O Pawle Kikowskim słów kilka...
W ostatnim czasie Trefl Sopot najpierw przegrał rywalizację o wejście do finału TBL, a w miniony wtorek musiał uznać wyższość Czarnych Słupsk, którzy ostatecznie sięgnęli po brązowy medal. Po tych niepowodzeniach na trójmiejski zespół spłynęła fala krytyki, a głównym winowajcą przegranych okrzyknięty został Paweł Kikowski.
Co spowodowało, że jeszcze nie tak dawno świetnie zapowiadający się koszykarz znalazł się na cenzurowanym?
Zaczynając od końca, trzeba przytoczyć ostatnie pojedynki z udziałem Trefla w fazie play off, która dla Kikowskiego najszczęśliwsza nie była. Pierwszy z rażących błędów popełnił w Zgorzelcu, gdzie sopocianie toczyli zaciekłą walkę z miejscowym Turowem o awans do finału. Podczas gdy spotkanie było niezwykle zacięte, do końca pozostawały sekundy, a w posiadaniu piłki byli podopieczni Karlisa Muiznieksa, wszystko wskazywało na to, że w decydującym momencie Treflowi uda się zadać ostateczny cios i przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę. Niestety, ostatnia akcja wykonywana przez Polaka skutku nie przyniosła. Tuż przed końcową syreną były koszykarz m in. Olimpii Ljubljana tylko w sobie znany sposób nie umieścił piłki w koszu, niwecząc tym samym cały trud zespołu włożony w to spotkanie.
Wtedy jeszcze, można było mu to wybaczyć, bowiem w takich chwilach często loterią jest to, czy uda się osiągnąć zamierzony cel. A wiadomym jest też, że każdy może mieć słabszy dzień. Kolejne wydarzenia jednak nie pozwalają na ułaskawienie 25 letniego obrońcy.
W pierwszym spotkaniu o trzecie miejsce, które rozegrane zostało w ERGO Arenie sopocianie mieli, mimo niekorzystnej sytuacji przez większość meczu ogromną szansę na wyrównanie. Po przechwycie na 8 sekund przed końcem podopieczni trenera Muiznieksa wyprowadzili kontrę, a do remisu brakowało im trzech punktów. Piłka, podobnie jak w Zgorzelcu powędrowała do Kikowskiego, który jednak nie trafił zza linii 6, 75 m. Gdy do tego dodamy jeszcze fakt, że w trakcie spotkania kilkakrotnie podejmował złe decyzję notując straty lub pochopnie oddając rzuty, trudno o pozytywną opinię.
Miarka przebrała się w decydującym, drugim meczu z Czarnymi. Na kilkanaście sekund przed końcem Trefl przegrywał różnicą zaledwie jednego „oczka” i był w posiadaniu piłki. Po raz kolejny wszystko wskazywało na to, że to do sopocian będzie należał ostateczny głos. Wtedy jednak piłka trafiła do… Kikowskiego. Tym razem, gracz ten zdecydował się na rzut za 3 punkty, mimo, iż jego drużynie wystarczyły dwa oczka do objęcia prowadzenia. Próba okazała się niecelna, a w ostatnich sekundach mądrze grający gospodarze nie pozwolili roztrwonić skromnej przewagi i pozbawili Trefla marzeń o medalu.
Kilka słów na temat zawodnika Trefla trzeba jeszcze powiedzieć w kontekście całego sezonu. Przed powrotem ze Słowenii oczekiwano, że będzie jedną z gwiazd ligi. Tymczasem, w rundzie zasadniczej prezentował się jedynie przeciętnie. Zdarzały mu się co prawda lepsze spotkania, gdy notował na swoim koncie prawie 20 punktów przy całkiem niezłych statystykach, ale prawdą jest, że sprawił o wiele więcej rozczarowań.
Podsumowując, ten sezon dla Kikowskiego był mocno przeciętny, a końcówka fatalna. Czy po takim ciosie będzie w stanie się podnieść?