Grizzlies nie dali za wygraną - będzie mecz numer 7!

Dodano: 14 maja 2011 09:54
Grizzlies nie dali za wygraną - będzie mecz numer 7!
Bartłomiej Berbeć, Informacja własna
WikiMedia

Co za nieprawdopodobna historia!

Memphis Grizzlies naprawdę przeczą wszystkim prawom i przywidywaniom ekspertów. Po wysokiej porażce w Oklahomie wydawało się, że kopciuszek wreszcie zejdzie ze sceny. Nic z tych rzeczy. Grizz się wczoraj nie poddali, znów zagrali na swoim agresywnym, atakującym poziomie i wygrali z Oklahoma City Thunder 95:83.

Głównym autorem wygranej nie był bynajmniej kopciuszek, a raczej bestia, używając disney'owskiej terminologii. Zach Randolph po raz kolejny zaliczył "monster game" absolutnie dominując w pomalowanym. Rzucił aż 30 punktów i zebrał 13 piłek. Kendrick Perkins (6), Serge Ibaka (8) i Nazr Mohammed (1) kryjąc go wyglądali bezradnie.

Warto odnotować, że tym razem w pierwszej piątce zadebiutował O.J. Mayo. Odwdzięczył się trenerowi Lionelowi Hollinsowi drugim wynikim strzeleckim w drużynie - 16 "oczek".

Atak "Grzmotu" jak zwykle opierał się na dynamicznym duecie. Tym razem jednak tylko jeden z jego członków zagrał na swoim poziomie. Russell Westbrook zanotował aż 27 punktów i radzę zobaczyć kilka jego wejść podkoszowych.

Kluczem do wygranej było powstrzymanie Kevina Duranta. Od 2 lat najlepszy strzelec NBA miał zaledwie 11 "oczek" i zagrał swoje najsłabsze spotkanie w Playoffs w karierze. Wynik meczu mógłby wyglądać o wiele gorzej, gdyby rezerwowy James Harden nie dołożył 14 punktów.

Dobra, solidna w drugiej połowie obrona Grizzlies wymuszała na gościach więcej rzutów z dalszej odległości. To mógł być jeden z kluczy do zwycięstwa.

"Tam właśnie chcemy zagrać - w meczu numer siedem, który zadecyduje o wejściu do Finału Konferencji" - mówi "Z-Bo". "To ważne. Czuje się doskonale, ale nie wykonaliśmy jeszcze naszej roboty. Wiemy, że w Oklahomie będzie niezwykle ciężko go wygrać. Wierzymy, że możemy to zrobić."

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp