Czarni z brązowym medalem!
Po niezwykle emocjonującym spotkaniu, Energa Czarni Słupsk minimalnie pokonali Trefla Sopot 72:71. Słupszczanie tym samym, dopięli swego i zwyciężyli całą rywalizację w finale pocieszenia. Gracze Trefla natomiast, mogą czuć spory niedosyt, bowiem drugi raz z rzędu przyszło zająć im miejsce tuż za podium.
Nie da się jednak ukryć, że to gospodarze przeważali przez większą część spotkania i ostatecznie nie roztrwonili przewagi wypracowanej w pierwszej kwarcie.
To właśnie ona miała największy wpływ na przebieg meczu i dała podopiecznym Dainiusa Adomaitisa komfort psychiczny na niemal całe 40 minut. Słupszczanie, korzystając ze słabej postawy rywala w obronie skupili się na konsekwentnym rozgrywaniu akcji i kontratakach, co momentalnie przyniosło efekt w postaci kilkunastopunktowego prowadzenia. Ponadto, Czarnych należy pochwalić za walkę na tablicach. Dzięki dobrej postawie również w tym elemencie, miejscowi mogli ponawiać akcje po niecelnych rzutach i raz za razem gnębili przeciwnika. Co ciekawe, w ich szeregach tym razem nie było jednego lidera, a poprawnie funkcjonował cały kolektyw. Trefl natomiast, długo nie mógł skutecznie odpowiedzieć na poczynania „Czarnych Panter” przez co pozostawał w tyle.
Sytuacja ta uległa zmianie w drugiej kwarcie, kiedy to podopieczni Karlisa Muiznieksa zaczęli się znacznie lepiej prezentować w defensywie. Dzięki temu, ósmy zespół poprzedniego sezonu nie miał już tak wiele swobody w boiskowych poczynaniach. Widząc to, zawodnicy Trefla zaczęli mozolnie odrabiać straty i do przerwy udało im się zmniejszyć prowadzenie rywala do 12 „oczek”.
Po zmianie stron, Trefl poszedł za ciosem i w hali „Gryfia” zaczęło robić się emocjonująco. Wszystko dlatego, że gospodarze zdecydowanie obniżyli loty, a sopocianie rozkręcali się z każdą minutą. Szczególnie podobać się mogła gra Lawrence’a Kinnarda, który podobnie jak w poprzednich spotkaniach, wziął na siebie ciężar zdobywania punktów. Warto dodać, że Amerykanin łącznie zdobył 18 „oczek”, co czyniło go najlepszym strzelcem sopockiego teamu.
W decydującej batalii wydawało się, że gościom uda się nie tylko doprowadzić do wyrównania, ale też wyjść na prowadzenie. Za sprawą wspomnianego Kinnarda, a także Dragana Ceranicia Trefl wyraźnie przejął inicjatywę i od wygranej dzieliło go bardzo niewiele. W decydujących momentach jednak, trójmiejscy koszykarze nie potrafili umieścić piłki w koszu, przez co Czarni zachowali skromną, jednopunktową przewagę. Tym samym, to oni mogli po końcowej syrenie cieszyć się ze swoimi kibicami z brązowego medalu Tauron Basket Ligi.
Energa Czarni Słupsk – Trefl Sopot 72:71 (35:20, 11:14, 13:21, 13:16)
Energa Czarni: Krzysztof Roszyk 14, Bryan Davis 12, Mantas Cesnauskis 11, Jerel Blassingame 11, Paweł Leończyk 8, Ermin Jazvin 7, Zbigniew Białek 7, William Avery 2, Wojciech Szawarski 0.
Trefl: Lawrence Kinnard 18, Dragan Ceranić 15, Lorinza Harrington 13, Filip Dylewicz 7, Paweł Kikowski 7, Marcin Stefański 5, Adam Waczyński 5, Slobodan Ljubotina 1.