarzeń, na parkiecie panowała ostra walka.
Obie strony ewidentnie postawiły, bowiem na obronę, efektem czego kibice oglądali więcej walki fizycznej niż stricte koszykarskich popisów. Nie było to jednak równoważne z brakiem emocji. Początkowo, nieco lepiej prezentowali się miejscowi, którzy okazali się skuteczniejsi w poszczególnych akcjach, dając tym samym znak rywalom, że pod żadnym pozorem nie zamierzają się poddawać. Oprócz chwalonego już Daniela Kickerta, który nie mylił się z półdystansu, w oczy rzucał się także Torey Thomas. Jeden z najważniejszych elementów w układance trenera Winnickiego kilkakrotnie sprawił mnóstwo problemów defensorom gdyńskiego zespołu i choć miał na swoim koncie wiele chybionych prób, to jednak nie zawodził w najważniejszych momentach.
Goście mozolnie wzięli się do odrabiania strat w drugiej kwarcie, ale ich zapędy szybko zahamowali czujni gracze Turowa. Nie pozwolili oni rozpędzić się asom Prokomu i bardzo często zmuszali ich do prostych strat. Efektem tego, gdynianie nie zmniejszyli swojej straty do piątej drużyny poprzedniego sezonu i do przerwy przegrywali 18:26.
Po zmianie stron podopieczni Tomasa Pacesasa nie byli już tacy litościwi. Zdając sobie sprawę z powagi sytuacji, znaleźli sposób na zasieki obronne gospodarzy i po kilku chwilach byli już niebezpiecznie blisko remisu. Tradycyjnie najlepszy w trójmiejskim teamie był Daniel Ewing. Amerykanin zdobył w całym spotkaniu 13 punktów, co było najlepszym wynikiem spośród wszystkich zawodników Mistrza Polski. Tyle, że te wyczyny na niewiele się zdały, bowiem wkrótce potem do głosu znów doszedł PGE Turów.
Gospodarze niesieni dopingiem swojej publiczności świetnie rozegrali początek czwartej „ćwiartki” czym w znaczny sposób zbliżyli się do końcowego sukcesu. Bohaterem tych kilku minut okazał się wymieniony we wstępie Michael Kuebler. Amerykaninowi nie zadrżała ręka przy rzutach z półdystansu, dzięki czemu niemal w pojedynkę rozprawił się z wyraźnie roztargnionym Asseco Prokomem. Po tych wydarzeniach, gdynianie próbowali, co prawda nawiązać jeszcze walkę z rywalem, ale jak się później okazało, nie byli już w stanie odmienić losów rywalizacji. Tym samym, w rywalizacji o złoty medal mamy remis 2-2 i na końcowe rozstrzygnięcie będziemy musieli jeszcze trochę poczekać.
PGE Turów Zgorzelec – Asseco Prokom Gdynia 54:48 (15:8, 11:10, 10:15, 18:15)
PGE Turów: Kickert 16, Jackson 9, Thomas 9, Kuebler 6, Tomaszek 5, Wysocki 3, Gabiński 3, Bochno 2, Zigeranović 1.
Asseco Prokom: Ewing 13, Burrell 10, Hrycaniuk 8, Widenow 6, Adams 3, Varda 3, Szczotka 2, Woods 2, Eldridge 1, Szubarga 0, Witka 0, Frasunkiewicz 0.